• Wpisów: 160
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:49
  • Licznik odwiedzin: 34 558 / 2303 dni
 
wanka48
 


*Louis*

Siedzieliśmy w salonie z nowym mieszkańcem domu. Scarlett urodziła zdrowego chłopca, Arthura. Słodki jest, obiektywnie patrząc. Poprosiłem Nel o chwilę rozmowy. Przerwała rozmowę ze Scarlett i razem wyszliśmy z salonu.
- Co jest?- zapytała, a ja westchnąłem. Oparłem rękę na ścianie za jej głową, a ona przylgnęła do niej (ściany) plecami.
- Mówiłem ci, że i tak dokończymy tą rozmowę.
- Louis... ja nie wiem, co się wtedy z nami działo, to było coś dziwnego i ja naprawdę nie wiem, co mam o tym myśleć.
- Ja myślę, że...
- Wiem, wiem- pokręciła głową i spojrzała mi w oczy.
- Dajmy sobie szansę- wypaliłem, a ona się zaśmiała. Nie odpowiedziała tylko na mnie patrzyła. Zbliżyłem swoją twarz i ją pocałowałem. Po kilku sekundach coś musiało nam przerwać. Dzwonek do drzwi...
- Otwórzcie któreś w końcu- darł się Steven z salonu. Naomi się zaśmiała i wyplątawszy się w moich objęć podeszła do drzwi. Otworzyła je, i do domu z radosnym piskiem wbiegły małe bliźniaczki. Rzuciły się na mnie, a ja przytuliłem siostry. Za nimi weszła Lottie i Fizzy. Na końcu pochodu moi rodzice. Przywitali się z Nel i podeszli do mnie. Lottie i Fizzy tylko mi pomachały. Bo one to mnie kochają mocno jak ja je, serio ;D.
- Louis, przecież mogłeś przyjechać do nas, a nie nadużywać gościnności u Scarlett- powiedziała mama, a ja wzruszyłem ramionami.- A właśnie, gdzie ona jest?- zwróciła się do Nel.
- W salonie z dzieckiem- odpowiedziała. No bo Naomi jeszcze nie przyzwyczaiła się, że Scarlett zdradziła jej wójka i jej stosunek jak na razie jest chłodny, ale stara się tego nie okazywać. Moi rodzice poszli do salonu, a ja i Nel poszliśmy pokazać siostrom pokoje. Lottie i Fizzy mają pokój naprzeciwko Nel, a Daisy i Phoebe razem z rodzicami.
Zeszliśmy na dół i zanim weszliśmy do kuchni usłyszeliśmy głos babci Nel.
- Bo oni są par...
- O czym gadacie?- wbiegliśmy do kuchni posyłając staruszce karcące spojrzenie. Ona się zaśmiała i wyszła mówiąc: ,,Oj ta młodzież.''
- Naomi, za chwilę przyjedzie Jennifer, przygotuj szybko pokój- powiedziała Scarlett.
- Ale jak to? Miała nie przyjeżdżać.
- Jednak będzie, razem ze swoim chłopakiem- dodał Martin, a Nel pokiwała głową.
- O lol, Jenny znalazła sobie chłopaka prędzej niż ty- zaszydził Connor, a Nel walnęła go w potylicę wychodząc z kuchni.

*Naomi*

Co tu jest jakiś hotel? Ja tam nigdy nie lubiłam Jennifer. Zresztą chyba z wzajemnością. To znaczy, ja ją lubię, tylko czasami ma swoje dziwne humory i jest nieznośna. Jennifer to moja 17- letnia kuzynka i spędzałyśmy razem mnóstwo czasu, kiedy jeszcze mieszkałam w Doncaster. Kilka chwil potem usłyszałam dzwonek do drzwi i musiałam zejść otworzyć.
- Cześć kochana- rzuciła mi się na szyję i przytuliła.
- Cześć Jen- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To mój chłopak, Matt- powiedziała wskazując na chłopaka, który stał za nią i przyglądał nam się w uwagą.- Kochanie, to moja kuzynka.
- Cześć, jestem Matt- pierwszy się przedstawił i wyciągnął rękę.
- Naomi, miło mi cię poznać, wchodźcie do środka- wpuściłam ich i zamknęłam drzwi.
- Neeeeeeeeeeeeeeeeel!!!!- usłyszeliśmy głos Louisa.- Steven przytrzasnął sobie rękę w mikrofalówce!!!- razem z Zaynem wytoczyli się z kuchni głośno się śmiejąc, a ja westchnęłam.
- Ogarnijcie się, błagam was, tylko na chwilę- powiedziałam.- Jen, Matt, to są Louis Tomlinson i Zayn Malik.
Jennifer przez chwilę stałą w osłupieniu, ale zachowała spokój i razem z Mattem przywitali się w chłopakami po czym zaprowadziłam ich do pokoju.
- Ej- szepnęła mi Jen na ucho, kiedy szliśmy po schodach, a Matt był w toalecie.- A to ciacho, Louis, to wolny jest?
- Możesz go zapytać- powiedziałam.
- Ale o co?- Louis nagle znalazł się obok nas.- Odpowiem na wszelkie pytania.
- Jennifer chce wiedzieć, czy masz dziewczynę- powiedziałam, a moja kuzynka spaliła buraka.
- Hmmm.. wiesz, Jennifer, schlebia mi to, ale twoja śliczna kuzynka cię ubiegła- teraz to ja się zaczerwieniłam i zgromiłam go wzrokiem.
- To wy jesteście razem?
Nie odpowiedzieliśmy, bo Matt do nas doszedł. Pokazaliśmy im pokój i wszyscy się rozeszliśmy. Zanim jednak weszłam do mojego pokoju, ktoś złapał mnie za nadgarstek, odwrócił i przyciągnął do siebie.
- Jak teraz ktoś nam przeszkodzi to skoczę z mostu- powiedział patrząc mi w oczy.
- No wiesz- mruknęłam, a on mnie pocałował. Teraz to było zupełnie co innego. Kiedy już się od siebie oderwaliśmy, zauważyłam, że na końcu korytarza stoi Zayn z Jessicą i gapią się na nas z szeroko otwartymi oczami. My zaś gapiliśmy się na ich złączone ręce.

*po kolacji Wigilijnej- Louis*

- Hej, mogę?- zapytała Naomi uchylając drzwi od mojego pokoju.
- Jasne- usiadłem na łóżku, bo już się położyłem.- Co jest?
- Nic, tylko nie mogę dodzwonić się do Emily, nie odbiera- podeszła, a ja pociągnąłem ją na swoje kolana.
- Nie martw się, na pewno nic się nie stało, pewnie nie słyszała- cmoknąłem ją w usta.
- A tak z innej beczki, nawet nie zdążyłam ci dać prezentu- mruknęła i podstawiła mi pod nos niewielki pakunek.
- Wiesz, że nie chciałem.
- Louis, nie świętuje się 21 urodzin dwa razy, więc nie marudź i jutro powiesz mi jak się podobało- zeszła z moich kolan.- Wszystkiego najlepszego- cmoknęła mnie w usta i wyszła.

*Harry*

- Tak więc, Niall, chcesz jeszcze jednego?- zapytałem podając Horanowi butelkę.
- Oczywiście- Niall wziął ode butelkę i wypił jej zawartość za jednym zamachem.
- No więc, ja się bardzo cieszę, że żeśmy się spotkali, bo inaczej... a nie ważne- westchnąłem.
Spotkałem się z Niallem i nie miałem za bardzo ochoty z nim gadać, ale w końcu doszliśmy jakoś do porozumienia. Opowiedziałem blondynowi, dlaczego pokłóciłem się z Liamem.
***
Szedłem sobie spokojnie chodnikiem. Wszedłem do parku i nagle... zobaczyłem Veronikę. Ale istotnie nie byłem zadowolony z tego spotkania. Veronika... moja Veronika całowała się z Liamem! Myślałem, że zaraz coś rozwalę. Pobiegłem do domu by w spokoju rozprawić się z Liamem. Wbiegłem do domu i postanowiłem zaczekać na tego *******. W końcu wszedł do salonu.
- Ty szujo- zasyczałem, a on zrobił dziwną minę.
- O co ci chodzi?! Nic nie zrobiłem!
- Wiesz co zrobiłeś! Całujesz się z Veroniką! Na moich oczach!
- Zwariowałeś?! Harry co ty brałeś?!
Nie wytrzymałem i chwyciłem do ręki jakiś wazon, który leżał na stole i zachciało mi się nim rzucić. Wtedy do salonu wbiegł Louis i reszta chłopaków.
***
Od tamtej pory w ogóle nie odezwałem się do Veroniki. Powiedziałem jej, że to koniec, i żeby już nigdy nie pisała ani nie dzwoniła. Tak będzie najlepiej.
- Cześć, już jestem- Charlie weszła do salonu, bo aktualnie zaśmiecaliśmy jej dom.- Co wyście tu zrobili?!
- Posprzątamy później- mruknął Niall.
- Mam nadzieję, zadzwoniłam do Nel, zaraz będzie, więc nie skompromitujcie mnie za bardzo, hę?
- Za późno- dostałem czkawki.
- Cześć- Nel weszła do pokoju.- Fuj, co tu zdechło?
- Serce Harrego- powiedział Niall, a mi zebrało się na płacz.
- A jakoś jaśniej?- zapytała otwierając lekko okno, żeby przewietrzyć.
- Veronika mnie zdradziła.
- Co?!
- No przecież mówię- znowu im opowiedziałem.
- A tak w ogóle, co pijecie?- zapytała i spojrzała na butelkę.- Uuu, gazowana woda ognista, super, ale wiesz, radziłabym wam napić się napić czegoś mniej ogłupiającego, może wina, albo...
- Naomi!- syknęła Charlie zabierając Horanowi butelkę.
- No co?! Wolisz, żeby pili to?
- Nie ważne, jest pierwszy dzień świąt, a wy co ze sobą zrobiliście? Idźcie się położyć.

*Liam*

Pójdę tylko dlatego, że Lou nic mi nie zrobił i z nim mogę sobie pogadać. Zapukałem do drzwi. Otworzyła je śliczna dziewczyna, a ja byłem przygotowany, żeby powiedzieć: ,,Cześć Nel''. Jednak to nie była ona, chociaż podobna. Jakby rodzina.
- Cześć- wydukałem.- Zastałem Louisa?
- Zawołam go- zniknęła w progu i po chwili pojawił się w nich Louis.
- Co tu robisz?
- Przyszedłem pogadać i coś wyjaśnić.
- Stary, nie musisz, po prostu przestańmy się nad sobą użalać i zacznijmy przyjaźń od nowa- powiedział z uśmiechem.
- Serio?
- Tak- obok niego pojawił się Zayn, a ja rzuciłem się na przyjaciół, żeby ich przytulić.
- Jakie to słodkie- obróciliśmy się. Za nami stała Nel, a my blokowaliśmy jej wejście do domu. Naomi przytuliła mnie i weszła do domu. Lou cmoknął ją w usta i zamknęła drzwi. Spojrzałem na niego z uniesionymi brwiami, a on wzruszył ramionami.

*Jennifer*

- To jest Liam, nie wiedziałaś?- Nel usiadła na moim łóżku.
- Wiedziałam, ale nie mogę uwierzyć, skąd ich znasz?
- Długa historia- zaśmiała się, a wtedy do pokoju wszedł Matt. Spojrzał na Nel krytycznym wzrokiem, a ona odparła to obojętnym wzrokiem. W końcu wstała i podeszła do drzwi.
- Tylko mi tu grzecznie, jasne?- spojrzała na mnie i zamknęła drzwi.
- Matko, ale ona jest męcząca- westchnął mój chłopak i opadł na łóżko.
- Kto jest męczący?- zapytał Louis wychodząc z naszej łazienki.
- Co ty tu robisz?- zapytałam.
- Steven zajął łazienkę, musiałem gdzieś przyjść, a na szczęście w waszym pokoju toaleta jest, wpadnę później- wyszedł.
- Kolejny- burknął Matt.
- O co ci chodzi? To moja kuzynka.
- Wiem, ale nie musieliśmy tu przyjeżdżać. Wiem, że się stęskniłaś, ale twoja rodzina jest żałosna.
- Słucham?!- zapytałam, ale wiedziałam, że dobrze usłyszałam.
- To co powiedziałem. Zastanów się, wszyscy mają świra!
- Chyba sam masz! Nic ci nie zrobili, starają się być mili, tylko to ty cały czas jesteś obojętny i chamski!- teraz to się wk****łam.
- Nie drzyj się na mnie małolato! Mogę mieć każdą, więc poważnie się zastanów, co do mnie mówisz!- wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. A więc wojna.
Usiadłam na łóżku a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Ja nie wiem, co robię źle.....
Usłyszałam pukanie do drzwi. Przetarłam zapłakane oczy i zobaczyła Liama.
- Hej, mogę?
- Tak, jasne, wchodź- lekko się uśmiechnęłam na jego widok.
- Coś się stało?- zapytał siadając obok mnie na łóżku.
- Nie, tylko... pokłóciłam się z Mattem.
- Wiem, było was słychać w całym domu- powiedział i... pocałował mnie!!!!! Myślałam, że zaraz odlecę. Takie ciacho... Liam Payne!!!!!!!!! Nie wierzę!!!! Pocałunki stały się coraz bardziej namiętne i Liam znalazł się nade mną.

Podniosłam się z łóżka gwałtownie wciągając powietrze. Czyli, że to był tylko sen?! Lol no, mogłoby być prawdziwe, ale z moim szczęściem to niemożliwe.
W pokoju było ciemno. Na zegarku była 00:53. Matta nie było. Może i lepiej. Zamknęłam oczy i spróbowałam zasnąć.

*dzień później- Naomi*

Zeszłam rano na śniadanie. W kuchni był tylko ten cały Matt.
- Cześć Naomi, zjesz ze mną?- przywitał się po czym wskazał na leżący na stole talerz.
- Cześć, nie dzięki, zrobię sobie coś i wracam do siebie- powiedziałam i otworzyłam lodówkę.
- A może chcesz, żebym ci potowarzyszył- usłyszałam jego głos tuż nad moim uchem.
- Obejdzie się- mruknęłam, ale poczułam jego ręce na swoich biodrach. Obróciłam się o zgromiłam go wzrokiem.- Co ty wyprawiasz?!
Nie odpowiedział.
- Co tu się dzieje?- Lou stał w progu kuchni z założonymi rękami. Matt oderwał się ode mnie i wyszedł z pomieszczenia, a Louis odprowadził go wzrokiem.
- Co to miało być?!
- Też właśnie się o to pytałam.
- Czyli, że niby nie wiesz?!
- No nie, Lou, nie umawiam się z młodszymi, wiesz o tym- uśmiechnął się i pocałował mnie. Potem na dół zeszła Jennifer.

*31.12.12r. (rok można zmienić) Sylwester*

Odprowadziliśmy rodzinę Louisa do drzwi, ponieważ dzisiaj wyjeżdżali do Doncaster. Po śniadaniu do kuchni weszła Scarlett i Martin.
- Jutro wyjeżdżają dziadkowie- oznajmiła.- Ja i Martin jedziemy z nimi, żeby pomóc im w domu. Wrócimy za dwa tygodnie. Nel, ty w tym czasie rządzisz.
- To nie fair- oburzył się Steven.- Dlaczego nie ja?
- Z prostego powodu.
- Bardzo was prosimy, zaopiekujcie się w tym czasie Arthurem, dobrze?
- Ale jak to?! On ma tylko tydzień, chyba nie mówicie serio?- zapytałam.
- Niestety, u dziadków nie będzie warunków, żeby mógł tam przebywać- oznajmił Martin.- Pomożecie nam?
- Pewnie- odpowiedział Louis, a ja westchnęłam.

____________________
Dadadam.... I co o tym myślicie? Bo mój mózg wysiada i nie myślę, więc ten rozdział, jest, według mnie przynajmniej, do bani. Ale czekam na wasze opinie. ;)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego