• Wpisów: 160
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:49
  • Licznik odwiedzin: 33 368 / 2237 dni
 
wanka48
 


*Jennifer*

Do domu weszła moja kuzynka, Louis i Amber, a za nimi, Harry i Niall. Liam zamarł patrząc na chłopaka w lokach. Zresztą tamten miał tak samo.
- Liam! Kochanie, tak tęskniłem- blondyn rzucił się na Liama. Harry dalej stał bez ruchu, a jego twarz robiła się coraz bardziej czerwona.
- Harry, chcesz lodu?- Lou położył mu rękę na ramieniu, ale on ją strącił.
- No dobra Harry, wyjaśnijmy coś. Nie całowałem się z Veroniką, nie podoba mi się. To jest tylko koleżanka, nikt poza tym, serio, ale skoro mi nie wierzysz- Liam podwinął rękawy.- To załatwmy to jak mężczyźni.
- Liam- syknęła Naomi.
- Proszę bardzo- Harry był nabuzowany.
- Harry- powiedziała Jessica.- Wysłuchaj go, a ty Liam nie przeciągaj strun.
Kątem oka widziałam, jak Nel odsyła Amber do pokoju, a Louis wychodzi z kuchni.
- No dawaj Harry, chyba, że strach cię obleciał- zaszydził Liam i Harremu puściły nerwy. Rzucił się na Liama. Zaczęli się szarpać, ale za nim ktoś porządnie oberwał do salonu wskoczył Louis z wielkim wiadrem i rzucił je w ich stronę. Poskutkowało to wylaniem całej zawartości. Harry i Liam zostali oblani bardzo dużą ilością, podejrzewam, że lodowatej, wody. Usłyszeliśmy ich krzyk, a potem chłopaki zaczęli się drzeć na Louisa.
- Co ci odbiło?!- wykrzyczeli jednocześnie, a Lou wybiegł z kuchni, oni zaczęli go gonić.
Po jakiś 20 minutach bezsensownego biegania Lou wbiegł do salonu. U jednej nogi wisiał Liam, u drugiej Harry.
- Zostawcie mnie- jęknął.
- Liam, nie puszczaj go!- krzyknął Harry.
- Przecież wiem, ale ty też go nie puszczaj!
- Pogodziliście się już?- zapytała Amber schodząc na dół. Miała zaspane oczy i nic dziwnego, bo była druga w nocy.
- Nooo- zaśmiał się Liam.
- To takie dziwne?- zapytał Harry, a ona wzruszyła ramionami. Naomi i ja wstałyśmy i poszłyśmy, żeby trafiła do łóżka.
- Powiedziałaś już Liamowi?- zapytała mnie, kiedy wyszłyśmy od Amber.
- O czym?
- O Emily, on jeszcze nie wie o jej śmierci.
- To nie ja powinnam mu o tym powiedzieć- powiedziałam szybko, ale wiedziałam, że nie to jej chodzi.
- Jak możesz?- zapytała spokojnie.- Dobrze wiesz, że Li ją kochał, może nawet dalej tak jest. Nic jeszcze nawet nie wie, że ona nie żyje, a już się całujecie?
- Ale to nie ja przecież zaczęłam. I nie całowaliśmy się- odpyskowałam.
- Ale było blisko. Jennifer nie pakuj się w to. W dodatku masz Matta. A Liam według nas, szuka pocieszenia bo Emily wyjechała.
- Według: was?
- Mnie, Louisa, Nialla, Harrego, Charlie, Jessici...
- Dobra, rozumiem- jęknęłam.
- Nie zrozum mnie źle. Nie chcemy cię obrazić, ani nic z tych rzeczy, ale musisz się poważnie zastanowić.
- Właściwie, czemu mi to mówisz?- zapytałam, bo nie rozumiałam.
- Oni mi kazali- westchnęła.- Ale lepiej będzie, jeśli o tym pomyślisz.
Wszyscy się rozeszli. Ja wróciłam do swojego pokoju. Matt już leżał w łóżku.
- Czekałem na ciebie- uśmiechnął się. Ja tylko coś wymamrotałam i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Potem się położyłam i Matt zaczął mnie całować. Chyba się nie przejmował, że w domu była moja kuzynka i wiele innych osób. Mnie też w końcu przestało to obchodzić. Skoro wszyscy chcą, żebym... odwaliła się, że tak powiem, od Liama to proszę bardzo. Mam Matta, fakt. Teraz to widać.

