• Wpisów:202
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:52
  • Licznik odwiedzin:31 536 / 2090 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
wanka48
 
fuck.reality123
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
milutka98
 


*I ten jego seksowny zarost*
  • awatar Shoot me: Z góry przepraszam za spam. Jeśli jesteś fanką 1D i lubisz Niall'a. Zapraszam na 2 rozdział. Liczę na twoją opinię w komentarzu :) http://reason-to-smilex.blogspot.com/
  • awatar Back For You ;*: noooo ! :D
  • awatar Vanish♥: no w zasadzie :D ja jeszcze to: http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=uNUd-LKymsU&feature=endscreen
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

wanka48
 
fuck.reality123
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
directioners21996
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

*Naomi*

Obudziłam się zmęczona. Nawet bardzo. Przeciągnęłam się i przypomniałam sobie wczorajsze wydarzenia. Jak Martin i Scarlett się dowiedzą, to będzie piekło. A chyba dzisiaj wracają od dziadków. Przynajmniej to oni będą musieli się teraz zajmować Arthurem.
- Nelly- Martin zajrzał do pokoju. Czyli wrócili.- Już wróciliśmy, mogę wejść?- pokiwałam głową, a on wszedł do środka. Za nim weszła Scarlett.
- Jak było u dziadków?- zapytałam.
- Dobrze...- Martin się zawahał.- Dzwoniła do nas ciocia Janett- czyli już też wiedzą. Matka Jennifer musiała przewidzieć, że jej córka przyjedzie właśnie do nas i im nakablowała.
- Mówiła coś ciekawego?- mruknęłam siadając na łóżku.
- Przecież już wiesz- westchnęli.- Jennifer jest od ciebie młodsza i...
Teraz już zaczęłam się bać.
- Chcielibyśmy z tobą poroamawiać- zaczęła Scarlett.
- O czym?
- Skoro ona ma 17 lat i już jest w ciąży, to wolelibyśmy ci powiedzieć, że...
No super, bo nie ma to jak poważna rozmowa z dzieckiem o antykoncepcji kiedy ma już 19 lat. Brawo.
- Chyba wiem, o co wam chodzi, ale na prawdę, nie musicie mi tego objaśniać.
- Jednakże wolelibyśmy...
- Martin błagam cię- jęknęłam.- Nie musicie się martwić, jeśli o to wam chodzi.
Spojrzeli po sobie jakby chcieli coś dodać.
- Myśleliśmy, że może, skoro pojawił się Louis...
- Odpuśćcie sobie- westchnęłam.- Powiedzmy otwarcie, jestem dziewicą, okej? I w najbliższej przyszłości nie mam zamiaru tego zmieniać. Zadowoliła was taka odpowiedź?
- Conajmniej uspokoiła- powiedział twardo Martin, a ja w wuchu się zaśmiałam. Nagle chciał zgrywać przykładnego ojca, jak nigdy bym nie pomyślała, że w ogóle nim będzie. Super.

*Jessica*

Wstałam wypoczęta. Wyszłam z pokoju i w radosnych podskokach zbiegłam do salonu. Na kanapie siedziało moje rodzeństwo jedząc płatki. Oglądali coś w telewizji. Podeszłam bliżej. Wyglądało, że nawet nie oglądali tej... fajscynującej bajki dla dzieci.
- Cześć- pomachałam im ręką przed twarzą. Nie zareagowali. Wyłączyłam telewizor. Dopiero wtedy na mnie spojrzeli.
- Czego?- wymruczał Steven. - My to oglądaliśmy- wyjąkał sennie i szturchnął Nel, która przetarła oczy ręką.
- Wyglądacie, jakbyście nie spali całą noc- powiedziałam i usiadłam na drugiej kanapie.
- Bo to nie ty masz pokój obok Jennifer i nie słuchasz jak całą noc płacze- wymamrotała Nel.
- Jest w trudnej sytuacji- westchnęłam i poszłam do kuchni.

*Jennifer*

Otworzyłam oczy. Bolała mnie głowa od wczorajszego płaczu, ale postanowiłam się ogarnąć. Nie byłam smutna z powodu tej ciąży, tylko tego, że Matt mnie zostawił, rodzice mnie wyklnęli i nie mam jak sobie z tym poradzić. Ale mam Nel i resztę. Jakoś to będzie.

*dwa miesiące później, 13. 02- Veronika*

- A co u niego?- zapytałam.
- Nie wiem, nie pytałam się- odpowiedziała Naomi.
- Właściwie, nie powinno mnie to obchodzić- powiedziałam.
- Słuchaj kochana, nie mogę już patrzeć na to, jak cierpisz- jęknęła Jessica.
- Uspokójcie się dziewczyny- westchnęłam.- Skoro Harry nie chce ze mną rozmawiać, nie będę się narzucała. Woli wierzyć swoim debilnym przekonaniom niż mi, okej, mam to gdzieś.
- A tam gadasz głupoty. Dziewczyny jutro są Walentynki- powiedziała Jennifer, a Nel się uśmiechnęła i powiedziała.
- Dobra Walentynki, babski wieczór, zajebista impreza i szukamy ci super faceta.
- Laski ja nie poznam fajnego chłopaka na imprezie- jęknęłam.
- No co ty opowiadasz, ja poznałam mnóstwo fajnych facetów na imprezach- powiedziała Jessica.
- Ale ty to ty- zaśmiałam się.
- No czyli impreza odpada- westchnęła Charlie.
- Ej, a ten twój kolega, jak mu tam było... Navid?- zapytała Jessica Naomi.
- W zasadzie, mogłabym do niego zadzwonić, ale po co?
- No do towarzystwa dla Veroniki- zaśmiała się, a ja zmroziłam ją wzrokiem.
- A no pewnie, ale nie wiem, czy po trzech miesiącach nieodzywania się troszeczkę się nie obrazi- wzruszyła ramionami i wyjęła telefon z kieszeni.
- Nie, błagam was, nie chcę, żebyście nie swatały z jakimś chłopakiem, którego ledwo znam- powiedziałam.
- No to wybieraj, albo impreza albo upojny wieczór z Navidem- powiedziała poważnie Jessica.
- Ty bezwstydnico- syknęły Nel i Charlie śmiejąc się.
- Dobra, niech wam będzie, pójdę z wami na tą nieszczęsną imprezę- jęknęłam, a Jessica zaśmiała się złowieszczo.
- No i to mi się podoba- powiedziała Jennifer.
- A ty z czego się cieszysz? Ty nigdzie nie idziesz- powiedziała Naomi.
- Czemu?
- W ciąży jesteś, oszczędzać się musisz, a nie- Jessica pokazała jej język.
- Oj no weźcie co się może stać? Przecież nie jestem jakaś głupia czy coś- prychnęła.
- Dobra, ale jak coś się stanie, nie bierzemy za ciebie odpowiedzialności.

*dzień później- Jessica*

- Zayn, bo to jest babski wieczór, wiesz? Nie dla facetów- tłumaczyłam mu.
- No, ale czemu nie chcesz mnie zabrać?- drążył.
- Bo to jest tylko dla dziewczyn, rozumiesz kochany?
- No to wejdę po kryjomu, gdzie idziecie?
- Nie powiem ci- westchnęłam.
- Zayn daj spokój, ona nawet ki nie chce powiedzieć- powiedziała moja siostra wchodząc do kuchni.
- A będą tam jacyś faceci?- zapytał. Naomi na mnie spojrzała i obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- No pewnie, mnóstwo i jeszcze jeden- powiedziałam, a on wyglądał, jakby ktoś go spoliczkował.
- Co? Louis, chodź tu!- krzyknął w stronę korytarza, a do kuchni wszedł Lou.
- Co się tak drzesz?
- No, one idą na imprezę gdzie będą sami faceci- ja westchnęłam, a Nel pokręciła tylko głową.
- Co z tego? Przecież idziemy z nimi, nie?
- No właśnie nie, nie idziecie- powiedziałam.
- Czemu nie?
- No widzisz, mi nie chcą powiedzieć.
- Trochę zaufania- powiedziała Naomi.
- Widzisz Zayn, trochę zaufania, my idziemy, cześć- pożegnali się i wyszli.

*Charlie*

- Jennifer nie pij tyle- syknęłam, ale ona mnie nie posłuchała. Jęknęłam i kiedy na chwilę się odwróciłam, żeby zawołać którąś z dziewczyn, ona opadła na podłogę. Przyklęknęłam przy niej i zadzwoniłam szybko na pogotowie, bo nie reagowała na nic. W szpitalu, czekając pod jej salą skapnęłyśmy się, że nie ma z nami Veroniki.
- Może gdzieś się schlała i śpi w kącie- mruknęła Nel chodząc nerwowo od ściany do ściany.
- Uspokój się- powiedziałam spokojnie.- Na pewno nic się nie stanie...
- Charlie jak się nic nie stanie?! Tak się schlała, że padła, a jak to zaszkodzi dziecku?! W końcu to trzeci miesiąc...
- Przecież nie będziemy się obwiniać.
- Sama chciała iść.
- To nie ważne, ale była z nami i pod naszą opieką- powiedziała Jessica.

*Veronika*

Szukałam dziewczyn wszędzie gdzie się dało, ale nigdzie ich nie było. Komórek nie odbierały, więc postanowiłam, że pójdę do domu sama. Może o mnie zapomniały... Ładne mi przyjaciółki.
Kiedy byłam ledwie kilka przecznic od mojego domu... poczułam czyiś oddech na szyi. Prawie ugięły się pode mną kolana i nie mogłam się ruszyć. Ktoś zatkał mi buzię mokrą szmatką, kiedy chciałam zacząć krzyczeć i kiedy prawie odpływałam usłyszałam głos.
- Rozluźnij się to pójdzie szybciej....

__________
I jak? Wiem, nudny, ale nie mam weny ;/
PS. do Jessici, teraz albo dodasz rozdział, albo blokuję cię na pingerze ;*
  • awatar One Thing ♥: O nie Jenn . .;/.!. A Veronika . Jejciu oby sie nic jej nie stało.! .: / .Fajnie było by gdyby Tak Harry ja uratował z rak tego zboka.!.; D .
  • awatar Live To Tell ♥: VERONIKAA!! Co jest grane do cholery??! A ogólnie to warto było czekać ^^ ♥
  • awatar One Thing ♥: Szkoda ,że wcześniej mnie nie poinformowałas o nowym opowiadaniu . Ale coż nic nie zrobie..xd.: D . Na 1000% będę czytać..<333. Me Ga..<33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

directioners21996
 
wanka48
 
CHCĘ ROZDZIAŁ!! A MINĘŁO DOPIERO 10 DNI!!! ♥♥♥
  • awatar Live To Tell ♥: no wiem.. Muisałam na informatykę przeformatować plik o 45 stronach. Tobie też by się nie chciało ;D
  • awatar Vanish♥: @Live To Tell ♥: no wiesz co :(
  • awatar Live To Tell ♥: gdybym tylko sama wiedziała... Mam gotowe trzy działy pod rząd, a brakuje mi chęci xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

wanka48
 
milutka98
 
Perdona si te llamo amor
 

wanka48
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
maalik
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
directioners21996
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
yeahhhh
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
milutka98
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
x1d-infection
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


*Jennifer*

Do domu weszła moja kuzynka, Louis i Amber, a za nimi, Harry i Niall. Liam zamarł patrząc na chłopaka w lokach. Zresztą tamten miał tak samo.
- Liam! Kochanie, tak tęskniłem- blondyn rzucił się na Liama. Harry dalej stał bez ruchu, a jego twarz robiła się coraz bardziej czerwona.
- Harry, chcesz lodu?- Lou położył mu rękę na ramieniu, ale on ją strącił.
- No dobra Harry, wyjaśnijmy coś. Nie całowałem się z Veroniką, nie podoba mi się. To jest tylko koleżanka, nikt poza tym, serio, ale skoro mi nie wierzysz- Liam podwinął rękawy.- To załatwmy to jak mężczyźni.
- Liam- syknęła Naomi.
- Proszę bardzo- Harry był nabuzowany.
- Harry- powiedziała Jessica.- Wysłuchaj go, a ty Liam nie przeciągaj strun.
Kątem oka widziałam, jak Nel odsyła Amber do pokoju, a Louis wychodzi z kuchni.
- No dawaj Harry, chyba, że strach cię obleciał- zaszydził Liam i Harremu puściły nerwy. Rzucił się na Liama. Zaczęli się szarpać, ale za nim ktoś porządnie oberwał do salonu wskoczył Louis z wielkim wiadrem i rzucił je w ich stronę. Poskutkowało to wylaniem całej zawartości. Harry i Liam zostali oblani bardzo dużą ilością, podejrzewam, że lodowatej, wody. Usłyszeliśmy ich krzyk, a potem chłopaki zaczęli się drzeć na Louisa.
- Co ci odbiło?!- wykrzyczeli jednocześnie, a Lou wybiegł z kuchni, oni zaczęli go gonić.
Po jakiś 20 minutach bezsensownego biegania Lou wbiegł do salonu. U jednej nogi wisiał Liam, u drugiej Harry.
- Zostawcie mnie- jęknął.
- Liam, nie puszczaj go!- krzyknął Harry.
- Przecież wiem, ale ty też go nie puszczaj!
- Pogodziliście się już?- zapytała Amber schodząc na dół. Miała zaspane oczy i nic dziwnego, bo była druga w nocy.
- Nooo- zaśmiał się Liam.
- To takie dziwne?- zapytał Harry, a ona wzruszyła ramionami. Naomi i ja wstałyśmy i poszłyśmy, żeby trafiła do łóżka.
- Powiedziałaś już Liamowi?- zapytała mnie, kiedy wyszłyśmy od Amber.
- O czym?
- O Emily, on jeszcze nie wie o jej śmierci.
- To nie ja powinnam mu o tym powiedzieć- powiedziałam szybko, ale wiedziałam, że nie to jej chodzi.
- Jak możesz?- zapytała spokojnie.- Dobrze wiesz, że Li ją kochał, może nawet dalej tak jest. Nic jeszcze nawet nie wie, że ona nie żyje, a już się całujecie?
- Ale to nie ja przecież zaczęłam. I nie całowaliśmy się- odpyskowałam.
- Ale było blisko. Jennifer nie pakuj się w to. W dodatku masz Matta. A Liam według nas, szuka pocieszenia bo Emily wyjechała.
- Według: was?
- Mnie, Louisa, Nialla, Harrego, Charlie, Jessici...
- Dobra, rozumiem- jęknęłam.
- Nie zrozum mnie źle. Nie chcemy cię obrazić, ani nic z tych rzeczy, ale musisz się poważnie zastanowić.
- Właściwie, czemu mi to mówisz?- zapytałam, bo nie rozumiałam.
- Oni mi kazali- westchnęła.- Ale lepiej będzie, jeśli o tym pomyślisz.
Wszyscy się rozeszli. Ja wróciłam do swojego pokoju. Matt już leżał w łóżku.
- Czekałem na ciebie- uśmiechnął się. Ja tylko coś wymamrotałam i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Potem się położyłam i Matt zaczął mnie całować. Chyba się nie przejmował, że w domu była moja kuzynka i wiele innych osób. Mnie też w końcu przestało to obchodzić. Skoro wszyscy chcą, żebym... odwaliła się, że tak powiem, od Liama to proszę bardzo. Mam Matta, fakt. Teraz to widać.

*kilka dni później- Liam*

Jestem załamany, zresztą jak cała reszta. Pada deszcz, na dworze jest zimno i mokro. Stoimy w ciszy przy grobie z całą jej rodziną i przyjaciółmi. Spojrzałem w prawo. Naomi, Jessica, Varonika i Jennifer płakały. Louis trzymał na rękach małą Amber, bo jej rodzice są w złym stanie. Nie byliby się teraz w stanie nią zająć. Z moich oczy też płynęły. Tylko Niall, Harry i Zayn jeszcze wyglądali w miarę jak na ludzi. Ludzie zaczęli się powoli rozchodzić, wcześniej składając kondolencje jej rodzicom. Kiedy nadeszła nasza kolej, jej mama po prostu przytuliła Naomi i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Ja byłem ostatni.
Wróciliśmy do domu. Do naszego domu, który w powrotem zasiedliliśmy. Poszedłem do swojego pokoju i się rozpłakałem. Tak po prostu, rozpłakałem się. Kochałem Emily, ale jak widać, nie wystarczająco. Teraz mi jej brakuje, ale muszę się nauczyć żyć bez niej. Jest tyle innych dziewczyn... Na przykład Jennifer, właśnie. Jennifer... Jest taka inna niż wszystkie. Nawet jak tak sobie pomyślę, to nawet lepiej mi się z nią rozmawia niż z Emily. Sam się sobie dziwię...

*trzy tygodnie później- Naomi*

Związek mojej kuzynki i Matta się rozpadł. To było oczywiście do przewidzenia, ale Jennifer zaczęła zachowywać się dziwnie, nawet bardzo. Jest nadpobudliwa, chamska, ale nigdy taka nie była, jakby coś się stało, ale nie chciała powiedzieć. Dzisiaj wraca do domu, może to dobrze. Może... może za długo była tak daleko od domu? Tak, to pewnie to. No bo co by innego?
Kilka dni później zabrali Amber i powoli, bardzo powoli wszystko wraca do normy. Mniej więcej do normy. Usłyszałam dzwonek do drzwi i pobiegłam otworzyć. Z pokoju na górze usłyszałam wrzaski Arthura, ale Louis do niego pobiegł.
- Cześć Jenn... Co się stało?!- była cała zapłakana. Za jej nogami stały walizki. O nie... błagam, tylko nie to...
- Mogę wejść?- zapytała chlipiąc. Oczywiście wpuściłam ją i poszłyśmy do salonu.
- Co się stało?- zapytałam podając jej kubek z gorącą herbatą.
- Moja mama...- zawahała się.- Wyklnęła mnie.
- Jak to?- zdziwiłam się. Jej mama jest faktycznie w gorącej wodzie kąpana, ale żeby aż tak?- Co zrobiłaś, że cię wyrzuciła?
- Jestem w ciąży- wyszeptała, a ja z wrażenia usiadłam na kanapie obok niej. Nie odzywałam się. Boże... jak to możliwe? Ona ma tylko 17 lat.
- Błagam cię, powiedz mi tylko, że nie z Liamem- wyszeptałam.
- Oczywiście, że nie- powiedziała szybko.- Z Mattem.
- Zwariowaliście?! Jak mogliście być tak nieodpowiedzialni?!
- Nie drzyj się na mnie. Już wystarczy, że rodzice mnie zjechali więc uwierz, wiem, co narobiłam.
- I teraz chcesz tu zamieszkać?- zapytałam, ale nie czekałam na odpowiedź. Przytuliłam ją mocno.- Nie martw się, zaniesiemy twoje rzeczy i jakoś to będzie.

----------
Taki bardzo krótki, ale musiałam dodać. 20 dni... ehh... mój rekord
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

directioners21996
 
wanka48
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


*Jessica*

- Zayn, daj spokój- śmiałam się, ale nie odpuszczał.
- Nie- powiedział i dalej mnie gilgotał.
- Malik ja nie żartuję- uderzyłam go poduszką, a on odskoczył dalej się śmiejąc.
- Sama nie wiesz czego chcesz- pokazał mi język. Przerwał nam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Dzień dobry, zastałem Naomi Lennox?- zapytał wysoki, umundurowany mężczyzna. Za nim stał jeszcze jeden, identycznie ubrany.
- Nie, to moja siostra, w czym problem?
- Jestem Nicolas Murphy, komisarz z komendy policji w Londynie. Mamy do pani siostry kilka pytań.
O Boże, co ona znowu zrobiła. Zwykle policja przychodziła tylko do Stevena...
- Zawołam ją, proszę wejść do środka- westchnęłam i pobiegłam po siostrę. Była zdziwiona, ale zeszła do salonu.
- O co chodzi?
- Mamy kilka pytań.
- Odnośnie?- uniosła brwi.
- Emily Anderson, z tego co wiemy od jej rodziny miała pojawić się w domu tydzień temu, jednakże, nie pojawiła się.
- Jak to nie? Co to ma znaczyć?! To niby gdzie jest?- zapytała moja siostra przerażona.
- Myśleliśmy, że ty pomożesz nam się dowiedzieć- odpowiedział drugi policjant.
- Ja...- usiadła załamana na kanapie.- Nie wiem, gdzie ona jest. Wsiadła do pociągu i już jej nie widziałam. Nie odbierała telefonu.
- Czy chodzi o ten telefon?- policjanci pokazali nam urządzenie w przezroczystej policje. Moja siostra zbladła. Pokiwała głową.
- Dlaczego przyjechaliście do nas?- zapytał Zayn.
- Numer telefony Naomi był wpisany na szybkie wybieranie. Telefon znaleźliśmy przy torach kolejowych.
- Co on tam robił?- zapytałam.
- Pociąg, którym jechała Emily wypadł z torów i wszystkie kobiety z pociągu zniknęły, wiecie, do czego zmierzamy?
- Myślicie, że zostały porwane do...
- Handlu żywym towarem- przerwał pierwszy policjant.
- Albo handlu narządami- dodał drugi.
- Albo do, jak to się mówi w większości, domów publicznych- dopowiedział znowu ten pierwszy.
- Czyli, że zaginęła?- Naomi głos się łamał.
- Tak, ale...
- Ale?!
- Znaleźliśmy ciało młodej dziewczyny i jesteśmy w 99% pewni, że to ona.
Nel się nie odzywała, pokiwała tylko przecząco głową.
- To nie możliwe- wyszeptała i schowała twarz w dłoniach.
- Jej rodzice rozpoznali ciało- powiedział cicho drugi policjant, a Nel wstała i wybiegła. Louis, stojący do tej pory w progu, poszedł za nią.
- To może lepiej my przyjdziemy kiedy indziej- zawahał się jeden z policjantów, ale potem oboje wyszli.
- Ale się porobiło- westchnął Zayn i mnie przytulił.
- No- poczułam, że w moich oczach zebrały się łzy.
- Ej, mała nie płacz. Wiesz, że tego nie wytrzymam- Zayn złapał moją twarz w dłonie i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.

*Louis*

- Otwórz- powtarzałem.
- Louis dasz mi na chwilę spokój czy nie?!
- Jak otworzysz- usłyszałem westchnienie i wszedłem do środka. Siedziała na podłodze wpatrując się w martwy punkt na ścianie. Usiadłem obok i przytuliłem ją. Zaczęła płakać, a ja nie mogłem nic zrobić.
- Nel, ja wiem, że ci źle, ale zrozum, nic na to nie poradzimy, łzy nie pomogą- wyszeptałem gładząc ją o włosach.
- Myślisz, że tego nie wiem?- załkała.- Ale Louis do jasnej cholery to była moja najlepsza przyjaciółka! Nikt mi jej nie zastąpi- znowu się we mnie wtuliła. Siedzieliśmy tak jakieś 1,5 godziny, kiedy siły jej się wyczerpały i chyba zasnęła. Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Przykryłem kołdrą, pocałowałem w czubek głowy i wyszedłem zamykając za sobą cicho drzwi. Usiadłem na schodach i westchnąłem. Zayn z Jessicą poszli na spacer, żeby ochłonąć. Kilka sekund później rozległ się głośny płacz.
- Arthur- wyszeptałem i pobiegłem do malucha.

*Veronika*

Jest mi na prawdę ciężko. Tak bardzo tęsknię za Harrym. Nie całowałam Liama, przysięgam. To był jakiś chłopak. Nie wiem... Nie znam go, ale nie chciał się odczepić i mnie pocałował. Próbowałam się wyrwać, serio.
Wstałam z łóżka i poszłam do salonu. Zadzwoniłam do Naomi, bo nie będę siedziała w Sylwestra sama, nie? Jednak telefon odebrał Lou.
- Cześć Lou, tu Veronika.
- Och, cześć Veronika, słuchaj, to chyba nie jest dobry moment na rozmowę... Naomi, ona... nie czuje się najlepiej...
- Co się stało?!
- Louis!- usłyszałam w tle głos koleżanki.- Jak możesz mówić, że nie czuję się za dobrze, czym że jest żałoba wobec utraty głowy, możesz być ze mną poważny?!
- Lou, może ona powinna się przespać bo chyba jest przemęczona.
- Nie o to chodzi...- Louis westchnął.- Emily... głupio przekazywać mi to przez telefon, ale... nie żyje- aż usiadłam na łóżku.
- Co?!!!!
- Matt powiedział, że pewnie obcięli jej głowę, a, że była, i dalej jest załamana, to i uwierzyła razem z Jennifer...
- Nie wierzę- wyszeptałam.
- Niestety, przyjdź do nas, to ci wszystko wyjaśnimy.

*Naomi*

Rano dostałam SMS-a od rodziców Emily, że podrzucą do nas Amber, bo sami muszą się zająć sprawami związanymi w pogrzebem. Z jednej strony cieszyłam się, że zobaczę małą, ale nie wiem, czy zniosę to, że są tak do siebie podobne. Mała i Emily...
Amber nie wydawała się śmiercią siostry zdruzgotana ani smutna.
- Ona poszła do nieba i cały czas się na mnie gapi. Nawet jak jestem w łazience! Mały zboczeniec- mamrotała rysując kolorowanki w kuchni.- Podaj mi czerwoną- podałam jej kredkę, a ona narysowała jakiś kształt na kartce.
- Hej, co robicie?- Louis wszedł do kuchni i pocałował mnie w policzek.
- Rysujemy- odpowiedziała mu Amber.- Hej, czy to uwydatnia twoją posturę?- pokazała Louisowi obrazek, a ja zakaszlałam tłumiąc śmiech. Rysunek był na prawdę... ,,podobny''? ;D
- Świetny, tylko brakuje mu małego szczegółu- Lou zbliżył się do kartki z kredką, a ja mu ją wyrwałam dokładnie wiedząc, co chce narysować.
- Ej no co- zaczął się śmiać, a ja tylko pokręciłam głową. Znowu rozległ się płacz dziecka, a ja westchnęłam.
- Ja nie mogę, czy to dziecko musi tak płakać?- wstałam i poszłam do pokoju Arthura. Wzięłam malucha na ręce i poszliśmy do kuchni.

*Jennifer*

Usłyszałam dzwonek do drzwi i poszłam otworzyć. Było już około 200. Ne położyła Amber i Arthura do łóżek. Mała trochę się buntowała, żeby w Sylwestra iść tak wcześnie spać i stanęło na tym, że Lou i Nel zostali u niej w pokoju i czytają jej bajki, a potem Louis obiecał jej, że pójdą o północy na dwóch zobaczyć fajerwerki. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Liama.
- Cześć Jennifer- przywitał się wesoło.
- Cześć Liam, wejdziesz?
- Miałem nadzieję, że zaproponujesz- uśmiechnął się i wszedł do środka.
- Napijesz się czegoś? Właśnie robiła herbatę.
- Chętnie, a co tu tak cicho, jak na cmentarzu?
- Nie jest nam teraz do śmiechu- wyszeptałam i nalałam mu herbaty.
- Co się stało- nie patrząc wziął kubek do ręki i oblał sobie rękę i spodnie wrzątkiem.
- Ała!- zasyczał. Podbiegłem do niego i wzięłam jego rękę, żeby oblać zimną wodę z kranu.
- Ale ze mnie niezdara, przepraszam- powiedział i spojrzał mi w oczy.

*Liam*

Wsunąłem rękę w jej włosy i przybliżyłem swoją twarz. Chciałem ją pocałować, nie ukrywam, ale nie mogłem. Ona ma chłopaka.
- Amber oddaj mu tego pluszaka!- oderwaliśmy się od siebie na dźwięk głosu Naomi. Do kuchni wbiegła Amber trzymająca w rękach pluszową marchewkę. Za nią wbiegła Naomi i Louis.
- Mała złodziejka- westchnął Louis i wziął ją na ręce zabierając jednocześnie zabawkę. Podał ją Naomi.
- Masz i pilnuj- powiedział do niej i w tym momencie spojrzeli na nas. Naomi uniosła brwi, Louis uśmiechnął się głupkowato kiwając głową.
- Ej- Amber potrząsnęła głową Louisa.- Przeszkodziliśmy im, kieruj się na górę- Louis wedle rozkazu wyszedł, a Nel za nimi.

*Naomi*

- Louis- Amber wdrapała się na jego plecy. Leżał na łóżku i śpiewał piosenki z Teletubisiów.- Która godzina.
- Tam masz zegarek- pomachał ręką i znowu śpiewał.
- Ale ty masz lepszy wzrok.
- Wcale nie, ja piję i mieni mi się w oczach od dobrych kilku miesięcy.
- Louis- westchnęłam.
- Dobra, jest 23:50. 10 minut do północy.
- No to chodźmy! Bo nie zdążymy na fajerwerki!- małą zaczęłam biegać po pokoju, a ja westchnęłam. Louis złapał mnie za rękę i zeszliśmy za Amber po schodach na dół.
- No chodź- powiedział.
- Nieee, ja zostanę w domu- powiedziałam.
- Chodź, bo cię zmuszę, a wiesz, że jestem do tego zdolny- zaśmiałam się i sięgnęłam po kurtkę.
Mała już była ubrana, więc poszła do ogródka, a my za nią. Amber patrzyła jak zaczarowana na kolorowe iskry świecące po niebie. Lou mnie objął i mocno przytulił.
- Emily uwielbiała na nie patrzeć- zawołała Amber, a mnie zapiekły oczy. louis to zobaczył i mnie pocałował. Odwzajemniłam to.
- Uuuu, piękny obrazek gołąbeczki, ale mamy dwa was propozycje- odwróciliśmy się. W bramie stał... Harry i Niall! Louis podbiegł do nich i rzucił się na loczka. Ja też podeszłam i zostałam zgnieciona przez Niallera. Potem przytuliłam Hazzę.
- Co wy tu robicie?- zapytał Lou.
- Zamknij się Tomlinson- przerwał Harry.- Mamy ważniejsze sprawy. Zgoda?- podał Louisowi rękę, a Lou uścisnął ją po czym znowu przytulił się z przyjacielem.
- Ale do Liama się nie odezwę- powiedział twardo Styles, po czym poszliśmy do domu, gdzie czekał nie kto inny, tylko Liam. To będzie ciekawe starcie...

-----------
Nuda jak nie wiem, ale niech będzie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›