• Wpisów:202
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:52
  • Licznik odwiedzin:31 541 / 2090 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdział 7
Hadley
Obudziłam się około 10.30, a z Michałem umówiłam się na 12.30. Mam 2 godziny. Dużo czasu. Zeszłyśmy z Emilą na śniadanie, a przy stole siedzieli tata i Charlott, trzymająca małego na rękach.
- Wiecie, chyba musimy o czymś pogadać- powiedziała Charlott, kiedy tata poszedł do pracy.- Co się stało, że tak zareagowałyście wczoraj? Pokuciliście się z nimi czy co?- opowiedziałyśmy wszystko Charlott a ona cierpliwie nas słuchała.
- I wiesz co ciociu, możesz nazwać małego na drugie Niall, to i tak nie moja sprawa- powiedziała Emila.
- Możecie go także nazwać Louis, nie mam nic przeciwko, w końcu to tylko imię.
- Dziękuję wam, jesteście kochane.
Poszłyśmy się przebrać. O 12:15 byłam gotowa, a o 12:30 Michał czekał już przed drzwiami do mojego domu. Kiedy wyszłam uśmiechnął się do mnie.
Michał
Wyglądała przepięknie. Brązowe włosy pięknie opadały na jej ramiona,a rurki i niebieska bluzka idealnie podkreślały jej szczupłą sylwetkę. Tak, to była kobieta dla mnie idealna. W trakcie wczorajszej, krótkiej rozmowy zakochałem się w niej. Była miła, zabawna cały czas się do mnie uśmiechała.
- To idziemy na tą kawę?- jej miękki głos wyrwał mnie z zamyślenia.
- Tak, oczywiście- uśmiechnąłem się.- A tak w ogóle to wyglądasz dzisiaj pięknie.
Zarumieniła się.- Dziękuje ci- rozmowa wcale nam się nie kleiła, więc zapytałem o jej rodzinę. Zawahała się i w końcu powiedziała:
- Mieszkałam w Polsce. Moi rodzice rozwiedli się jak miałam 14 lat, wyprowadził się do swojej kochanki i wziął z nią ślub. 3 miesiące temu zmarła moja mama, a że babcia nie miała warunków, żeby się mną opiekować, więc musiałam przyjechać tu, żeby zamieszkać z ojcem i jego drugą żoną. A do tego wczoraj po północy urodziło im się dziecko.
Spostrzegłem, że łza spływa po jej policzku więc zatrzymałem się i otarłem ją. Zaskoczyłem ją, to było widoczne. Doszliśmy do kawiarni, gadaliśmy o wszystkim, temat zahaczał nawet o ulubione jedzenie czy zwierzę. Świetnie się z nią bawiłem, gadaliśmy chyba z 3 godziny. Później poszliśmy się przejść, jako dżentelmen postawiłem lody i spacerowaliśmy po parku kiedy nagle zadzwonił jej telefon.
Hadley
Spojrzałam na wyświetlacz, Harry? Tego się nie spodziewałam. Przeprosiłam Michała i odebrałam.
W tym samym czasie, po drugiej stronie oceanu.
Louis
- Weź na głośnik- poinstruował mnie Liam, po paru sygnałach odebrała.
- Boże Louis czego ty jeszcze chcesz??? Hadley nie wyraziła się jasno??? Której wersji w ,, Z nami koniec!!'' nie rozumiesz co???- zasypała mnie gradem pytań.
- Błagam cię Emila powiedz mi, kto to był ten koleś ze zdjęcia??? I dlaczego w ogóle mi je wysłałaś???- byłem gotów się nawet zobaczyć. Kiedy zobaczyłem na zdjęciu Hadl i tego gościa to mózg mi się zagotował. Zerwała ze mną dzień wcześniej i już znalazła sobie kogoś innego?? Co to za chory układ?
Emila
- Ten chłopak to nowo poznany przez nas Michał, nie wiem czy się domyśliłeś, ale on na nią strasznie leci- nie wiedziałam po co mu to mówię, może po to, żeby mu dopiec albo żeby mieć go z głowy? Przez chwilę się nie odzywali- Czy to już wszystko?
- Emila?- usłyszałam znajomy głos, Boże to on... Niall.- Emila kochanie błagam wysłuchaj mnie..
- Niall nie mam ochoty na rozmowy z tobą więc jeśli to już wszytko to...
- Emila czekaj- zatrzymał mnie głos Liama, z nim mogłam pogadać, nic złego nie zrobił. Chociaż Ashley miała normalnego faceta.
- Słucham- powiedziałam.
- Gdzie jest teraz Hadley?- wiedziałam, że to Louis każe mu o to pytać, ale odpowiedziałam.
- Wyszła.
- Z Michałem?- zapytał.
- Tak- usłyszałam jak ktoś ( Louis )głośno drze się do telefonu coś w stylu: Co!?!?!!!!!
- A kiedy? - zapytał dalej spokojny.
- O 12:30...
- I jeszcze nie wróciła???- dopytywał się Zayn, nagle usłyszałam głos Harrego:
- Chłopaki, odebrała- i momentalnie się rozłączyli.
Hadley
- O co chodzi Harry?- zapytałam czując na sobie wzrok Michała.
- Hadley, co ty robisz???
- Nie rozumiem o co ci chodzi- powiedziałam a on chwilę zastanowił się co ma powiedzieć,
- Nie rozumiesz?! To ja ci powiem. Jak mogłaś zdradzić Louisa, my wszystko już wiemy, widzieliśmy zdjęcie- dopiero wtedy przypomniałam sobie o tamtej fotce, którą zrobiła bez pytania Emila.
Louis
Jej głos mnie zdołował. Był taki piękny i miękki. Zachciało mi się płakać, serio ona była dla mnie, co ja mówię, jest dla mnie wszystkim a ta modelka wszystko zepsuła. Czekałem na jej odpowiedź. Czyżby mnie nigdy nie kochała?
- Harry, to nie jest tak, może tak wyglądało- mówiła ściszonym głosem, pewnie Michałek słuchał- A nawet gdyby tak było to ja i Louis nie byliśmy już wtedy parą- celowo podkreśliła,, już''- więc bym go nie zdradziła. I nie zdradziłam jasne, to on zdradził mnie. Po pierwsze Harry, to wyciągacie pochopne wnioski, a po drugie, to znam cię i wiem, że masz na głośniku i wszyscy słuchają więc powiem tylko : Louis nie zdradziłam cię, skoro tak bardzo ci teraz źle, to czemu ty mnie zdradziłeś, co?
- Wcale nie- wykrzyknąłem- po prostu...
- Nie mam ochoty dłużej ciągnąc tej rozmowy i proszę was nie dzwońcie, dobra???
- Nie czekaj- błagałem, ale się rozłączyła.
Hadle
Poczułam jak łzy spływają mi po policzku, szybko je wytarłam i wróciłam do Michała.
- Wszystko w porządku?- zapytał i chwycił mnie za rękę. Nie wyrwałam jej z jego uścisku, nie wiem czemu.
Michał
Tak się cieszyłem, że kiedy wziąłem ją za rękę ona mnie nie spławiła.
- Masz chłopaka?- spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Nie- ucieszyłem się. Nagle ona spojrzała na zegarek i powiedziała, że musi iść. Zaproponowałem, że ją odprowadzę i ruszyliśmy w stronę jej domu trzymając się za ręce. Po chwili stanęliśmy i już chciała wchodzić do środka lecz zatrzymałem ją, mocno trzymając za rękę. Popatrzyła na mnie,a ja uniosłem jej podbródek i już przymierzałem się do pocałunku kiedy ona powiedziała:
- Michał, co ty robisz? Przestań- wyrwała się z mojego uścisku i weszła do domu. To dobrze, że mam jej numer, pomyślałem i odszedłem.
Hadley
Weszłam do domu i cicho powiedziałam:
- Hej już jestem.
- Hej to dobrze,- powiedział szeptem Charlott bo dziecko spałao- wysłałam Emile do sklepu, ale zapomniałam jeszcze o warzywach więc muszę iść sama. Mogłabyś popilnować prze chwilę Louisa?- zapytała a na dźwięk tego imienia zamarłam.
- Co?
- No dziecka, wiem, że jesteś zła, ale nie przejmuj się tym, okej?- zapytała, a ja pokiwałam głową.- To ja lecę papa.
Chwile później do domu weszła Emi i powiedziała, że widziała wszystko zza rogu. Pogadałyśmy o telefonach chłopców i doszłyśmy do wniosku, że musimy o nich zapomnieć, koniec kropka.
Dwa tygodnie później- Dzień powrotu chłopaków
Hadley
Tata z Charlott poszli do jakiejś restauracji na kolację służbową, Emila była z Ashley na zakupach, a Oliver był z Pauliną u niej w domu. Mógł sobie znaleźć lepszą dziewczynę, na początku była fajna, a jak już owinęła sobie mojego brata wokół palca to gdzie idzie z Oliverem to ogląda się za innymi. Ja zostałam sama z małym Louisem w domu. Miałam go pilnować. Był strasznie słodki tylko, że we wszystkim przypominał mi tego dużego Louisa. Identyczne włosy jak on, zielono- niebieskie oczy mnie dobijają. Choć i tak go bardzo kocham, oczywiście mówię o swoim braciszku. Właśnie trzymałam go na rękach kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Jeśli to Michał to go zabiję. Bez przerwy do mnie dzwoni. Niestety przeliczyłam się i to bardzo w drzwiach stał nie kto inny tylko..... ON, Louis.
-----------
No i co podoba się??? Jak myślicie będą jeszcze razem???
  • awatar Dusia1D <33: Będą!!! Napewno!!!
  • awatar 1D Zawsze Spoko ♥ ;): Oni muszą być razem ;) :* Zajebiste opowiadanie ♥! Błagam Cię dodaj jeszcze dzisiaj next ! I jeszcze chciałabym żebyś mnie informowała o nowych rozdziałach :D + Dodasz mnie do obserwowanych albo znajomych . ? ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

wanka48
 
karusiar1998
 
hej zaraz będzie 7 rozdział
 

 
Siemka, chciałam Wam podziękować. Jestem tu od 6 dni a już dobiłam setki w odwiedzinach. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam wszystkich, którzy czytają mojego bloga.
 

wanka48
 
karusiar1998
 
Hej, dodałam 6 rozdział.
 

 
Rozdział 6
Tydzień później
Hadley
Właśnie wracałam za szpitala. Byłam strasznie szczęśliwa. Lekarze powiedzieli, że jutro wypisują Emile i żeby ją zabrać. Szkoda tylko, że chłopców nie ma bo wczoraj wyjechali w trasę koncertową. Do tego miałam jeszcze jeden powód do szczęścia. Dziś są moje 19- ste urodziny. Rano o 50 dostałam od Louisa SMS-a: ,, Witaj kochanie, cieszę się, że jako pierwszy mogę złożyć ci urodzinowe życzenia. Jak przyjadę to złożę ci je osobiście. Już nie mogę się doczekać. ''Wróciłam do domu około 190, a przy kolacji Charlott jak najbardziej spokojnie powiedziała:
- Karol, wody mi odeszły.
Tata zaczął krzyczeć, biegać, poleciał na górę po torby Charlott, a ja z nią spokojnie przeszłyśmy do samochodu. Kiedy dojechaliśmy do szpitala pomyślałam, o rany, czyli wygląda na to, że będę tutaj częstym gościem. Tata z Charlott pojechali na porodówkę. Z braku zajęć poszłam do Emilii, ale jeszcze przedtem zadzwoniłam do Louisa. Powiedział, że bardzo się cieszy, ale nie mogliśmy dużej rozmawiać bo właśnie jechali na jakiś koncert. Pożegnaliśmy się i weszłam do sali.
- Cześć Emila- przywitałam się z przyjaciółką, była zdziwiona moją obecnością, ale wyjaśniłam jej o co chodzi. Powiedziała, że się cieszy, tak jak Louis. Zaczęłyśmy oglądać telewizję, i właśnie miałyśmy przełączyć na następny program, kiedy usłyszałyśmy: ,, One direction znów rozrabiają. Po ich wspaniałym koncercie poszli zabawić się do jednego z wielu klubów w Las Vegas i co się stało??? Nasi drodzy chłopcy, a w szczególności Louis, Niall i Harry bardzo dobrze bawili się w towarzystwie trzech supermodelek, mimo tego, że w Londynie czekają na nich ich dziewczyny.'' Nie przejęłam się, mimo tego,że były pokazane zdjęcia to przecież mógł być fotomontaż. Wymieniłyśmy się uwagami z Emilą kiedy znów reporter powiedział: ,,A oto co powiedziały nam ich dzisiejsze partnerki.'' Puścili filmik, jak trzy dziewczyny mówią, że Louis, Niall i Harry są tacy cudowni i że tej nocy nigdy nie zapomną, bo jak zdradzają w tajemnicy, to nie skończyło się tylko na całowaniu. Nagle zadzwonił mój telefon, Julia. Ze łzami w oczach odebrałam.
- Widziałaś?- ona też już płakała.
- Tak co to ma w ogóle być, Julka szczerze mam dość, kończę z nim raz na zawsze- byłam serio wściekła i po minie Emilii siedzącej obok mnie to wiedziałam że myśli tak samo.
- Dobrze mówisz siostro, zaraz mu to powiem- i się rozłączyła. Zaczęłam wybierać numer Louisa.
- Będę mogła od ciebie zadzwonić nie miałam kiedy doładować- spytała Emila, nerwowo przechadzając się po pokoju. Tak, mogła chodzić już od wczoraj i chciała w pełni to wykorzystać. Wybrałam numer, po kilku sygnałach odebrał. Nie zdążył nawet nic powiedzieć, bo to ja zaczęłam.
- I co dobrze się bawisz?!
- Hadley, kochanie to nie tak, naprawdę ja...- próbował coś kręcić.
- Zamknij się, nie mów tak do mnie i nie wypowiadaj mojego imienia!!!!!!!- wykrzyczałam mu do telefonu.
- Proszę cię, uspokój się...
- Nie Louis to koniec, nie chcę cię już więcej widzieć!!!- powiedziałam i rozłączyłam się. Rozmowa Emili z Niallem wyglądała bardzo podobnie. Ona też to zakończyła. Po chwili przybiegła do nas Julia, nie wiem skąd wiedziała, że tu jestem ale była pewna, że zastanie Emile. Siedziałyśmy na tym łóżku szpitalnym jak te trzy ostatnie nieszczęścia i płakałyśmy, albo nie, tak właściwie to wyłyśmy z rozpaczy. Jak oni mogli nam to zrobić??? Czułyśmy się, jakbyśmy były rozdarte i rozrzucone po całej kuli ziemskiej. Nic nie leżało, nic nie było na swoim miejscu. Gdzieś tak po północy wbiegł tata i powiedział, że Charlott urodziła. Chłopczyka, zdrowego chłopczyka. Pobiegłyśmy za nim, w tym momencie nie liczył się Louis, chciałam o nim zapomnieć. Starałam się o nim zapomnieć, podczas gdy wpatrywałam się w śliczną buźkę mojego braciszka. Jak wiele dzieci urodził się już z włosami na głowie, a kiedy je zobaczyłam zamarłam, ich kolor był taki sam jak u Louisa. Czyli, że będzie mi go przypominał. Jak wiele innych rzeczy, jak ich piosenki w radiu, plakaty w gazetach, czy wywiady w telewizji. Będę musiała nauczyć się z tym żyć.
Emilia
Nazajutrz Hadley przyszła po mnie punktualnie o 110. Kiedy byłyśmy już prawie przy domu zobaczyłyśmy, że koś kręci się przy drzwiach. Wymieniłyśmy zdumione spojrzenia i podeszłyśmy bliżej.
- Przepraszam, pomóc panu w czymś?- zapytała a nieznajomy odwrócił się. Był młody, może z 20 lat, brązowe włosy i oczy barwy czekolady. Spojrzał na Hadley i uśmiechnął się do niej ukazując piękne dołeczki. Gapił się tak chyba z 20 sekund, aż w końcu otrząsnął się i powiedział:
- Tak, wy jesteście Hudley Sullywan i Emilia Soft?
- Tak to my- powiedziała Hadley i słodko się uśmiechnęła.
- Mam dla was przesyłkę- powiedział i wręczył nam po bukiecie róż.
Hadley
,, Dla najpiękniejszej kobiety na świecie, proszę wybacz mi i daj wytłumaczyć jak wrócę, zrobiłbym wszystko byle wcześniej, ale nie mogę. Wybacz, Louis''
- To żart?- spytałam chłopaka.
- Nie raczej nie, podobno temu, kto przysyła bardzo zależało, aby przyszło jak najszybciej.
- Aha, tak z pewnością. To niech pan to zwróci do nadawcy.
Emila
,, Zawsze cię kochałem i dalej kocham, wybacz mi nie chciałem cię skrzywdzić. To nie była prawda. Wybacz,Niall''
Kiedy usłyszałem, że Hadl zwraca ten bukiet ucieszyłam się bo i tak chciałam zrobić to samo.
- To od razu niech pan weźmie mój- powiedziałam i oddałam mu bukiet.
- No dobrze- powiedział, a ja weszłam do domu. Obejrzałam się i zobaczyłam, że ten chłopak rozmawia z Hadley i zbliżył się na niebezpieczną odległość. Oj Louis, gdybyś to widział to odechciałoby ci się ją zdradzać, pomyślałam i zrobiłam im zdjęcie. Wiedziałam,że Hadl nic do niego nie ma, znałam ją. Uśmiechała się bo nie chciała być niegrzeczna mówiąc, że musi iść lub coś w tym rodzaju.
Hadley
Ten chłopak był bardzo miły. Przedstawił się, Michał, i zaproponował wyjście na kawę. Zgodziłam się, bo pomyślałam, że oderwę się na chwile od myśli o Lousie. Cały czas o nim myślałam. Nie mogłam przestać. O jego oczach, włosach, głosie i cudownym oddechu, który czułam zawsze gdy szeptał mi do ucha jak bardzo mnie kocha. Nie, weź się w garść Hadley, Louis to przeszłość jego nie ma. Wróciłam do domu i jak na zawołanie zadzwonił kto? Louis, odrzuciłam. Dzwonił jeszcze z jakieś 19 razy, a potem już wyłączyłam telefon. Pół godziny potem przyszedł tata z Charlott i moim nowym braciszkiem.
Kiedy położyli dziecko do łóżeczka w pokoiku, który robili od 2 miesięcy, zasiedliśmy do kolacji.
- A jak chcecie dać dziecku na imię?- zapytała Emila, która mówiła do nich ciociu i wujku.
- Myślimy, żeby dać na imię Louis, a na drugie Niall. Co wy na to?
- Co nie. W życiu- zerwałyśmy się na równe nogi.
- Ale dlaczego???
- Louisa i Nialla już nie ma, słyszycie??? Nie ma!!!!- i wybiegłyśmy z pokoju.
Emila
Kiedy weszłyśmy do pokoju powiedziałam Hadley o tym, że zrobiłam to zdjęcie i zapytałam czy mogę je wysłać do Louisa. Z początku mówiła, żeby zostawić ich w spokoju, ale w końcu się zgodziła. Wysłałam zdjęcie do Louisa a on odpisał: Co to ma znaczyć??? Kim jest ten koleś???
Odpisałam, że jakby jej nie zdradzał to by do tego nie doszło i dopiero teraz skapł się co stracił. Odpisał, że to nie była prawda, i że kocha Hadley. Powiedziała, że zaprosił ją na kawę. Cieszyłam się, może coś z tego wyjdzie. Ona odparła, że nie chce się pakować w jakieś beznadziejne związki i poszła spać.
--------
Jak się podoba??? Nudny wiem żadnej akcji ani nic, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

wanka48
 
misiadusia
 
Hej mam nowy rozdział
 

 
Rozdział 5
Hadley
Rankiem obudziłam się u boku Louisa. Najpierw byłam trochę zdezorientowana, ale później przypomniałam sobie wszystko. Nie mogłam w to uwierzyć. Koszmar wrócił. Usiadłam na krańcu łóżka i zakryłam twarz dłońmi.
- Kochanie, co się stało?- zapytał mnie Louis.
- Nic takiego- szybko odpowiedziałam.
- No przecież widzę, nie martw się, wszystko będzie dobrze, nie pozwolę, żeby coś ci się stało.
- Louis boję się, nie chcę skończyć jak tamta dziewczyna w toalecie.
- Dobrze nie gadajmy już o tym, policja złapie tego drania i będziecie bezpieczne- nieustannie próbował mnie pocieszyć, ale ja wiedziałam swoje, ten psychol nie da za wygraną. Zeszliśmy do kuchni. Siedzieli tam wszyscy nasi przyjaciele z wyjątkiem Emili. Niall powiedział, że jak wstał to jeszcze spała, ale to było dobre 2 godziny temu. Postanowiłam, że pójdę do niej. Wiedziałam, że nic jej nie jest, ale miałam złe przeczucia. Gdy weszłam do pokoju Nialla, zamarłam...
Zayn
Usłyszeliśmy krzyk Hadley, z chwile potem wbiegła do pokoju.
- Co się stało?- Lou podbiegł do niej przerażony.
- Dzwońcie po karetkę, ona... ona...- nie dokończyła, nie musiała, Niall wybiegł z pokoju, a ja za nim. To co zobaczyłem zwaliło mnie z nóg. Na podłodze leżała Emila, w kałuży krwi z nożem wbitym w brzuch.
- Zayn dzwoń po karetkę, no szybko!!!- Niall'owi kończyły się już nerwy. Obok ciała Emili mignęło mi coś białego, ale nie miałem do tego głowy. Kiedy pogotowie przyjechało, lekarze powiedzieli, że może jechać jedna osoba, najlepiej ta, która ma numer do jakiś jej bliskich. Niall nie był z tego zadowolony, ale ostatecznie zdecydowaliśmy, że jedzie Hadley i koniec kropka. Szybko pojechaliśmy do szpitala, Niall co chwila coś gadał, nie mógł się opanować.
- Niall, matko, uspokój się choć na chwilę, nic jej nie będzie- powiedział już wkurzony Liam.
Wreszcie dojechaliśmy pod szpital.Wyskoczyliśmy z niego i podbiegliśmy do recepcji. Zapytaliśmy gdzie leży Emila i poszliśmy pod salę. Obok drzwi, na krzesłach siedziała Hadley, płakała. Na przeciwko niej siedział jakiś lekarz, był bardzo młody jak na lekarza więc może stażysta albo pielęgniarz. Wyraźnie z nią flirtował i nie zważał, że ona chyba w ogóle go nie słuchała.
- Co do cholery- Louis był nad wyraz zniesmaczony, wkurzony i zazdrosny w jednym.
- Lou spokojnie, myślisz, że rzuci cię dla takiego, no... mućka???- zapytał Harry, a my lekko się uśmiechnęliśmy. Tylko Niall nie miał ochoty na żarty, gdy zobaczył Hadley podbiegł do niej, usiadł koło niej i zaczął wypytywać co jest z Emilą.
Louis
Wtedy pierwszy raz zobaczyłem jak płacze. Straszne, widzieć jak kobieta, na której ci zależy płacze. Zbliżaliśmy się do Hadley i Nialla, widziałem, że ten doktorek, aż pali się, żeby zwrócić na siebie jej uwagę. Postanowiłem go zgasić. Podszedłem do Hadley, usiadłem po jej drugiej stronie i mocno przytuliłem.
- Nie martw się kochanie, wszystko się ułoży- wtuliła twarz w moją bluzę, mocząc ją swoimi łzami, wtedy to się doktorek wkurzył i odszedł.
- To może nam powiedz, co się stało, no bo chyba lekarze coś ci powiedzieli- powiedział Liam grobowym tonem.
- Liam, ona jest w szoku, to ona ją znalazła, nie zdziwię się, gdyby w ogóle nie była w stanie mówić- wtrąciła Ashley, która stała obok Julii, Pauliny i Charlii. Jednak Hadley wyprostowała się i powiedziała:
- Emila jest na sali operacyjnej już od ponad godziny. Została zraniona nożem w brzuch, a ten naruszył jej jelito cienkie. Lekarz przed operacją powiedział, że stan jest poważny. Szansa, że operacja się nie uda jest jak jedna na tysiąc, ale nie można być zbyt pewnym siebie. Czy taka odpowiedź cię satysfakcjonuje Liam???- zwróciła się do chłopaka, a on popatrzył na nią zaszklonymi oczami, zresztą wszyscy takie mieliśmy.- Bo wątpię żeby Niallowi to jakoś pomogło- dodała.
- Przepraszam- nie wiedziałem czy mówi do Hadley czy Nialla, ale oni obydwoje pokiwali głowami.
Nagle drzwi do sali operacyjnej otworzyły się i zza nich wyszedł lekarz. Wydawało mi się, że go już kiedyś widziałem. Był bardzo podobny do tego gościa, który kilka dni temu razem z bratem Hadley wsiadał do samochodu. Czyli, że to może być jej tata???
- I co???- zapytali równocześnie Niall i Hadley.
- Niestety te informacje mogę udzielić tylko najbliższej rodzinie.
- Ej no bez jaj, dobrze wiesz, że tu nie ma jej najbliższej rodziny, i że ja albo Niall jesteśmy jej najbliższymi - wszyscy popatrzyli na nią jak na idiotkę.
- Wiem, wiem tylko tak żartowałem- wymieniliśmy z chłopakami zdziwione spojrzenia.- Operacja się udała, życiu pacjentki nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.
Niall
Dlaczego Hadley mówiła do niego jakby go znała od dawna, albo nie miała do ludzi szacunku. Nagle lekarz powiedział :
- Jeśli chcesz możesz ją teraz zobaczyć, ale nie za długo, nie może się przemęczać, a ty- wskazał palcem na Hadley.- Ty, ty pójdziesz ze mną, chyba mamy sobie coś do omówienia.
Nikt z nas nie wiedział co jest grane. Co ten koleś ma do Hadley??? Patrzyłem na Louisa, który wpatrywał się w sylwetkę swojej dziewczyny. Wszedłem do sali, gdzie przewieźli Emilę. Płakać mi się chciało, gdy widziałem te wszystkie rurki przyczepione do jej ciała. Usiadłem na krześle obok łóżka i złapałem ją za bladą rękę
Hadley
Weszłam za nim do gabinetu, gdzie siedział już jego ukochany statysta, Wiktor, ten którego wcześniej spławili chłopcy. I dobrze, nigdy go nie lubiłam, ale przecież mu tego nie powiem.
- Cześć Doris- powiedziałam w stronę rudowłosej pielęgniarki. Jak wszystkie inne. leciała na doktora Sullywana, mojego tatę. Nie rozumiałam tego, ale podobno był najprzystojniejszym lekarzem w całym szpitalu. Usiadłam na blacie i zaczęłam przeglądać jakieś papiery.
- No, to o czym chciałeś ze mną porozmawiać?- zapytałam.
- Jak się dowiedziałem z pewnego źródła, byłaś wczoraj u swoich znajomych- pokiwałam głową- Czemu nic mi nie powiedziałaś???
- Pytałam Charlott i nie miała nic przeciwko.
- Kochanie, ale to jednak co innego- co on mi chciał wciskać???
- Ale dlaczego??? Ożeniłeś się z nią, chciałeś żeby teraz zastąpiła mi matkę i co???
- Ale uwierz mi ja i ona to zupełnie co innego. Teraz nie zrozumiesz, po prostu, Czarlott chce się odnaleźć w roli matki, bo już niedługo poród- właśnie, że dobrze rozumiałam. Chciał mi przekazać, że Charlott nie umie wychowywać dzieci i próbuje być jedną z tych fajnych. Jednak nie, szczerze to ja rozumiałam Charlott, chciała się zapoznać i spróbować zburzyć mur, który budował się między mną, a ojcem przez te lata. Mur pełen tego czego sobie nie mówimy. Skąd wiem?? Sama mi powiedziała, kiedyś kiedy tata miała nocną zmianę, chyba w pierwszy wieczór od kiedy tu jestem. Polubiłam ją, ma fajną osobowość.
- A ten chłopiec...- zaczął, ale nie skończył.
- Kto?- wtedy nie wiedziałam o kogo chodzi.
- Ten, który siedzi na korytarzu.
- Aaa, to Louis- powiedziałam, nie wiedząc po co zaczynał ten temat.
- Nie jestem pewien czy to odpowiedni chłopiec dla ciebie, jest starszy i w ogóle- przewróciłam oczami.
- To ja już lepiej pójdę- byłam szczerze wkurzona, po co on się wtrącał???
- Czekaj jeszcze sekundkę- zatrzymałam się głośno wzdychając.
- Był wczoraj w domu jakiś chłopiec i pytał o ciebie.
- Co ??? Kto???- przecież i tak wiedziałam kto to był.
- Przedstawił się jako Norbert- powiedział z uśmiechem.- Bardzo miły chłopiec, pasowałby do ciebie bardziej niż ten Louis.
- Tato, wypluj te słowa- powiedziałam i przypomniałam mu o historii sprzed miesięcy. Tata był wkurzony i mówił, że trzeba zawiadomić policję, na co ja odparłam, że to już dawno jest zrobione. A i jeszcze najlepsze, dał mi szlaban za to ,że mu wcześniej nie powiedziałam. Wyszłam załamana, usiadłam na krześle obok Louis, on mnie objął, a ja położyłam mu głowę na ramieniu.
- Co się stało???- zapytał.
- Był u mnie w domu- wyszeptałam, a on mnie mocniej ścisnął.
- Nic ci nie zrobi słyszysz??? Nie pozwolę na to- wyszeptał mi do ucha.
Po chwili z sali wyszedł Niall z ponurą miną.
- Co znowu ???- zapytał Harry, który jako jedyny z Julią siedział z nami na korytarzu, bo inni poszli coś zjeść.
- Obudziła się i chce rozmawiać z Hadley- powiedział obracając się w moją stronę. - Dziękuję- powiedział i mnie przytulił mnie.
- Nie ma za co - serio, nie wiedziałam za co mi dziękuje, Niall usiadł koło Louisa,a ja weszłam do sali. Emila leżała na szpitalnym łóżku i patrzyła na mnie swoimi niebieskimi oczami. Przywitałam się z nią i opowiedziałam o tym, że Norbert był u mnie w domu. Zaczęłyśmy rozmawiać gdy wszedł mój tata:
- Hadley policja przyszła, żebyście złożyli zeznania- kiedy wychodziłam powiedział jeszcze: Pamiętaj ze szpitala prosto do domu. Charlott już o wszystkim wie.- Emi spojrzała na mnie pytającym wzrokiem, a ja pokiwałam tylko przecząco głową.
Kiedy wyszłam chłopcy dalej siedzieli na krzesłach tylko obok nich stała policja. Najpierw zebrali zeznania ode mnie, potem od Nialla i Zayna, a na końcu od Louisa, Harrego, Liama i dziewczyn. Na koniec powiedzieli:
- Chcieliśmy wam jeszcze coś pokazać, czy znacie może ten charakter pisma lub wiecie to mógł coś takiego napisać- i podał mi kartkę na której czarnym markerem było napisane: ,, Hadl będziesz następna. Udanych wakacji, uściski. Twój N.'' Zrobiło mi się słabo, podałam kartkę Louisowi i usiadłam na krześle.
- To jakieś żarty, tak?- zapytałam kiedy reszta moich przyjaciół zapoznawałam się z treścią kartki, a Louis trzymał mnie za rękę.
- Obawiam się, że nie- powiedział jeden z komisarzy.- Będziesz potrzebować ochrony, nie wykluczam, że twoi przyjaciele także- razem z Lou pokiwaliśmy głowami.
Julia
Siedziałam naprzeciwko Hadley i Louisa,a Harry obejmował mnie ręką. Głowę miałam opartą o jego ramie, a on wtulał twarz w moje włosy.
- Kocham cię- wyszeptał mi na ucho.
- Ja ciebie też- podniosłam głowę, a on mnie pocałował.
Oderwaliśmy się od siebie bo tata Hadley przebiegł jak oparzony przez korytarz. Zatrzymał się przed jednym z policjantów i wykrzyczał : Ten Norbert jest pod naszym domem i przed chwilą pytał czy Hadley jest w domu, a kiedy Charlott powiedziała, że nie on na to, że zaczeka.''Wszyscy jak na zawołanie spojrzeliśmy na Hadley, z przerażeniem wpatrywała się w swojego ojca. Potem tata Hadley podszedł do nas i powiedział, że Charlott dzwoniła, żeby wracała do domu. Odszedł, a Hadley wstała i mruknęła : Ta w podskokach. Wszyscy postanowiliśmy już wracać i tak byliśmy zmęczeni, ale Niall powiedział, że wróci później i wszedł do sali, w której leżała Emila.
Louis
Kiedy podjechaliśmy pod dom Hadley było tam pełno policjantów. Wyszliśmy z auta i podeszliśmy do jak się domyślałem, Charlott. Powiedziała, że Norbert zabarykadował się w domu, żeby policja go nie złapała a ona wyszła tylnim wyjściem, ale policjanci wyważyli drzwi i weszli do środka.,, Tamten psychopata chciał jeszcze w nich rzucać nożami, wyobrażacie sobie??? Ale na szczęście nic się nie zniszczyło i mogę podawać obiad.'' - mówiła do nas. ,, A i Hadley czy twoi przyjaciele zostają na obiedzie??? Starczy dla wszystkich.''
- Nie my nie możemy, bo mamy bardzo dużo pracy w domu i w ogóle- zaczął tłumaczyć Harry.
- Och, no dobrze ale Julcia zostaje??? - spojrzała na Julię.
- Z przyjemnością- powiedziała i uśmiechnęła się do Charlott.
- Świetnie to idę nakładać, przyjdźcie zaraz- powiedziała do nich i odeszła.
Pocałowałem Hadley na pożegnanie, a ona zapytała
- Na pewno nie zostaniesz?
- Nie, nie chcę robić kłopotu, z po za tym jeszcze twój tata wróci, a wydaje mi się, że na mną nie przepada.
- To nie tak, po prostu cię nie zna- powiedziała, a ja się uśmiechnąłem. Pocałowałem ją w czoło i odszedłem. Nie do wiary, że spotkało mnie takie szczęście jak ona.
Hadley
Podczas obiadu Charlott powiedziała, że była u lekarza, żeby sprawdzić płeć dziecka. Okazało się, że to chłopczyk. Pogratulowałyśmy jej, ale zapytałyśmy jeszcze, dlaczego nie było tego wiadomo wcześniej, przecież termin porodu jest wyznaczony na za tydzień, a ona powiedziała, że sprzęt był zepsuty i nie chcieli jej przekierować do innego lekarza. Byłam szczęśliwa, będę mieć brata!!! Tej nocy Julia została u mnie na noc. Zadzwoniłyśmy do Emili, żeby sprawdzić jak się czuje, a ona zaczęła nam opowiadać jak to Niall co trochę wymyśla nowe rzeczy, żeby jej się nie nudziło. Po rozłączeniu się jeszcze trochę gadałyśmy, a potem zasnęłyśmy. Cieszyłyśmy się, że Norbert już nie będzie nas nękał.
-----------
No to 5 z głowy. Mam nadzieję, że się nie nudziliście.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

misiadusia
 
wanka48
 
Nowy rozdział u mnie, wbijaj!!!
 

 
Rozdział 4
Ashley
To było miłe uczucie. Znałam te dziewczyny od kilku godzin, a już czułam, że mogę im ufać. A brat Hadley? Był przystojny i to bardzo, ale nie wyszłoby nam. Nie znałam go, ale po prostu to czułam. Siedziałam w pokoju Hadley, zostałam na noc, i akurat Julia opowiadała straszną historię, kiedy zadzwonił telefon Hadley.
- To Louis- powiedziała z uśmiechem i odebrała. Gadała chyba z 10 min. co chwila się uśmiechając i rumieniąc. W końcu powiedziała coś w stylu ,, Czekaj zapytam je i zadzwonię ''. Pożegnała się z nim mówiąc, że też go kocha i też będzie tęsknić.
- Słuchajcie, Lou pyta czy jutro do nich przyjdziemy??? Co wy na to? Emila, Jula? - zapytała, a one odpowiedziały twierdząco.- Ashley co ty na to? - byłam zdziwiona, że chce żebym szła.
- Co, ja? Serio?
- No jasne, jesteśmy teraz bądź co bądź przyjaciółkami- zaśmiała się, a ja popatrzyłam po twarzach pozostałych dziewczyn. Było po nich widać, że Hadley nie żartuje i one się z nią zgadzają.
- Tak jasne, pójdę z wami- uśmiechnęłam się a potem położyłyśmy się na podłodze ( bo łóżko było za małe na naszą czwórkę). Jeszcze długo gadałyśmy, choć może nie, źle to ujęłam. Gadałyśmy o chłopakach, oczywiście Hadley gadała najwięcej i to o Louisie, że jest słodki, miły, zabawny itp. Tylko Julia i Emila od czasu do czasu wtrąciły coś o Harrym i Niallu. Potem zaczęły się przekomarzać, który z nich jest słodszy, ale po jakiś 25 minutach doszły do wniosku, że są równi. Fajnie się ich słuchało, zakochanych nastolatek, zastanawiałam się czy i ja kiedyś będę, aż tak zakochana jak one? Mam nadzieję, że tak.
Louis
Nie mogłem się z Hazzą doczekać kiedy je zobaczymy. Kiedy zasypialiśmy, zaczęliśmy o nich gadać, chyba nam tak upłynęło z 2 godziny. Później zasnęliśmy.
Obudziłem się o 10.50. Wstałem z łóżka, ubrałem się i zszedłem na dół. Wszyscy chłopcy z wyjątkiem Harrego ( który jeszcze spał ) sprzątali dom. No tak, bo nasza kochana sprzątaczka odeszła. Tak na serio nie mogła znieść, że latamy nago po domu. Kiedy zobaczyło to po raz pierwszy powiedziała z uniesionymi rękami: Boże, widzisz i nie grzmisz!!!
- Cześć, co was tak wzięło na sprzątanie?- zapytałem.
- No jak to co, przecież zaprosiliśmy dziewczyny na dziś wieczór, nieprawdaż???- Zayn popatrzył na mnie, jakby było oczywiste, że inaczej nic by ich do sprzątania nie zmusiło.
- No tak- powiedziałem i włączyłem telewizor.
- Co ty robisz? Myślisz, że robota cię ominie??? Bierz mopa i zmiataj myć podłogę na górze- i wygonili mnie do sprzątania. O 16.00 dom był gotowy, cały wysprzątany, w ogrodzie Liam i Niall ustawiali grilla, a ja, Harry i Zayn szykowaliśmy potrawy. Wiem, jakbyśmy nie mogli zamówić czegoś z restauracji, ale woleliśmy spędzić ten dzień z dala od obcych. Ja tam z Harrym byliśmy za restauracją, nie znosimy gotować.
Hadley
Razem z Emilą postanowiłyśmy iść na zakupy. Kupiłyśmy fajne ubrania na wieczór ( nie sukienki bo obie nie preferujemy takich ubiorów jeśli nie trzeba ). Kiedy wracałyśmy, wpadła na nas jakaś dziewczyna z lodem w ręku i upaćkała nam całe koszulki.
- O matko, naprawdę bardzo przepraszam- zaczęła mówić ale jej przerwałam.
- Naprawdę nie na za co. To i tak była stara bluzka więc...
- Nie chowamy urazy- dokończyła za mnie Emi.
- Serio nie wiem co mam powiedzieć, nie chciałam po prostu się zamyśliłam i ... tak jakoś wyszło.
- Dobrze nie mamy ci tego za złe- próbowałyśmy ją uspokoić, ale za nic się nie dało. W końcu dała za wygraną.
- Czyli nie gniewacie się???
- Nie- odpowiedziałyśmy chórem i przedstawiłyśmy się.- Jestem Hadley, a to Emila.
- Miło mi, Paulina, ale mówcie do mnie Paula.
- Spoko nie ma problemu. My musimy już lecieć, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy- powiedziała Emila.
- Tak ja też, cześć - powiedziała i odeszła.
Wróciłyśmy do domu i przebrałyśmy się w ciuchy, które kupiłyśmy. Po chwili do pokoju, oczywiście bez pukania, wszedł Oliver.
- Hej młoda, o której idziecie do tych swoich chłopaczków- zapytał jak najbardziej przyjaźnie. Nie miał nic do Louisa, ani do Nialla czy któregoś innego chłopaka z zespołu.
- Hej, o 17.30, czyli za 25 minut, a po co ci to wiedzieć??? - zapytałam bardzo ciekawa jego odpowiedzi. Nawet Emila była zaciekawiona bo odwróciła się w naszą stronę.
- Tak po prostu, bo jak was nie było to wpadł ten no... Louis z Niallem i powiedzieli żebym też wpadł to sobie pogadamy. Wiecie oni są całkiem w porządku- powiedział z uśmiechem na twarzy. - To nie obrazicie się jak pójdę z wami???
- Nie i masz rację, są nawet bardzo w porządku- powiedziała Emila, po czym grzecznie wyprosiłyśmy go z pokoju.
Emila
17.20, za chwilę wychodzimy, czekam z Hadley w holu tylko na Oliviera, w sumie to nic dziwnego, że się spóźnia, nawet jak mieszkał w Polsce też nie mógł nigdzie zdążyć. Wreszcie zszedł na dół i wyszliśmy z domu. Naprawdę, bardzo się cieszyłam, że zobaczę Nialla. Kiedy szliśmy chodnikiem w stronę ich domu to wpadliśmy na kogoś. Miała zapłakaną twarz.
- Cześć, znów się spotykamy tyle, że w podobnych okolicznościach- Hadley przywitała się z Paulą.
- Możesz nam powiedzieć co się stało?- zapytałam.
- Nie to nic takiego, pokłóciłam się z rodzicami o taką drobnostkę- powiedziała chlipając.
- Cóż, to może wybrałabyś się z nami?- zapytał ni z tego, ni z owego Oliver.- Właśnie idziemy do znajomych.
- Co ??? Nie, nie chcę robić kłopotu- powiedziała cały czas patrząc na brata Hadley.
- Ależ to żaden kłopot- powiedziała Hadley i spojrzała na Olivera. Jakby się tak zastanowić, to Paula chyba wpadła mu w oko nawet bardziej od Ashley, no i dobrze bo on, jak mi powiedziała, to tak sobie się jej podoba.
- To co idziemy- Hadley zaczynała się niecierpliwić i nie dziwię jej się, ja też chciałam już zobaczyć chłopców ( Nialla ).
- Tak idziemy- Oliver popchnął nas wszystkie, żebyśmy już szły. Po jego minie widać było, że nie ma zamiaru puścić Pauli do domu.
Paula
Stanęliśmy pod domem, który znałam z gazet. Tak to on, to dom chłopców z One direction.
- Czyli, że to są wasi znajomi?- zapytałam na co oni pokiwali głowami. Hadley uchyliła furtkę, podeszliśmy do drzwi, zapukałam i otworzył nam Louis. O matko nie wiedziałam, że go kiedyś zobaczę na żywo, a co dopiero, że go spotkam. On kiedy nas zobaczył przyciągnął do siebie Hadley i pocałował. No tego szczerze się nie spodziewałam.
- O rany, żygać mi się chce jak na was patrzę- zaśmiał się Oliver, a Hadley w odpowiedzi podłożyła mu nogę i o mało co by się przewrócił na podłogę gdybym go w porę nie złapała. On przytulił mnie a potem wymierzył palcem w stronę siostry.
- I co zadowolona z siebie jesteś, gdyby nie ona to już bym nie żył i co było by ci miło siostrzyczko?- zapytał, choć widać było, że nie ma jej tego za złe.
- I co miło by ci było siostrzyczko?- powtórzyła Hadley piskliwym głosem i zaczęli się przedrzeźniać. Serio jak małe dzieci, ale to było dość zabawne.
Louis
Zabawnie się patrzyło na to, jak Oliver próbuję ,, zgasić '' Hadley, a ona jak na zawołanie wymyślała nowe riposty. Brat Hadley jest fajny polubiłem go mimo jego zachowania 2 dni temu. Poszliśmy do ogrodu, Liam z Niallem skończyli rozpalać grilla. Gdy Niall zobaczył Emilę od razu do niej podszedł i zaczął rozmawiać. Co chwila się śmiali i dostawiali głupawki. Tak, z nich będzie bardzo dobrana para. Akurat kiedy próbowaliśmy rozpalić to cholerstwo ( grilla ) ktoś zadzwonił do drzwi.
- To my otworzymy- i Hadley z Emilą zniknęły w drzwiach tarasowych. Po chwili wróciły w towarzystwie Julki i Ashley.
Liam od razu doskoczył do tej drugiej i próbował zagaić rozmowę. Dziewczyny zapoznały się z Pauliną i usiedliśmy przy stole w ogrodzie. Znowu ktoś zadzwonił do drzwi, Zayn zerwał się i powiedział, że zaprosił dziewczynę, która mu się podoba i żebyśmy nie zrobili mu wstydu, oczywiście popatrzył się na mnie i Harrego, który siedział obok mnie, a my zrobiliśmy urażone miny. Za sekundkę przy stole siedziała nowa osoba, brunetka o brązowych oczach. Zadzwonił telefon Hadley, ona spojrzała na wyświetlacz i zamarła, szturchnęła Emilę, która siedziała obok niej, a ta po ujrzeniu nazwy na wyświetlaczu też zamarła. Wymieniły się przerażonymi spojrzeniami i nacisnęły czerwoną słuchawkę. To działo się przez bardzo krótką chwilę i nie wiele osób to widziało, bo reszta się gdzieś rozeszła. Harry z Julią nad basenem całowali się OMG, Liam z Ashley siedzieli na huśtawce, Zayn z Charli ( bo tak miała na imię ów dziewczyna ) byli gdzieś po za zasięgiem mojego wzroku, a Oliver z Pauliną spacerowali trzymając się za rękę. Tylko ja i Niall to widzieliśmy i postanowiłem odciągnąć go na bok i zapytać czy coś wie. Jednak za nim zdążyłem coś powiedzieć Hadley z Emilą wstały i powiedziały, że muszą iść do toalety ( klasyczny manewr, ale puściliśmy je, żeby nie było, że im zabraniamy) choć my wiedzieliśmy, że chcą obgadać sprawę i w ogóle. Jeszcze przed odejściem od stołu Emila ostała SMS-a, ale coś, co zobaczyła w oczach Hadley zmusiło ją, żeby nie odbierała go teraz. Kiedy już oddaliły się i weszły do domu zacząłem naradzać się z Niallem.
- Ej no co to było też to widziałeś?- zapytałem.
- No raczej trudno było nie zauważyć, przecież one były przerażone- odpowiedział i widziałem, że też zaczyna się bać, ja też, no bo w sumie jaka to musi być mocna rzecz, żeby zareagować tak jak one...
Hadley
Wbiegłyśmy do łazienki i zamknęłyśmy za sobą drzwi. Emi wyjęła telefon i przeczytała wiadomość, brzmiała jakoś tak,, Skoro nie chcecie ze mną rozmawiać to muszę to powiedzieć w inny sposób. Przecież wiecie,że jeszcze się spotkamy, czy w Polsce czy w tym waszym Londynie. Myślałyście, że jestem głupi, że was nie znajdę? Żałosne jesteście. To do zobaczenia.'' Cham się nawet nie podpisał. Ale i tak wiedziałyśmy kto był autorem tej groźby. Norbert Bochenek*, chodził z nami do podstawówki i gimnazjum i liceum, całe 12 lat, szkolny maniak, psychopata. Bałyśmy się go. Zresztą kto normalny by się nie bał. W 3 liceum w łazience chłopców znaleziona ciało martwej dziewczyny z nożem wbitym w brzuch. Cała szkoła, wszyscy uczniowie i nawet niektórzy nauczyciele wiedzieli, że to on, ale policja nic na niego nie miała. Miał świetne alibi, ale co z tego, skoro jakieś parę miesięcy później na ognisku klasowym na zakończenie roku przyznał się, że to on i zabił ją tylko dlatego, że nie chciała z nim być. Natychmiast wszystkie dziewczyny zaczęły dzwonić po rodziców, żeby po nie przyjechali i my też tak z Emilą zrobiłyśmy. Bałyśmy się najbardziej, bo jakieś parę dni temu pytał, najpierw mnie czy chce z nim chodzić, kiedy grzecznie powiedziałam, że nie szukam na razie partnera poszedł do Emili, ale ona również odmówiła. Cała klasa o tym wiedział, więc gdy na ognisku chłopcy z naszej klasy to usłyszeli to natychmiast na nas spojrzeli, a kiedy dzwoniłyśmy to specjalnie paru z nich stało koło nas, żeby jakby co obronić nas przed tym psycholem. Wszyscy wiedzieliśmy, że on nie żartuje. Na następny dzień, zakończenie roku szkolnego, było spokojnie, żadnych akcji z jego strony ani nic. Powiedziałyśmy z Emilą jej rodzicom i mojej mamie i oni powiedzieli, że wniosą sprawę na policję, ale znowu nie było nic poza zeznaniami naszej klasy. Miesiąc później zmarła moja mama i musiałam się przeprowadzić, a nawet cieszyłam się, że nie będę spotykać go czasami na ulicy czy w sklepie. Kątem oka spojrzała na Emilę, też rozmyślała o tym co się stało w ciągu ubiegłych 6 miesięcy. Nasze rozmyślania przerwało mocne dobijanie się do drzwi łazienki. Otworzyłyśmy, za drzwiami stali Louis i Niall, bali się o nas to było widać. Usiedliśmy w czwórkę w salonie, kazali nam wszystko opowiedzieć, z początku się wahałyśmy, ale nie dawali za wygraną. W końcu zaczęłyśmy mówić. Kiedy opowiadałyśmy to na głos to łzy zbierały nam się w oczach i parę z nich wypłynęło.
Louis
Kiedy widziałem jak płaczą przez tego faceta to mózg mi się gotował. Objąłem Hadley, żeby mogła wypłakać się w moją koszulę i tak samo postąpił Niall z Emila. Potem ją pocałował i wyznał miłość, dziwny moment ale lepiej później niż wcale nie??? Pocieszaliśmy je,że nic im nie będzie i nie pozwolimy ich skrzywdzić, ale dalej płakały.
- Emila my musimy się już chyba zbierać- powiedziała moja ukochana.
- Tak, masz raję- poparła ją Emi i wstały.
-Zwariowałyście!?- Niall był wzburzony, zresztą jak ja.
- Nigdzie nie pójdziecie, przecież on może na was czekać!!!!
- To co niby mamy teraz zrobić???- zapytała Hadley przez łzy.
- Śpicie u nas i bez dyskusji- Niall miał świetny pomysł.
Julia
Siedziałam w objęciach Harrego, kiedy usłyszałam krzyki Nialla. Krzyczał coś w rodzaju ,,Zwariowałyście?'' Szybko pobiegliśmy do salonu. Na kanapie siedziały Hadley i Emi całe zapłakane a Niall i Louis obejmowali je.
- Co się stało?- zapytałam. Hadley spojrzała na mnie czerwonymi oczami i powiedziała:
- Norbert wrócił.
Na te słowa zrobiło mi się słabo. Osunęłam się na podłogę.
Harry
Nie rozumiałem o co chodziło, Julia zemdlała i powoli dochodziła do siebie, dziewczyny płakały i to wszystko przez jakiegoś Norberta? Wszystko zrozumieliśmy kiedy Lou opowiedział nam co się w ostatnich miesiącach działo w Polsce. Ładne historia, czyli teraz ten psychopata może tu być??? Zadawałem sobie to pytanie już po raz siódmy kiedy usłyszeliśmy dźwięk tuczącego się szkła. Pobiegliśmy do kuchni i zobaczyliśmy rozbite okno, a wśród odłamków szkła na podłodze leżał kamień zawinięty w kartkę. Hadley podeszła, wzięła kamień i przeczytała na głos: Kochane wróciłem.
- To on- wyszeptała i rozpłakała się, a razem z nią Emila. Lou i Nialler zaczęli je pocieszać. Zawiadomiliśmy policję, a po złożeniu zeznań poszliśmy spać.
Louis
Po złożeniu zeznać poszliśmy z Hadley do mojego pokoju i wtuleni w siebię zasnęliśmy. Nie wyobrażam obie, bo by byłą gdybym ją stracił.
--------------
4 rozdział za sobą, strasznie się cieszę. Mam nadzieję, że się spodoba.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział 3
Hadley
- Ty idioto, dlaczego to zrobiłeś???- krzyknęłam na cały dom.
- No wybacz siostrzyczko, że się o ciebie troszczę - odpowiedział opanowany.
- Tak z pewnością i dlatego musiałeś się wtrącać!?
- Myślisz, że chciałem??? To ojciec mi kazał, żeby cię pilnować!
- Co?? - no tego to się nie spodziewałam. Jak on mógł mi to zrobić? Pobiegłam do swojego pokoju i rozpłakałam się. Parę minut po tym przyszedł Oliver, usiadł koło mnie na łóżku i mocno do siebie przytulił.
-Nie płacz, no weź młoda przestań - spróbował mnie pocieszyć, ale coś czułam, że nic nie może poprawić mi humoru.- No dobra to kładź się spać, miałaś ciężki dzień - traktował mnie jak małe dziecko, ale i tak go kochałam. Jakąś godzinę potem zasnęłam.
Louis
Obudziłem się o 9.40. Byłem w złym humorze. Myślałem o tym co się stało wczoraj pod jej domem i o tym co powiedział mi Hazzuś: ,, Jak kocha to poczeka ''. Tylko, że ja nie chcę więcej czekać. Muszę się z nią zobaczyć, porozmawiać, wyjaśnić o co chodziło jej bratu i w ogóle. Pośpiesznie się ubrałem i wszedłem do kuchni. Siedział tam Zayn, był jakiś dziwny, zamyślony.
- Ej Zayn, co jest???
- Zakochałem się. Tylko, że ona nawet mnie nie zna.
- Co nie wie kim jesteś???
- Wie, że jestem, ale nie, że chcę z nią rozmawiać.
- Trudne- powiedziałem i wyszedłem.
Skierowałem się w stronę jej domu. Za nim wyszedłem zza rogu, zobaczyłem jej brata i dwoje dorosłych wsiadających do samochodu. Kiedy odjechali, szybko podbiegłem do drzwi i mocno zapukałem. Gdy otworzyła była zdziwiona, ale wpuściła mnie do środka. Usiedliśmy w salonie na kanapie. Żadne z nas się nie odzywało, ale ona przerwała ciszę.
- Po co przyszedłeś???
- Żeby coś wyjaśnić- popatrzyła na mnie.- Dlaczego twój brat wczoraj...-nie dokończyłem bo mi przerwała.
- Louis to nie tak, to nie jego wina, tylko to jest po prostu bardzo skomplikowane i ... - tym razem to ja jej przerwałem, tyle, że pocałunkiem. Kiedy oderwaliśmy się od siebie ona się do mnie przytuliła.
- Kocham cię- powiedziałem wtulając twarz w jej włosy.
- Ja ciebie też.
- Choć- powiedziałem biorąc ją za rękę i prowadząc do wyjścia.
- Co? Dokąd?
Hadley
Kiedy powiedział, że idziemy do niego do domu zamarłam. Nie wierzyłam, że poznam resztę zespołu. Przeszliśmy parę domów dalej i weszliśmy do domu. Czyli, że mieszkali parę domów ode mnie, a ja o tym nawet nie wiedziałam??? Przeszliśmy przez próg i zobaczyliśmy Nialla, Harrego i Liama siedzących przed telewizorem. Na nasz widok wstali. Pierwszy podszedł do nas Hary.
- Czyli to jest ta dziewczyna, która skradła serce Panu Marchewce???- wszyscy się zaśmiali.
- Miło mi, Hadley - powiedziałam i uścisnęłam dłoń każdemu z nich.
Liam
Siedzieliśmy w salonie, rozmawialiśmy i śmialiśmy się, kiedy nagle zadzwonił telefon Hadley. Wstała i powiedziała, że musi odebrać. Wyszła na korytarz i po chwili wróciła.
-Przepraszam, ale muszę się zbierać.
- Co, czemu???- Lou był wyraźnie niezadowolony.
- Moja przyjaciółka Julia dzwoniła, że nasza znajoma już przyleciała do Londynu i trzeba ją odebrać.
-Czekaj- Harry jej przerwał- Julia Smith???
- Tak i mówiła mi, że się z tobą przypadkowo spotkała.
- A czyli ta Julia co Harry bez przerwy o niej gada- wtrącił się Niall, a Hazza zmroził go wzrokiem.
- Tak ona, ale ja już muszę iść. To pa- skierowała się w stronę wyjścia, ale zatrzymał ją Louis, widać, że nie chciał się z nią rozstawać.
- Czekaj, zawiozę was- powiedział, a ona się uśmiechnęła.
- To ja też się z wami zabiorę - powiedzieli równocześnie Harry i Niall.
- Ok, to chodźcie- powiedziała Hadley i wyszli.
Niall
Podjechaliśmy pod jakiś dom, Hadley wyszła i podbiegła do drzwi, a po chwili wróciła z jakąś blondynką o brązowych oczach. Domyśliłem się, że to Julia, bo Harry zaniemówił. Wsiadły do samochodu, przywitaliśmy się z nią i po chwili usiadła między mną, z Harrym na tylnim siedzeniu ( Lou prowadził, a Hadley siedziała na miejscy pasażera ). 20 min. później czekaliśmy już na lotnisku na przyjaciółkę dziewczyn. Chwilę później Hadley i Julia zerwały się i podbiegły do dziewczyny, która zmierzała właśnie w naszą stronę. Lou i Harry cały czas gapili się na swoje sympatie, ale ja nie mogłem oderwać wzroku od tej dziewczyny. Miała piękne, długie blond włosy, niebieskie oczy i cudowny uśmiech. Wstaliśmy i przedstawiliśmy się.
Emila
Nie wierzę!!! Myślałam, że spotkam się tylko z moimi starymi przyjaciółkami, a tu co się okazało. Czekali na mnie chłopcy z One direction. Najbardziej zainteresowałam się Niallem. Wydawało mi się, że też się na mnie patrzył.
- Cześć miło mi- powiedziałam po czym uściskałam się z każdym z nich. Widziałam wyraźnie, że między Julią i Harrym mocno zaiskrzyło, a Hadley i Louis, byli uroczy, świetnie się dobrali. Od razu po tym jak przywitałam się z Lou on podszedł do Hadley i pocałował ją. Ona i Julka zawsze miały szczęście. Przerwałam myślenie bo Niall zapytał:
- To co jedziemy???- po czym wziął w rękę moje walizki, dżentelmen, i włożył je do bagażnika. Szybko zagonił wszystkich do samochodu krzycząc: ,, Szybko bo głodny jestem ''.
Hadley powiedziała, że dopóki nie wynajmę jakiegoś mieszkania( a to było na razie trudne bo nie miałam kasy) to zamieszkam u niej w pokoju. Za nim jednak weszliśmy do auta przypomniałam sobie o dziewczynie, którą poznałam w samolocie. Cały czas koło mnie stała choć trzymała się na dystans jakiś 6 metrów.
- Zapomniałabym wam przedstawić Ashley. Poznałyśmy się w samolocie- powiedziałam a ona podeszła bliżej.
- Cześć miło mi cię poznać, jestem Hadley- pierwsza w zapoznawaniu się była jak zawsze moja kochana Hadley. Każdy się z nią przywitał, ale c dziwne Niall nie przestawała się na mnie gapić. Na razie postanowiłam to zignorować. Hadley i Julia zaprosiły Ashley do naszego domu. Podwieźliśmy ją pod jej dom ( nie dowierzałam, że 7 osób zmieściło się w tym aucie, ale wolałam nie wnikać w szczegóły) odłożyła rzeczy i wróciła. Chłopcy podrzucili nas pod dom Hadley, oczywiście nie odbyło się bez pocałunków ze strony Louisa, a co mnie zdziwiło Harry cmoknął Julię w policzek.
Julia
To było niesamowite, Harry Styles mnie pocałował, nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale pocałował!!!! Podobał mi się od naszego pierwszego spotkania, ale nie chciałam mu tego mówić. Za to bardzo się ucieszyłam z przyjazdu Emilii, bo zauważyłam, że między nią a Niallem poważnie zaiskrzyło. Kto wie, może coś z tego będzie.
Hadley
Po wejściu do domu od razu natknęłyśmy się na Olivera. Jego wzrok od razu skierował się na Ashley.Uśmiechnął się i przywitał z Julą, Emilą i ... Ashley.
- A właśnie młoda, ojciec chce poznać twojego chłopaka- uśmiechnął się do mnie kwaśno.
-Ojciec chce poznać twojego chłopaka- zaczęliśmy się przedrzeźniać, a potem poszliśmy do mojego pokoju. Szybko pomogłam rozpakować się Emili, podczas gdy razem z Ashley i Julą rozmawiałyśmy o sobie itp.
- Ej a ten chłopak...- zaczęła.
-Oliver- dokończyłam.
-Właśnie Oliver, to jest tego no, twój brat?
-Tak, a co???
- Nic, tylko jest całkiem fajny- powiedziała i trochę mnie to zdziwiło, no ale o gustach się nie dyskutuje.
- Tak, szepnę mu o tobie jakieś pochlebne słówka- zaśmiałyśmy się wszystkie.
--------------
Dobra to 3 rozdział mam już za sobą. Uff jak się cieszę.
  • awatar ` Juliaa.! ♥ NadJ.! ♥: Bardzo fajne rozddziały, Ale nie obraź się , wszyscy chłopacy są zakochanii to jest główny ceel tego opowiadania wprowadź też troche innego wątku okey ?? Ogólnie jestem za. Pisz bo niezłe efekty ci wychodzą. ;**
  • awatar Dusia1D <33: Oh, Lou... :*
  • awatar Carrots:*: boski rozdział<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej, w następnym rozdziale pojawi się nowa postać. Ashley, 18-latka, stanie się bliską przyjaciółką Hadley.
 

 
Rozdział 2
Harry
Obudziłem się około 10.30. Miałem jeden wielki mętlik w głowie. Gdzie mogę ją jeszcze spotkać??? To jest chore, niby mógłbym pójść do parku, ale nie mam pewności, że tam będzie. Znowu, jeśli jej nie będzie to mogę natknąć się na jakieś fanki, a na to nie mam dzisiaj ochoty.
- Haroldzie czyżbyś się czymś martwił??? - zapytał mnie już nieśpiący Louis. Opowiedziałem mu o Julii, a on jak zwykle szalony stał się poważny i kazał mi iść do tego parku i jej szukać. On chyba zwariował.
- Przecież szansa, że ją spotkam jest jak jedna na milion!!!! - cały czas się z nim kłóciłem.
-Oj Harry uspokój się, wcale nie jest taka mała tylko boisz się odrzucenia.- tak po części jak się nad tym zastanowić to jest prawda. Bo jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny jak ona. Zawsze uśmiechniętej, z optymizmem patrzącej na świat.
- Dobra, pójdę, ale jak jej nie będzie albo da mi kosza to ci dowalę!!!!! - pogroziłem, a on się tylko zaśmiał i siłą wypchnął mnie z pokoju.- Aha, byłbym zapomniał, dzwonisz dzisiaj do tej twojej lubej???
- Harry, dobrze ci radze zamknij się.
-Dobra już idę.
Hadley
Tak szczerze??? To nie mogłam się doczekać kiedy zadzwoni Louis. Cały czas na śniadaniu myślałam o nim, że aż tata i Charlott dopytywali się co jest.
- Kochanie możesz nam powiedzieć o wszystkim. - mówiła, a mnie to zdziwiło, może nie jest taka zła???
- Dziękuje ci, ale wszystko jest w najlepszym porządku.- ciepło uśmiechnęłam się do Charlott a ją najwidoczniej to uradowało.
Niestety nie dała się tak łatwo spławić. Po śniadaniu przyszła do mojego pokoju jak nikogo nie było w domu i wymusiła ode mnie ( nie dosłownie ) o co biega. Powiedziałam jej o Louisie, że to piosenkarz i w ogóle, a ona powiedziała, że życzy nam szczęścia. Spojrzałam na nią krzywo, a ona zaśmiała się i powiedziała, że nie jest aż tak stara żeby nie dostrzegać prawdziwego zauroczenia. No właśnie zauroczenia. Ja tam wątpiłam żeby coś z tego wyszło ale nie chciałam ubiegać zdarzeń. Podczas gdy Charlott siedziała dalej w moim pokoju ( o dziwo nie przeszkadzało mi to ) zadzwonił mój telefon. Nieznany numer, nie wiedziałam kto to może być ( bo mój mózg rano jest jakiś opóźniony ). Odebrałam.
- Halo?
- Hadley, tu Louis- zamarłam, pokazałam Charlott, że to on a ona zachichotała i powiedziała że zaraz przyjdzie a na razie mnie zostawia.
- Tak cześć, co tam? - spytałam, żeby go podpuścić.
-Wiesz, chciałem cię zapytać czy nie moglibyśmy się dzisiaj spotkać??? - słychać było w jego głosie nadzieję.
- Tak jasne, czemu nie.
- Super- widać,że mu ulżyło. - To może o 18.30??? Podjadę po ciebie.
- No spoko - podałam mu swój adres i rozłączyłam się.
Jakieś parę minut potem przyszła Charlott. - No i jak tam? - zapytała i usiadła na brzegu mojego łóżka.
- Umówiłam się z nim na 18.30. Nie macie nic przeciwko???- zapytałam.
- Nie no przestań, jesteś pełnoletnia i możesz robić co ci się podoba - fakt to prawda.- Ale to dobrze bo mamy dużo czasu.
- Czasu na co???- zdziwiłam się.
-Na zakupy, chyba,że chcesz iść w swoich ciuchach to nie mam nic przeciwko.- zaśmiałam się i rzuciłam się jej do szyi, widać było, że nie spodziewała się czegoś takiego. Byłam jej wdzięczna. Po zakupach Charlott oświadczyła mi, że do Londynu przyjedzie też zamieszkać moja stara przyjaciółka Emila. Byłam wniebowzięta, bo pare lat temu razem z nią i jeszcze jedną naszą przyjaciółką Julią, która od miesiąca też tutaj przebywa, spędzałyśmy ze sobą masę czasu. Postanowiłam do niej zadzwonić. Cały czas miałam numer ale jakoś nigdy nie miałam czasu, żeby z nią pogadać. Po paru sygnałach odezwał się jej głos ( och jak ja za nim tęskniłam ).
- Halo?
- Emila? Tu Hadley.- zakrztusiła się, zrozumiałam, że nie spodziewała się mojego telefonu. Gadałyśmy chyba z 20 min., a także opowiadałam jej o Louisie ( słuchała z dużą uwagą ). Po rozłączeniu się ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłam, otworzyłam i moim oczom ukazała się Julia. Pogadałyśmy sobie o Emili, naszej przyjaźni i wspomniałam coś nie coś o Louisie, a ona powiedziała, że jakieś 2 dni temu w parku napotkała się na Harrego Stylesa. Musiałyśmy kończyć rozmowę, bo za 20 min. miał przyjechać Louis, a Julka musiała wyjść z psem.
Harry
Jestem już prawie w parku, nie nie mogę. Harry bez jaj, musisz iść, nie możesz jej stracić!!! Coś krzyczało w mojej głowie,że mam wiać, ale chciałem ją zobaczyć. Wszedłem do parku i stanąłem jak wryty. Boże Louis albo jesteś jasnowidzem, albo ja z miłości do niej mam omamy. Faktycznie, stała tam. Chyba wyprowadzała psa. Podszedłem do niej. Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
- Cześć znów się spotykamy- powiedziała na co ja się zaśmiałem, chociaż wyszedł z tego histeryczny chichot.
- Cześć, jak się wabi pies??? - nic innego nie przychodziło mi do głowy.
- Bruno- odpowiedziała, a ja zacząłem się bawić z jej pupilem.
- Może wybierzemy się gdzieś razem?- zapytałem z nadzieją, że się zgodzi i mnie nie spławi.
- Tak, bardzo chętnie.
- Super to może się przejdziemy?
-Tak jasne.
Louis
Podjechałem pod jej dom. Zapukałem do drzwi, a po krótkiej chwili otworzył mi jakiś chłopak, jakoś tak w moim wieku,parę cm. wyższy.
- Zastałem Hadley???- zapytałem na co on skinął głową.
- Młoda to do ciebie!!!! - zawołał i wtedy się domyśliłem, że to musi być jej brat. Kiedy zeszła na dół przytuliłem ją na powitanie, pożegnałem się z jej bratem i wyszliśmy.
- Pięknie wyglądasz- powiedziałem, a kiedy ona mi podziękowała ustaliliśmy, że pójdziemy do wesołego miasteczka. Wiem, banalne ale co miałem zrobić? Jeździliśmy na karuzelach i razem miło spędzaliśmy czas. W końcu nadszedł czas pożegnania. Odprowadziłem ją pod dom i odruchowo chwyciłem ją za rękę.
- Muszę już iść- powiedziała Hadley.
- Zaczekaj! - krzyknąłem. Odwróciła się, a ja do niej podbiegłem.
Teraz Louis, teraz bo ją stracisz. Pochyliłem się nad nią i pocałowałem ją. Nagle usłyszałem czyiś głos:
-No młoda, czas do domu!!!- krzyknął Oliver.
Speszona Hadley pośpiesznie weszła do domu.
Harry
Ten dzień był wspaniały. Najpierw spacerowaliśmy po parku, a następnie poszliśmy nad staw. Długo rozmawialiśmy o sobie oraz o rzeczach, które nas interesują i doszliśmy do wniosku, że mamy wiele wspólnych cech. Zaproszę ją na randkę, pomyślałem. Moje rozmyślania przerwał Lou, który trzaskając drzwiami wszedł do pokoju.
- No i co, dostałeś kosza???- spytałem.
- Nie- odburknął i wskoczył na łóżko.- Wszystko szło po mojej myśli, póki nie zjawił się jej brat.
- Stary, bracia są zawsze zazdrośni o swoje siostry, szczególnie młodsze i musisz się z tym pogodzić- powiedziałem, próbując załagodzić sytuację.
- Ta jasne, mam nadzieję, że następnym razem powstrzyma się od nadmiernej kontroli- powiedział Lou.- Jeśli będzie jakiś następny- dodał.
- Nawet tak nie mów, jak kocha to poczeka.
Opowiedziałem mu o dzisiejszym dniu i poszliśmy spać.
-------------------
Jest, skończyłam nareszcie. Pod koniec opowiadania pomogła mi moja przyjaciółka Agolek208. Zapraszam na jej bloga.Już za niedługo pojawią się tam nowe opowiadania. W następnym rozdziale wprowadzę trochę Emilii i Niala.
 

wanka48
 
karusiar1998
 
Hej przepraszam ale Niall jest już zajęty ( taka moja koleżanka ) ale Zayn cały czas dostępny więc mam cie nazwać Charli????
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Moi kochani
  • awatar Gość: Louis marchewa musi być a jak by inaczej?
  • awatar Dusia1D <33: Super.. Kocham Louis'a za te jego marchewki... :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział 1

Hadley
Dlaczego życie musi być takie niesprawiedliwe??? Gdyba było inaczej to nie czekałabym teraz na samolot, żeby jechać do jakiegoś Londynu, by zamieszkać z ojcem i tą jego babą. Nie. Siedziałabym sobie teraz z tatą na kanapie w salonie i oglądalibyśmy wspólnie nasz ulubiony program. Ale nie, jak na złość on musiał zostawić mnie, mamę i całe swoje dotychczasowe życie dla jakiejś innej kobiety. Ale to jeszcze nie wszystko! Jakiś tydzień temu mój tatulek oświadczył, że on i ta Brytyjka ( tak naprawde to tylko ja ją tak nazywam ) spodziewają się dziecka. No co jak co ale to mnie rozwaliło.
Rozmyślałabym tak sobie dalej i użalałabym się nad sobą gdyby nie to, że ktoś na mnie wpadł. Miał kaptur na głowie i szedł jakby zgarbiony. Był ode mnie jakieś 15 cm. wyższy. Rzucił tylko krótkie ,, przepraszam'' po angielsku i zdjął kaptur. Oniemiałam. Stał przede mną nikt iny jak Louis Tomlinson!!! Niby nie szalałam za nim i resztą zespołu jak inne dziewczyny z mojej szkoły, ale tak w tajemnicy to chciałam go poznać. Podobały mi się jego włosy i te jego zielono-niebieskie oczy.
- Nic się nie stało- odpowedziałam w tym samym języku.
- To dobrze- uśmiechnął się. - Jestem Louis.
- Miło mi, Hadley.
- Hadley, ładnie- wiedziałam, że mówi o moim imieniu, ale i tak sie zaczerwieniłam. - To może dasz się zaprosić na jakieś ciastko???
- Tak, bardzo chętnie - myślałam, że zaraz odlece. Jak takie ciacho jak on może zapraszać mnie na ciastko??? To chore, ale cóż. Siedzieliśmy w jakiejś kawiarni na lotnisku i rozmawialiśmy. O czym? O wszystkim i o niczym. O tym co lubimy a czego nie i takie tam. Ciekawiło mnie, dlaczego nie ma z nim reszty zespołu, a kiedy go o to zapytałam, odpowiedział, że przyjechał do babci. Mówił, że nie zna polskiego języka, ale na szczęście jego babcia to bardzo wykształcona kobieta. Nagle poczułam wibracje w telefonie.

Louis
Wyjęła telefon i spojrzała na wyświetlacz. Westchnęła, wstała i oznajmiła, że musi odebrać. Machnąłem reką.
- Idź, ja poczekam. - lekko się uśmiechnęła i odeszła od stolika. Pomyśłałem, że to może jej chłopak dzwoni, ale wolałem odsunąć od siebie te myśl. Szła z pochyloną głową i ciągle zastanawiałem się kto może być po drugiej stronie. Uznałem, że powinienem zadzwonić do chłopaków. Wybrałem numer Hazzy i po paru sygnałach odebrał.
- No kiedy będziesz??? - zapytał.
- Za 20 min. wsiadam do samolotu.
- To dobrze, będziemy na ciebie czekać. A tak na margionesie to Eleanor wydzwania tu co 5 minut i mówi, że musi z tobą pogadać. Powiedziałem, że jak wrócisz to może się z nią spotkasz. - podziękowałem mu i rozłączyłem się. Prawda była taka, że z Eleanor nie chciałem mieć już nic wspólnego i tylko udawałem, kiedy mówiłem, że nie mogę się z nią spotkać, bo Liam jest chory, czy jestem bardzo zmęczony. Zdradziła mnie i ciągle myślała, że może coś jeszcze między nami być.
- Wiesz, muszę już iśc na samolot- przerwała moje rozmyślania Hadley. Uśmiech gościł na jej twarzy, a ja poczułem smutek, że muszę się z nią rozstawać. Chyba się zakochałem. Nie, to niemożliwe. Znam ją dopiero godzinę, a czuję się jakbyśmy się znali od wieków.
- Nawet nie spytałem gdzie lecisz??? - powiedziałem kiedy szliśmy do bramki.
- Do Londynu- odpowiedziała. Dopiero teraz zdałam sobie sprawe, że bardzo chciałem, żeby tak odpowiedziała.
- Ja też- powiedziałem a ona się uśmiechnęła. - Które masz miejsce???
-15A- odpowiedziała a ja wykrzyczałem z radością że mam 15B. Ludzie popatrzyli na mnie jak na idiotę, a kilka dziewczyn wykrzyczało moje imię i zaczęło biec w moję stronę. Złapałem Hadley za rękę i podbiegłem do mężczyzny na bramce. Wpuścił nas i kiedy byliśmy w samolocie, z ulgą opadliśmy na fotele.
- Dlaczego jedziesz do Londynu??? - zapytałem a kiedy rozchyliła usta,żeby coś powiedzieć opanowała mnie ochota, żeby je pocałować. W miarę szybko się opanowałem i słuchałem jak opowiada mi swoją historię. Wyjawiła, że jej matka zginęła w wypadku samochodowym i teraz musi zamieszkać z ojcem i jego nową żoną. Najbardziej zaciekawiło mnie jednak inna rzecz. - Nie poznałaś jej??? - zaprzeczyła. Poczułem żal i współczucie. Powiedziałem, że mi przykro, a ona wzruszyła ramionami i rzuciła krótkie: ,, Jak wszystkim'' . Dopiero teraz zrozumiałem, jakie musiała mieć ciężkie życie. A jednak siedzi tu koło mnie, z uśmiechem na twarzy z nadzieją na lepsze jutro. Ja bym tak nie potrafił. Nie wyrobiłbym, gdyby mama zmarła i musiałbym teraz mieszkać z tym draniem moim ojcem.

Hadley
Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy kiedy na ekranie telewizorów pojawił się początek jakiegoś filmu. Super, komedia romantyczna, pomyślałam z ironią. Patrzłyam jak ludzie na ekranie się całują i myślałam. Dlaczego ja nie mogę być taka szczęśliwa??? Miałam dotąd tylko jednego chłopaka Wiktora. Byliśmy ze sobą 1,5 roku i totalnie się załamałam kiedy zerwał ze mną zaledwie 2 miesiące temu. A teraz jak o tym myślę, to mój związek z nim to był najbardziej rażący błąd mojego życia.
- Masz chłopaka? - zapypał Louis jakby czytał w moich myślach. Odpowiedziałam, że nie, a on na to, że on też nie ma swojej drugiej połówki. Ździewiłam się. Zapytałam o Eleonor, ale on odparł, że nie są już razem i chyba wcale nie żałuje.

Louis
Kiedy powiedziała, że nie ma chłopaka to wystrzeliła ze mnie radość. Rany, ja naprawdę się zakochałem. Ona jest taka inna niż wszystkie. Taka naturalna, traktuje mnie jak zwykłego chłopaka, jak Louisa, a nie jak super gwiazde, boskiego i sexownego Lousa Tomlinsona, o którym piszą wszystkie gazety. Tak naprawde to wkurzało mnie to, że gdzie nie spojrzę to widze nagłówki gazet: One Direction u i One direction tam, że gdzie nie pójde to słysze tylko piski i krzyki. Dziwiło mnie to, że jeszcze nas nie aresztowali za zakłócanie spokoju w miejscach publicznych. Nagle usłyszałem głos pilota: Moi drodzy podchodzimy do lądowanie. Witamy w Londynie. Mój uśmiech zbladł. To znaczy, że będe się musiał z nią rozstać.
- To może dasz mi swój numer ??? Będziemy mogli pogadać? - spytałem i od razu poczułem się jak idiota. Przecież ona cię nie ze chce!!!!
- Yyy... tak no spoko. - zaskoczyła mnie, sięgneła po moją rękę i zapisała na niej swój numer. Ona mnie dotknęła, pomyślałem.

Hadley
Dziwnie się czułam. Louis Tomlinson prosi mnie o numer telefonu??? Ile dziewczyn chciałoby być na moim miejscu. Nie wierzyłam. Po wyjściu z samolotu, za bramkami zobaczyłam swojego brata ( zapomniałam wspomnieć, że po rozwodzie rodziców zamieszkał z tatą ) machał do mnie. Pożegnałam się z Louisem, a on na pożegnanie cmoknął mnie w policzek.
- Tylko nie zapomnij zadzwonić- powiedziałam kiedy mój brat zaczynał się denerwować i niecierpliwić.
- O to nie musisz się martwić, napewno zadzwonię, na 100%.- ucieszyłam się, że jeszcze go zobaczę. Przeszłam przez bramki i rzuciłam się w objęcia mojego starszego brata Olivera.
- Hej młoda, wiesz jak się stęskniłem???? To chyba oczywiste haha!!!! - uwielbiałam kiedy się śmieje, od razu mnie rozweselał.- A kto to był???
- Co???? Kto????
- No ten koleś, kojarze go z gazet ale teraz sobie nie przypominam.
- A on, nikt ważny.
-Ej no siostra jak masz chłopaka ta przecież wiesz, że ja musze poznać go pierwszy. To nawet ważniejsze od .... no nie wiem od czego, ale napewno najważniejsze.
- Głupi jesteś, wiesz ??? A tak w ogóle to nie jest mój chłopak. I nie gadajmy o tym.
- Jak wolisz.- Oliver zaczął opowiadać o ojcu i Charlott ( bo tak miała na imię ta Brytyjka ). Mówił, że nie jest taka zła i da się przyzwyczaić. Bardzo chciałabym w to wierzyć. Pomyślałam, że będę dla niej miła i zobacze jak ona będzie się zachowywała w stosunku do mnie.
Podjechaliśmy pod dom, przywitałam się z tatą i Charlott ( była bardzo miła, postanowiłam dać jej szansę ) i poszłam rozpakować się do mojego nowego pokoju. Niebieskie ściany, duży parapet z widokiem na wille pare domów dalej, biórko.lampka takie tam pierdoły. Postanowiłam położyć się do łóżka.

Harry
Lou od kiedy odebraliśmy go z lotniska był jakiś nieobecny. Gapił się w przestrzeń i nic nie mówił, a kiedy zapytałem go jak się czuje babcia to powiedział tylko : Dobrze, świetnie się bawiłem. I nic więcej. To mnie właśnie ździwiło. Po kolacji poszłem do naszego pokoju i powiedziałem:
- Kochanie co się dzieje? - nie odpowiedział, wiedziałem już, że nie ma ochoty na żarty.- Lou co jest do cholery???- obrucił się, myliłem się na jego twarzy gościł uśmiech godny idioty, tak jakby... jakby się zakochał. Ruszył w kierunku łazienki i nagle coś mi mignęło. Złapałem jego rękę i spojrzałem. Miał tam napisany cziś numer telefonu. Nie byłem głupi. Domyśliłem się,że to dziewczyny, pewnie tej, o której myślał w drodze do domu. Po naprawde długim uprzykrzaniu mu życia wyjawił, że poznał w samolocie jakąś laskę, Hadley i nie może przestać o niej myśleć. Opowiedział mi o niej, smutna sprawa, ale cieszyłem się z jego szczęścia. Bo ja nadal nie mogłem przestać myśleć o tej dziewczynie, którą poznałem w parku jak to ona, ach tak... Julia.
----------
Ło skończyłam mój pierwszy rozdział nareszczie. Prosze o szczere komentarze. Jak Wan się nie spodoba to trudno skończę a teraz prosze mówcie prawde!!! plisss
  • awatar Dusia1D <33: Sweeteśne! U mnie nowy rozdział wbijaj!
  • awatar Gość: Super, najbardziej podobała mi się jedna wypowiedź Louisa ; przy okazji powiem ci, która ;)
  • awatar Charlie ♥ Crazy MoFo ♥: Genialne :D opisy, fabuła miodzio >:D zamawiam Niall' a ja co :P ja jeśli nie to Zayn'a
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

iloveharrystyles
 
wanka48
 
SwEEtaśNE
  • awatar Gość: nie ma to jak ten gif :D
  • awatar Charlie!.♥: Ahhh. Hazzuśowa klata :P
  • awatar Vanish♥: tak świetne chciałam ci to w szkole pokazać :) :) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zapowiedź
Hej, jak już mówiłam postaram się napisać opowiadanie, ale wątpię, żeby coś z tego wyszło. Będzie o dziewczynie, która przeprowadza się do Londynu, aby zamieszkać z ojcem tuż po jego drugim ślubie z kobietą, której nawet nie poznała.
Dziewczyna nazywa się Hadley Sullywan, ma 18 lat, sporo marzeń i dość oleju w głowie, żeby mieć pewność, że większość z nich nie może się spełnić. Ale jak się okaże, los zgotuje dla niej nie lada niespodziankę. Kiedy wsiada do samolotu poznaje chłopaka idealnego. Był Anglikiem, miał na imię Louis i miejsce w samolocie 15B, tuż obok miejsca Hadley.
------------------
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Wiem, że temat oklepany, ale może.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej, jestem nowa i postaram się napisać może jakieś opowiadanie ale jeszcze nie wiem.
  • awatar Dusia1D <33: Hej! Ja jestem tu stara (17 dni xD)! Jak chcesz jakiś inspiracji to zapraszam do mnie! ;) Powodzonka! P.S. Opowiadania są najfajniejszą częścią piania bloga! ;)
  • awatar Władca Czasu ♥: Witaj :D życzę powodzenia ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›