*kilka dni później- Liam*

Jestem załamany, zresztą jak cała reszta. Pada deszcz, na dworze jest zimno i mokro. Stoimy w ciszy przy grobie z całą jej rodziną i przyjaciółmi. Spojrzałem w prawo. Naomi, Jessica, Varonika i Jennifer płakały. Louis trzymał na rękach małą Amber, bo jej rodzice są w złym stanie. Nie byliby się teraz w stanie nią zająć. Z moich oczy też płynęły. Tylko Niall, Harry i Zayn jeszcze wyglądali w miarę jak na ludzi. Ludzie zaczęli się powoli rozchodzić, wcześniej składając kondolencje jej rodzicom. Kiedy nadeszła nasza kolej, jej mama po prostu przytuliła Naomi i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Ja byłem ostatni.
Wróciliśmy do domu. Do naszego domu, który w powrotem zasiedliliśmy. Poszedłem do swojego pokoju i się rozpłakałem. Tak po prostu, rozpłakałem się. Kochałem Emily, ale jak widać, nie wystarczająco. Teraz mi jej brakuje, ale muszę się nauczyć żyć bez niej. Jest tyle innych dziewczyn... Na przykład Jennifer, właśnie. Jennifer... Jest taka inna niż wszystkie. Nawet jak tak sobie pomyślę, to nawet lepiej mi się z nią rozmawia niż z Emily. Sam się sobie dziwię...

*trzy tygodnie później- Naomi*

Związek mojej kuzynki i Matta się rozpadł. To było oczywiście do przewidzenia, ale Jennifer zaczęła zachowywać się dziwnie, nawet bardzo. Jest nadpobudliwa, chamska, ale nigdy taka nie była, jakby coś się stało, ale nie chciała powiedzieć. Dzisiaj wraca do domu, może to dobrze. Może... może za długo była tak daleko od domu? Tak, to pewnie to. No bo co by innego?
Kilka dni później zabrali Amber i powoli, bardzo powoli wszystko wraca do normy. Mniej więcej do normy. Usłyszałam dzwonek do drzwi i pobiegłam otworzyć. Z pokoju na górze usłyszałam wrzaski Arthura, ale Louis do niego pobiegł.
- Cześć Jenn... Co się stało?!- była cała zapłakana. Za jej nogami stały walizki. O nie... błagam, tylko nie to...
- Mogę wejść?- zapytała chlipiąc. Oczywiście wpuściłam ją i poszłyśmy do salonu.
- Co się stało?- zapytałam podając jej kubek z gorącą herbatą.
- Moja mama...- zawahała się.- Wyklnęła mnie.
- Jak to?- zdziwiłam się. Jej mama jest faktycznie w gorącej wodzie kąpana, ale żeby aż tak?- Co zrobiłaś, że cię wyrzuciła?
- Jestem w ciąży- wyszeptała, a ja z wrażenia usiadłam na kanapie obok niej. Nie odzywałam się. Boże... jak to możliwe? Ona ma tylko 17 lat.
- Błagam cię, powiedz mi tylko, że nie z Liamem- wyszeptałam.
- Oczywiście, że nie- powiedziała szybko.- Z Mattem.
- Zwariowaliście?! Jak mogliście być tak nieodpowiedzialni?!
- Nie drzyj się na mnie. Już wystarczy, że rodzice mnie zjechali więc uwierz, wiem, co narobiłam.
- I teraz chcesz tu zamieszkać?- zapytałam, ale nie czekałam na odpowiedź. Przytuliłam ją mocno.- Nie martw się, zaniesiemy twoje rzeczy i jakoś to będzie.

----------
Taki bardzo krótki, ale musiałam dodać. 20 dni... ehh... mój rekord :(

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego