• Wpisów: 160
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:49
  • Licznik odwiedzin: 34 900 / 2357 dni
 
wanka48
 
Vanish♥:
Rozdział 9

*Naomi*

- Ale o co wam poszło?
- A bo ja to wiem?! Jak wróciłem do domu już się zaczęło- krzyczał.
- Louis, proszę cię, musicie porozmawiać, inaczej niczego się nie dowiesz, o co chodziło Harremu czy Liamowi.
- Nie będę z nimi rozmawiał- oburzył się.- Nel nie ma o czym mówić, to już raczej koniec. Oni zdecydowali.
- Zachowujecie się jak dzieci, co wam się nagle stało?! Nie raz się kłóciliście i co? To koniec?! Serio?!
- Tak.
- Żal mi was i tyle- powiedziałam i wyszłam z własnego pokoju. Po chwili się wróciłam.- Wychodź i wróć jak zmądrzejesz- rzuciłam w stronę Lou.

*miesiąc później- Jessica*

- Myślicie, że przyjdą?- zapytała z nadzieją Emily.
- Muszą przyjść, nie zrobią fankom zawodu, nie?- westchnęłam. Siedziałyśmy u mnie w pokoju i oglądałyśmy koncert chłopaków, który niewiadomo czy się w ogóle zacznie. Chłopaki od miesiąca w ogóle ze sobą nie gadają. Harry i Niall wyprowadzili się do dwóch różnych hoteli. Liam wyjechał do swojego kumpla na przedmieściach Londynu, Lou okupuje pokój gościnny w naszym domu, a Zayn mieszka u ciotki w Oxfordzie.
Usłyszałyśmy głos dochodzący z telewizora.
- Niestety, ku wielkiemu zawodzie fanek, One direction nie wystąpią dzisiaj na scenie.
- Wiedziałam- Nel schowała twarz w dłoniach.
- A tak właściwie, to gdzie jest Louis?- zapytała Charlie. Akurat przyszła do nas na noc.
- Nie wiem... Powiedział, że wychodzi, myślałam, że jedzie na koncert- pokręciła głową. W tym czasie ktoś otworzył drzwi wejściowe i wszedł do domu.
- Zabiję go- powiedziała moja siostra wstając z łóżka i podchodząc do drzwi.
- Naomi...
- Nie, spokojnie, nic mu raczej nie zrobię. Tylko zaczekajcie w pokoju, okej?

*Louis*

Starałem się zachowywać jak najciszej.
- Co ty sobie wyobrażasz?!- usłyszałem jej głos. Była wściekła.- Nie wyobrażałam sobie nawet, że możesz być aż takim imbecylem!
- Oni też tam nie byli, więc o co ci chodzi?!- naprawdę, nie chciałem się z nią kłócić, ale nie mogłem słuchać, jak robi z nich takie niewiniątka, a ja jestem tym złym.
- Któryś z was w końcu musi się przełamać. Nie pociągnięcie tak jeszcze długo. Kilka dni i polegniecie...
- Wcale nie!
- Macie się pogodzić, bo...
- Bo co?!
- Bo inaczej wypad z mojego domu, jasne?!- spojrzała na mnie i wiedziałem, że nie żartuje.
- Żartujesz sobie?
- A wyglądam, jakbym żartowała?! Twój wybór Louis, możesz, albo się z nimi pogodzić, albo pakujesz rzeczy.

*Emily*

Od pewnego czasu źle się czuję. Nie chcę zostać w Londynie ani chwili dłużej. Poszłam do swojego pokoju i nie zwarzając na kłótnię Lou i Nel poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam walizkę i równo układałam w niej ubrania, kosmetyki i wszystkie inne rzeczy.
- Ej co ty robisz?- usłyszałąm głos mojej przyjaciółki.- Czemu się pakujesz?
- Wyjeżdżam.
- Bo...? Co się stało?
- Nie moge tu zostać. Chcę wrócić do domu. Przepraszam- spojrzałam na nią. W je oczach zebrały się łzy. Mocno mnie przytuliła.
- Wiesz, że zawsze możesz tu przyjechać- wyszeptała mi na ucho. Odsunęła się, otarła rękawem bluzy łzy i wyszła z pokoju.

*Naomi*

Nie mogłam w to uwierzyć. Jak ona może wyjechać? Jest moją najlepszą przyjaciółką i mnie zostawia? Tak po prostu? Nawet nie podała konkretnego powodu. Ale dobrze... Jeśli chce wyjechać, nie będę jej zatrzymywać. Ma do tego prawo.
Siedziałam na łóżku oparta plecami o ścianę za mną. Łzy lały się po mojej twarzy. Nie chciałam płakać, ale jednakże, moje życie się waliło. Śmierć wujka, Luke, dziecko Scarlett i Martina, a teraz jeszcze wyjazd Emily. Ja się powieszę... W sensie, nie dosłownie. Schowałam twarz w dłoniach i zamknęłam oczy.
Po chwili poczułam, że ktoś mnie do siebie przyciąga i mocno przytula.
- Co jest?- Lou głaskał mnie po głowie.
- Emily wyjeżdża- powiedziałam.
- Co? Czemu?
- Nie wiem, nie chciała powiedzieć- wyszeptałam i podniosłam wzrok i spojrzałam na niego. Wpatrywał się we mnie i lekko przybliżył swoją twarz do mojej. Po sekundzie poczułam jego usta na swoich. Całował delikatnie i przez mój brzuch przeleciało tysiąc motyli. Nigdy się tak nie czułam. Odwzajemniłam jego pocałunek, kiedy do pokoju wbiegł Steven z kolegami.

------------
Zawaliłam, przepraszam, że taki krótki, ale nie mam w ogóle czasu. :( Ortografię poprawę jutro :* PAPA :D

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego