• Wpisów: 160
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:49
  • Licznik odwiedzin: 34 558 / 2303 dni
 
wanka48
 


*Jessica*

- Zayn, daj spokój- śmiałam się, ale nie odpuszczał.
- Nie- powiedział i dalej mnie gilgotał.
- Malik ja nie żartuję- uderzyłam go poduszką, a on odskoczył dalej się śmiejąc.
- Sama nie wiesz czego chcesz- pokazał mi język. Przerwał nam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Dzień dobry, zastałem Naomi Lennox?- zapytał wysoki, umundurowany mężczyzna. Za nim stał jeszcze jeden, identycznie ubrany.
- Nie, to moja siostra, w czym problem?
- Jestem Nicolas Murphy, komisarz z komendy policji w Londynie. Mamy do pani siostry kilka pytań.
O Boże, co ona znowu zrobiła. Zwykle policja przychodziła tylko do Stevena...
- Zawołam ją, proszę wejść do środka- westchnęłam i pobiegłam po siostrę. Była zdziwiona, ale zeszła do salonu.
- O co chodzi?
- Mamy kilka pytań.
- Odnośnie?- uniosła brwi.
- Emily Anderson, z tego co wiemy od jej rodziny miała pojawić się w domu tydzień temu, jednakże, nie pojawiła się.
- Jak to nie? Co to ma znaczyć?! To niby gdzie jest?- zapytała moja siostra przerażona.
- Myśleliśmy, że ty pomożesz nam się dowiedzieć- odpowiedział drugi policjant.
- Ja...- usiadła załamana na kanapie.- Nie wiem, gdzie ona jest. Wsiadła do pociągu i już jej nie widziałam. Nie odbierała telefonu.
- Czy chodzi o ten telefon?- policjanci pokazali nam urządzenie w przezroczystej policje. Moja siostra zbladła. Pokiwała głową.
- Dlaczego przyjechaliście do nas?- zapytał Zayn.
- Numer telefony Naomi był wpisany na szybkie wybieranie. Telefon znaleźliśmy przy torach kolejowych.
- Co on tam robił?- zapytałam.
- Pociąg, którym jechała Emily wypadł z torów i wszystkie kobiety z pociągu zniknęły, wiecie, do czego zmierzamy?
- Myślicie, że zostały porwane do...
- Handlu żywym towarem- przerwał pierwszy policjant.
- Albo handlu narządami- dodał drugi.
- Albo do, jak to się mówi w większości, domów publicznych- dopowiedział znowu ten pierwszy.
- Czyli, że zaginęła?- Naomi głos się łamał.
- Tak, ale...
- Ale?!
- Znaleźliśmy ciało młodej dziewczyny i jesteśmy w 99% pewni, że to ona.
Nel się nie odzywała, pokiwała tylko przecząco głową.
- To nie możliwe- wyszeptała i schowała twarz w dłoniach.
- Jej rodzice rozpoznali ciało- powiedział cicho drugi policjant, a Nel wstała i wybiegła. Louis, stojący do tej pory w progu, poszedł za nią.
- To może lepiej my przyjdziemy kiedy indziej- zawahał się jeden z policjantów, ale potem oboje wyszli.
- Ale się porobiło- westchnął Zayn i mnie przytulił.
- No- poczułam, że w moich oczach zebrały się łzy.
- Ej, mała nie płacz. Wiesz, że tego nie wytrzymam- Zayn złapał moją twarz w dłonie i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.

*Louis*

- Otwórz- powtarzałem.
- Louis dasz mi na chwilę spokój czy nie?!
- Jak otworzysz- usłyszałem westchnienie i wszedłem do środka. Siedziała na podłodze wpatrując się w martwy punkt na ścianie. Usiadłem obok i przytuliłem ją. Zaczęła płakać, a ja nie mogłem nic zrobić.
- Nel, ja wiem, że ci źle, ale zrozum, nic na to nie poradzimy, łzy nie pomogą- wyszeptałem gładząc ją o włosach.
- Myślisz, że tego nie wiem?- załkała.- Ale Louis do jasnej cholery to była moja najlepsza przyjaciółka! Nikt mi jej nie zastąpi- znowu się we mnie wtuliła. Siedzieliśmy tak jakieś 1,5 godziny, kiedy siły jej się wyczerpały i chyba zasnęła. Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Przykryłem kołdrą, pocałowałem w czubek głowy i wyszedłem zamykając za sobą cicho drzwi. Usiadłem na schodach i westchnąłem. Zayn z Jessicą poszli na spacer, żeby ochłonąć. Kilka sekund później rozległ się głośny płacz.
- Arthur- wyszeptałem i pobiegłem do malucha.

*Veronika*

Jest mi na prawdę ciężko. Tak bardzo tęsknię za Harrym. Nie całowałam Liama, przysięgam. To był jakiś chłopak. Nie wiem... Nie znam go, ale nie chciał się odczepić i mnie pocałował. Próbowałam się wyrwać, serio.
Wstałam z łóżka i poszłam do salonu. Zadzwoniłam do Naomi, bo nie będę siedziała w Sylwestra sama, nie? Jednak telefon odebrał Lou.
- Cześć Lou, tu Veronika.
- Och, cześć Veronika, słuchaj, to chyba nie jest dobry moment na rozmowę... Naomi, ona... nie czuje się najlepiej...
- Co się stało?!
- Louis!- usłyszałam w tle głos koleżanki.- Jak możesz mówić, że nie czuję się za dobrze, czym że jest żałoba wobec utraty głowy, możesz być ze mną poważny?!
- Lou, może ona powinna się przespać bo chyba jest przemęczona.
- Nie o to chodzi...- Louis westchnął.- Emily... głupio przekazywać mi to przez telefon, ale... nie żyje- aż usiadłam na łóżku.
- Co?!!!!
- Matt powiedział, że pewnie obcięli jej głowę, a, że była, i dalej jest załamana, to i uwierzyła razem z Jennifer...
- Nie wierzę- wyszeptałam.
- Niestety, przyjdź do nas, to ci wszystko wyjaśnimy.

*Naomi*

Rano dostałam SMS-a od rodziców Emily, że podrzucą do nas Amber, bo sami muszą się zająć sprawami związanymi w pogrzebem. Z jednej strony cieszyłam się, że zobaczę małą, ale nie wiem, czy zniosę to, że są tak do siebie podobne. Mała i Emily...
Amber nie wydawała się śmiercią siostry zdruzgotana ani smutna.
- Ona poszła do nieba i cały czas się na mnie gapi. Nawet jak jestem w łazience! Mały zboczeniec- mamrotała rysując kolorowanki w kuchni.- Podaj mi czerwoną- podałam jej kredkę, a ona narysowała jakiś kształt na kartce.
- Hej, co robicie?- Louis wszedł do kuchni i pocałował mnie w policzek.
- Rysujemy- odpowiedziała mu Amber.- Hej, czy to uwydatnia twoją posturę?- pokazała Louisowi obrazek, a ja zakaszlałam tłumiąc śmiech. Rysunek był na prawdę... ,,podobny''? ;D
- Świetny, tylko brakuje mu małego szczegółu- Lou zbliżył się do kartki z kredką, a ja mu ją wyrwałam dokładnie wiedząc, co chce narysować.
- Ej no co- zaczął się śmiać, a ja tylko pokręciłam głową. Znowu rozległ się płacz dziecka, a ja westchnęłam.
- Ja nie mogę, czy to dziecko musi tak płakać?- wstałam i poszłam do pokoju Arthura. Wzięłam malucha na ręce i poszliśmy do kuchni.

*Jennifer*

Usłyszałam dzwonek do drzwi i poszłam otworzyć. Było już około 20:00. Ne położyła Amber i Arthura do łóżek. Mała trochę się buntowała, żeby w Sylwestra iść tak wcześnie spać i stanęło na tym, że Lou i Nel zostali u niej w pokoju i czytają jej bajki, a potem Louis obiecał jej, że pójdą o północy na dwóch zobaczyć fajerwerki. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Liama.
- Cześć Jennifer- przywitał się wesoło.
- Cześć Liam, wejdziesz?
- Miałem nadzieję, że zaproponujesz- uśmiechnął się i wszedł do środka.
- Napijesz się czegoś? Właśnie robiła herbatę.
- Chętnie, a co tu tak cicho, jak na cmentarzu?
- Nie jest nam teraz do śmiechu- wyszeptałam i nalałam mu herbaty.
- Co się stało- nie patrząc wziął kubek do ręki i oblał sobie rękę i spodnie wrzątkiem.
- Ała!- zasyczał. Podbiegłem do niego i wzięłam jego rękę, żeby oblać zimną wodę z kranu.
- Ale ze mnie niezdara, przepraszam- powiedział i spojrzał mi w oczy.

*Liam*

Wsunąłem rękę w jej włosy i przybliżyłem swoją twarz. Chciałem ją pocałować, nie ukrywam, ale nie mogłem. Ona ma chłopaka.
- Amber oddaj mu tego pluszaka!- oderwaliśmy się od siebie na dźwięk głosu Naomi. Do kuchni wbiegła Amber trzymająca w rękach pluszową marchewkę. Za nią wbiegła Naomi i Louis.
- Mała złodziejka- westchnął Louis i wziął ją na ręce zabierając jednocześnie zabawkę. Podał ją Naomi.
- Masz i pilnuj- powiedział do niej i w tym momencie spojrzeli na nas. Naomi uniosła brwi, Louis uśmiechnął się głupkowato kiwając głową.
- Ej- Amber potrząsnęła głową Louisa.- Przeszkodziliśmy im, kieruj się na górę- Louis wedle rozkazu wyszedł, a Nel za nimi.

*Naomi*

- Louis- Amber wdrapała się na jego plecy. Leżał na łóżku i śpiewał piosenki z Teletubisiów.- Która godzina.
- Tam masz zegarek- pomachał ręką i znowu śpiewał.
- Ale ty masz lepszy wzrok.
- Wcale nie, ja piję i mieni mi się w oczach od dobrych kilku miesięcy.
- Louis- westchnęłam.
- Dobra, jest 23:50. 10 minut do północy.
- No to chodźmy! Bo nie zdążymy na fajerwerki!- małą zaczęłam biegać po pokoju, a ja westchnęłam. Louis złapał mnie za rękę i zeszliśmy za Amber po schodach na dół.
- No chodź- powiedział.
- Nieee, ja zostanę w domu- powiedziałam.
- Chodź, bo cię zmuszę, a wiesz, że jestem do tego zdolny- zaśmiałam się i sięgnęłam po kurtkę.
Mała już była ubrana, więc poszła do ogródka, a my za nią. Amber patrzyła jak zaczarowana na kolorowe iskry świecące po niebie. Lou mnie objął i mocno przytulił.
- Emily uwielbiała na nie patrzeć- zawołała Amber, a mnie zapiekły oczy. louis to zobaczył i mnie pocałował. Odwzajemniłam to.
- Uuuu, piękny obrazek gołąbeczki, ale mamy dwa was propozycje- odwróciliśmy się. W bramie stał... Harry i Niall! Louis podbiegł do nich i rzucił się na loczka. Ja też podeszłam i zostałam zgnieciona przez Niallera. Potem przytuliłam Hazzę.
- Co wy tu robicie?- zapytał Lou.
- Zamknij się Tomlinson- przerwał Harry.- Mamy ważniejsze sprawy. Zgoda?- podał Louisowi rękę, a Lou uścisnął ją po czym znowu przytulił się z przyjacielem.
- Ale do Liama się nie odezwę- powiedział twardo Styles, po czym poszliśmy do domu, gdzie czekał nie kto inny, tylko Liam. To będzie ciekawe starcie...

-----------
Nuda jak nie wiem, ale niech będzie :(

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego