• Wpisów:202
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:52
  • Licznik odwiedzin:32 470 / 2183 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


*Louis*

Siedzieliśmy w salonie z nowym mieszkańcem domu. Scarlett urodziła zdrowego chłopca, Arthura. Słodki jest, obiektywnie patrząc. Poprosiłem Nel o chwilę rozmowy. Przerwała rozmowę ze Scarlett i razem wyszliśmy z salonu.
- Co jest?- zapytała, a ja westchnąłem. Oparłem rękę na ścianie za jej głową, a ona przylgnęła do niej (ściany) plecami.
- Mówiłem ci, że i tak dokończymy tą rozmowę.
- Louis... ja nie wiem, co się wtedy z nami działo, to było coś dziwnego i ja naprawdę nie wiem, co mam o tym myśleć.
- Ja myślę, że...
- Wiem, wiem- pokręciła głową i spojrzała mi w oczy.
- Dajmy sobie szansę- wypaliłem, a ona się zaśmiała. Nie odpowiedziała tylko na mnie patrzyła. Zbliżyłem swoją twarz i ją pocałowałem. Po kilku sekundach coś musiało nam przerwać. Dzwonek do drzwi...
- Otwórzcie któreś w końcu- darł się Steven z salonu. Naomi się zaśmiała i wyplątawszy się w moich objęć podeszła do drzwi. Otworzyła je, i do domu z radosnym piskiem wbiegły małe bliźniaczki. Rzuciły się na mnie, a ja przytuliłem siostry. Za nimi weszła Lottie i Fizzy. Na końcu pochodu moi rodzice. Przywitali się z Nel i podeszli do mnie. Lottie i Fizzy tylko mi pomachały. Bo one to mnie kochają mocno jak ja je, serio ;D.
- Louis, przecież mogłeś przyjechać do nas, a nie nadużywać gościnności u Scarlett- powiedziała mama, a ja wzruszyłem ramionami.- A właśnie, gdzie ona jest?- zwróciła się do Nel.
- W salonie z dzieckiem- odpowiedziała. No bo Naomi jeszcze nie przyzwyczaiła się, że Scarlett zdradziła jej wójka i jej stosunek jak na razie jest chłodny, ale stara się tego nie okazywać. Moi rodzice poszli do salonu, a ja i Nel poszliśmy pokazać siostrom pokoje. Lottie i Fizzy mają pokój naprzeciwko Nel, a Daisy i Phoebe razem z rodzicami.
Zeszliśmy na dół i zanim weszliśmy do kuchni usłyszeliśmy głos babci Nel.
- Bo oni są par...
- O czym gadacie?- wbiegliśmy do kuchni posyłając staruszce karcące spojrzenie. Ona się zaśmiała i wyszła mówiąc: ,,Oj ta młodzież.''
- Naomi, za chwilę przyjedzie Jennifer, przygotuj szybko pokój- powiedziała Scarlett.
- Ale jak to? Miała nie przyjeżdżać.
- Jednak będzie, razem ze swoim chłopakiem- dodał Martin, a Nel pokiwała głową.
- O lol, Jenny znalazła sobie chłopaka prędzej niż ty- zaszydził Connor, a Nel walnęła go w potylicę wychodząc z kuchni.

*Naomi*

Co tu jest jakiś hotel? Ja tam nigdy nie lubiłam Jennifer. Zresztą chyba z wzajemnością. To znaczy, ja ją lubię, tylko czasami ma swoje dziwne humory i jest nieznośna. Jennifer to moja 17- letnia kuzynka i spędzałyśmy razem mnóstwo czasu, kiedy jeszcze mieszkałam w Doncaster. Kilka chwil potem usłyszałam dzwonek do drzwi i musiałam zejść otworzyć.
- Cześć kochana- rzuciła mi się na szyję i przytuliła.
- Cześć Jen- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To mój chłopak, Matt- powiedziała wskazując na chłopaka, który stał za nią i przyglądał nam się w uwagą.- Kochanie, to moja kuzynka.
- Cześć, jestem Matt- pierwszy się przedstawił i wyciągnął rękę.
- Naomi, miło mi cię poznać, wchodźcie do środka- wpuściłam ich i zamknęłam drzwi.
- Neeeeeeeeeeeeeeeeel!!!!- usłyszeliśmy głos Louisa.- Steven przytrzasnął sobie rękę w mikrofalówce!!!- razem z Zaynem wytoczyli się z kuchni głośno się śmiejąc, a ja westchnęłam.
- Ogarnijcie się, błagam was, tylko na chwilę- powiedziałam.- Jen, Matt, to są Louis Tomlinson i Zayn Malik.
Jennifer przez chwilę stałą w osłupieniu, ale zachowała spokój i razem z Mattem przywitali się w chłopakami po czym zaprowadziłam ich do pokoju.
- Ej- szepnęła mi Jen na ucho, kiedy szliśmy po schodach, a Matt był w toalecie.- A to ciacho, Louis, to wolny jest?
- Możesz go zapytać- powiedziałam.
- Ale o co?- Louis nagle znalazł się obok nas.- Odpowiem na wszelkie pytania.
- Jennifer chce wiedzieć, czy masz dziewczynę- powiedziałam, a moja kuzynka spaliła buraka.
- Hmmm.. wiesz, Jennifer, schlebia mi to, ale twoja śliczna kuzynka cię ubiegła- teraz to ja się zaczerwieniłam i zgromiłam go wzrokiem.
- To wy jesteście razem?
Nie odpowiedzieliśmy, bo Matt do nas doszedł. Pokazaliśmy im pokój i wszyscy się rozeszliśmy. Zanim jednak weszłam do mojego pokoju, ktoś złapał mnie za nadgarstek, odwrócił i przyciągnął do siebie.
- Jak teraz ktoś nam przeszkodzi to skoczę z mostu- powiedział patrząc mi w oczy.
- No wiesz- mruknęłam, a on mnie pocałował. Teraz to było zupełnie co innego. Kiedy już się od siebie oderwaliśmy, zauważyłam, że na końcu korytarza stoi Zayn z Jessicą i gapią się na nas z szeroko otwartymi oczami. My zaś gapiliśmy się na ich złączone ręce.

*po kolacji Wigilijnej- Louis*

- Hej, mogę?- zapytała Naomi uchylając drzwi od mojego pokoju.
- Jasne- usiadłem na łóżku, bo już się położyłem.- Co jest?
- Nic, tylko nie mogę dodzwonić się do Emily, nie odbiera- podeszła, a ja pociągnąłem ją na swoje kolana.
- Nie martw się, na pewno nic się nie stało, pewnie nie słyszała- cmoknąłem ją w usta.
- A tak z innej beczki, nawet nie zdążyłam ci dać prezentu- mruknęła i podstawiła mi pod nos niewielki pakunek.
- Wiesz, że nie chciałem.
- Louis, nie świętuje się 21 urodzin dwa razy, więc nie marudź i jutro powiesz mi jak się podobało- zeszła z moich kolan.- Wszystkiego najlepszego- cmoknęła mnie w usta i wyszła.

*Harry*

- Tak więc, Niall, chcesz jeszcze jednego?- zapytałem podając Horanowi butelkę.
- Oczywiście- Niall wziął ode butelkę i wypił jej zawartość za jednym zamachem.
- No więc, ja się bardzo cieszę, że żeśmy się spotkali, bo inaczej... a nie ważne- westchnąłem.
Spotkałem się z Niallem i nie miałem za bardzo ochoty z nim gadać, ale w końcu doszliśmy jakoś do porozumienia. Opowiedziałem blondynowi, dlaczego pokłóciłem się z Liamem.
***
Szedłem sobie spokojnie chodnikiem. Wszedłem do parku i nagle... zobaczyłem Veronikę. Ale istotnie nie byłem zadowolony z tego spotkania. Veronika... moja Veronika całowała się z Liamem! Myślałem, że zaraz coś rozwalę. Pobiegłem do domu by w spokoju rozprawić się z Liamem. Wbiegłem do domu i postanowiłem zaczekać na tego *****. W końcu wszedł do salonu.
- Ty szujo- zasyczałem, a on zrobił dziwną minę.
- O co ci chodzi?! Nic nie zrobiłem!
- Wiesz co zrobiłeś! Całujesz się z Veroniką! Na moich oczach!
- Zwariowałeś?! Harry co ty brałeś?!
Nie wytrzymałem i chwyciłem do ręki jakiś wazon, który leżał na stole i zachciało mi się nim rzucić. Wtedy do salonu wbiegł Louis i reszta chłopaków.
***
Od tamtej pory w ogóle nie odezwałem się do Veroniki. Powiedziałem jej, że to koniec, i żeby już nigdy nie pisała ani nie dzwoniła. Tak będzie najlepiej.
- Cześć, już jestem- Charlie weszła do salonu, bo aktualnie zaśmiecaliśmy jej dom.- Co wyście tu zrobili?!
- Posprzątamy później- mruknął Niall.
- Mam nadzieję, zadzwoniłam do Nel, zaraz będzie, więc nie skompromitujcie mnie za bardzo, hę?
- Za późno- dostałem czkawki.
- Cześć- Nel weszła do pokoju.- Fuj, co tu zdechło?
- Serce Harrego- powiedział Niall, a mi zebrało się na płacz.
- A jakoś jaśniej?- zapytała otwierając lekko okno, żeby przewietrzyć.
- Veronika mnie zdradziła.
- Co?!
- No przecież mówię- znowu im opowiedziałem.
- A tak w ogóle, co pijecie?- zapytała i spojrzała na butelkę.- Uuu, gazowana woda ognista, super, ale wiesz, radziłabym wam napić się napić czegoś mniej ogłupiającego, może wina, albo...
- Naomi!- syknęła Charlie zabierając Horanowi butelkę.
- No co?! Wolisz, żeby pili to?
- Nie ważne, jest pierwszy dzień świąt, a wy co ze sobą zrobiliście? Idźcie się położyć.

*Liam*

Pójdę tylko dlatego, że Lou nic mi nie zrobił i z nim mogę sobie pogadać. Zapukałem do drzwi. Otworzyła je śliczna dziewczyna, a ja byłem przygotowany, żeby powiedzieć: ,,Cześć Nel''. Jednak to nie była ona, chociaż podobna. Jakby rodzina.
- Cześć- wydukałem.- Zastałem Louisa?
- Zawołam go- zniknęła w progu i po chwili pojawił się w nich Louis.
- Co tu robisz?
- Przyszedłem pogadać i coś wyjaśnić.
- Stary, nie musisz, po prostu przestańmy się nad sobą użalać i zacznijmy przyjaźń od nowa- powiedział z uśmiechem.
- Serio?
- Tak- obok niego pojawił się Zayn, a ja rzuciłem się na przyjaciół, żeby ich przytulić.
- Jakie to słodkie- obróciliśmy się. Za nami stała Nel, a my blokowaliśmy jej wejście do domu. Naomi przytuliła mnie i weszła do domu. Lou cmoknął ją w usta i zamknęła drzwi. Spojrzałem na niego z uniesionymi brwiami, a on wzruszył ramionami.

*Jennifer*

- To jest Liam, nie wiedziałaś?- Nel usiadła na moim łóżku.
- Wiedziałam, ale nie mogę uwierzyć, skąd ich znasz?
- Długa historia- zaśmiała się, a wtedy do pokoju wszedł Matt. Spojrzał na Nel krytycznym wzrokiem, a ona odparła to obojętnym wzrokiem. W końcu wstała i podeszła do drzwi.
- Tylko mi tu grzecznie, jasne?- spojrzała na mnie i zamknęła drzwi.
- Matko, ale ona jest męcząca- westchnął mój chłopak i opadł na łóżko.
- Kto jest męczący?- zapytał Louis wychodząc z naszej łazienki.
- Co ty tu robisz?- zapytałam.
- Steven zajął łazienkę, musiałem gdzieś przyjść, a na szczęście w waszym pokoju toaleta jest, wpadnę później- wyszedł.
- Kolejny- burknął Matt.
- O co ci chodzi? To moja kuzynka.
- Wiem, ale nie musieliśmy tu przyjeżdżać. Wiem, że się stęskniłaś, ale twoja rodzina jest żałosna.
- Słucham?!- zapytałam, ale wiedziałam, że dobrze usłyszałam.
- To co powiedziałem. Zastanów się, wszyscy mają świra!
- Chyba sam masz! Nic ci nie zrobili, starają się być mili, tylko to ty cały czas jesteś obojętny i chamski!- teraz to się wk**łam.
- Nie drzyj się na mnie małolato! Mogę mieć każdą, więc poważnie się zastanów, co do mnie mówisz!- wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. A więc wojna.
Usiadłam na łóżku a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Ja nie wiem, co robię źle.....
Usłyszałam pukanie do drzwi. Przetarłam zapłakane oczy i zobaczyła Liama.
- Hej, mogę?
- Tak, jasne, wchodź- lekko się uśmiechnęłam na jego widok.
- Coś się stało?- zapytał siadając obok mnie na łóżku.
- Nie, tylko... pokłóciłam się z Mattem.
- Wiem, było was słychać w całym domu- powiedział i... pocałował mnie!!!!! Myślałam, że zaraz odlecę. Takie ciacho... Liam Payne!!!!!!!!! Nie wierzę!!!! Pocałunki stały się coraz bardziej namiętne i Liam znalazł się nade mną.

Podniosłam się z łóżka gwałtownie wciągając powietrze. Czyli, że to był tylko sen?! Lol no, mogłoby być prawdziwe, ale z moim szczęściem to niemożliwe.
W pokoju było ciemno. Na zegarku była 00:53. Matta nie było. Może i lepiej. Zamknęłam oczy i spróbowałam zasnąć.

*dzień później- Naomi*

Zeszłam rano na śniadanie. W kuchni był tylko ten cały Matt.
- Cześć Naomi, zjesz ze mną?- przywitał się po czym wskazał na leżący na stole talerz.
- Cześć, nie dzięki, zrobię sobie coś i wracam do siebie- powiedziałam i otworzyłam lodówkę.
- A może chcesz, żebym ci potowarzyszył- usłyszałam jego głos tuż nad moim uchem.
- Obejdzie się- mruknęłam, ale poczułam jego ręce na swoich biodrach. Obróciłam się o zgromiłam go wzrokiem.- Co ty wyprawiasz?!
Nie odpowiedział.
- Co tu się dzieje?- Lou stał w progu kuchni z założonymi rękami. Matt oderwał się ode mnie i wyszedł z pomieszczenia, a Louis odprowadził go wzrokiem.
- Co to miało być?!
- Też właśnie się o to pytałam.
- Czyli, że niby nie wiesz?!
- No nie, Lou, nie umawiam się z młodszymi, wiesz o tym- uśmiechnął się i pocałował mnie. Potem na dół zeszła Jennifer.

*31.12.12r. (rok można zmienić) Sylwester*

Odprowadziliśmy rodzinę Louisa do drzwi, ponieważ dzisiaj wyjeżdżali do Doncaster. Po śniadaniu do kuchni weszła Scarlett i Martin.
- Jutro wyjeżdżają dziadkowie- oznajmiła.- Ja i Martin jedziemy z nimi, żeby pomóc im w domu. Wrócimy za dwa tygodnie. Nel, ty w tym czasie rządzisz.
- To nie fair- oburzył się Steven.- Dlaczego nie ja?
- Z prostego powodu.
- Bardzo was prosimy, zaopiekujcie się w tym czasie Arthurem, dobrze?
- Ale jak to?! On ma tylko tydzień, chyba nie mówicie serio?- zapytałam.
- Niestety, u dziadków nie będzie warunków, żeby mógł tam przebywać- oznajmił Martin.- Pomożecie nam?
- Pewnie- odpowiedział Louis, a ja westchnęłam.

____________________
Dadadam.... I co o tym myślicie? Bo mój mózg wysiada i nie myślę, więc ten rozdział, jest, według mnie przynajmniej, do bani. Ale czekam na wasze opinie.
  • awatar One Thing ♥: Yeah . Lou i ......... Są razem .; D . Super.!..; ***
  • awatar One Thing ♥: Zayn z Jessicą.Hehe.; D. Veronika i Harry musza być razem .; D. Ten Matt to Ogromna Szuja.!.; / .; D
  • awatar Special Girl ♥: Matko!!!!!!!!!! Kocham to :) Jak ty piszesz :* Kiedy nowy ?????
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

misiadusia
 
wanka48
 
Hej, nowe rozdziały, nieoczekiwany zwrot akcji. Proszę o komentarze. Z góry dziękuję i zapraszam, DrCi.
 

fuck.reality123
 
wanka48
 
Nie wiem czy wiesz ale ja chce nowy rozdział
No i ten jak go nie dodasz to bedzie fooooch
Dałabym ci tu Lou ale nie mam nic faaaajnego
  • awatar Nika.Styles♥: @Vanish♥: No chyba nieeee ! :D
  • awatar Vanish♥: @Nika.Styles♥: chyba ciebie pogięło kochana :* jak skończysz, to ja usunę pingera :*
  • awatar Nika.Styles♥: @Back for you ;*: @Vanish♥: Weeeeźcie ogarnijcie ! :D Was obie pogięło ! Bo ty Jess też chcesz skończyć ! Żadna z was nie skończy a jak skończycie wy to ja też ! :D :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
*Jennifer Dition* - 17-latka uwielbiająca taniec i fotografię. Jest miła, skromna ale czasami wybuchowa. Jest średniego wzrostu, ma niebieskie oczy i długie, brązowe kręcone włosy. Ma chłopaka Matta, którego kocha nad życie.


*Matt Ander* - bezczelny i pewny siebie 18- latek. Pracuje jako ratownik na miejskim basenie. Nienawidzi One direction i kiedy mówi i nich jego dziewczyna, Jennifer.

Co o nich sądzicie? ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


*Louis*

- Oj, sorry, nie wiedziałem, że tu jesteście- bronił się Steven.
- Puka się- syknęła Nel.- A do tego to mój pokój, czemu miałoby mnie tu nie być?
- Dobra, nie ważne! Scarlett... ona....
- No co?
- Ona rodzi!!!
- ...

*Emily*

- Pamiętaj, że nigdy ci tego nie wybaczę- powtórzyła przytulając mnie.
- Wiem, ale kiedyś na pewno.
- To bywaj Emily, myślałem, że wytrzymasz z nimi dłużej, ale jak widać przeceniłem twoją cierpliwość- powiedział Martin wskazując na Nel, Stevena i Jessicę.
- Będę tęsknić- Jess mnie przytuliła. Potem Steven i Louis dorzucili coś od siebie i też mnie przytulili. Nigdy nie lubiłam pożegnań, wtedy zawsze człowiek wylewa łzy, nawet, jeżeli chce wyjechać.
Staliśmy jeszcze tak kilka minut w ciszy, kiedy nadjechał pociąg. Ostatni raz przytuliłam najlepszą przyjaciółkę, złapałam walizkę w rękę i wsiadłam do pociągu.

*Zayn*

Nie mogę przestać myśleć, o co pokłócili... Nie rozumiałem, ale ja ich nie przeproszę po tym, jak mnie potraktowali. Co oni sobie niby myślą?
- Zayn...- usłyszałem głos ciotki, która lekko uchyliła drzwi od mojego pokoju.- Masz gościa.
- Kogo?- zdziwiłem się.
Wyszedłem za ciotką z pokoju i zbiegłem po schodach. W przedpokoju stała ona... W sensie Jessica. Co ona tu robi?!
- Cześć...- powiedziała cicho. Stanąłem naprzeciwko niej.
- Hej... Co ty tutaj robisz?
- Ja... Przyszłam ci powiedzieć, że...- nie dokończyła, tylko rzuciła mi się na szyję.
Przytuliłem ją.- Tęskniłam za Tobą. I pomyślałam, że może chciałbyś... dowiedzieć się, czy...
- Nie, nie chcę wiedzieć. Oni już nie są moimi przyjaciółmi Jess. To koniec.
- Mówisz jak Louis- spojrzałem na nią pytająco.- Okupuje pokój u nas w domu, więc często go widuję- wyjaśniła.
- To może chodźmy do mnie do pokoju- zaproponowałem, a ona lekko pokiwała głową.
- Chcecie coś do picia?- zapytała moja mama wychodząc z salonu. Akurat, nie wiadomo dlaczego, przyjechała do mojej ciotki ,,w odwiedziny''.
- Mamo, może później- przerwałem i zaprowadziłem Jess na górę do pokoju.
- Jak dostałaś się do Oxfordu?- zapytałem ciekawy.
- Wieeeesz, pożyczyłam od Naomi bilet miesięczny na autobus i po dłuższym wysiłku dojechałam.
- Aha, ciekawe...
Rozmawialiśmy jeszcze dużo czasu, a Jessica opowiedziała mi, że wszyscy fani myślą, że to był tylko żart, że nasz ,,były'' menager jest wściekły bo zawalamy koncerty i że nasz dom teraz stoi pusty bo żaden z nich tam nie mieszka. Już nie... Tylko Nel i Jess tam zaglądają, żeby nie zrobił się tam całkowity chlew.
- O matko, już późno, będę się zbierać- powiedziała Jess wstając.
- Zwariowałaś? Jest już późno i ciemno. Nie ma mowy, zostajesz tutaj. Jest wolny pokój, nic się nie stanie, jak przenocujesz tu jedną noc- powiedziałem szybko.
- Ale Zayn, ja nawet nie mam się w co przebrać, i nie chcę robić kłopotu.
- To żaden kłopot, serio, a jeśli chodzi o rzeczy, mogę ci pożyczyć- spojrzała na mnie jak na debila.
- No... dobra.

*Naomi*

Wróciliśmy ze szpitala od Scarlett. Martin z nią został.
- Ej widziałaś Jessicę?- zapytał Steven, a ja pokiwałam przecząco głową. Poszłam do swojego pokoju. Było już po 21 więc poszłam pod prysznic. Przebrałam się i usiadłam na łóżku by w spokoju posiedzieć chociaż przez chwilę. Wzięłam do ręki książkę i nawet nie zauważyłam, kiedy na zegarku spostrzegłam, że jest już 23:50. Obróciłam głowę i krzyknęłam ze strachu.
- Co tu robisz?- zapytałam, a on się zaśmiał.
- Siedzę.
- Długo już tu jesteś?
- Jakieś pół godziny- odpowiedział i złapał mnie za rękę.
- Lou...
- No?
- To co się stało po południu...- czekał aż dokończę.- Nie może się powtórzyć- wyrzuciłam z siebie szybko.
- Masz rację, trzeba to powtórzyć... czekaj, co?!- spojrzał na mnie pytająco, a ja westchnęłam.
- Louis, ty chodzisz z Deithlyn, pamiętasz?

*Louis*

Szlag... Debil, idiota, kretyn... Karciłem się w myślach. Miałeś z nią najpierw zerwać, a nie!- darł się mój umysł, ale ja próbowałem to zignorować.
- Yyy...
- Oj Louis, Louis, współczuję twojej dziewczynie serio.
- Ale ona nie jest moją dziewczyną- wypaliłem, a ona spojrzała na mnie z uniesionymi brwiami. Miałem jej nie mówić prawdy, ale trudno.
- To kim?
- Bo ja kłamałem, kiedy wtedy mówiłem, że mam dziewczynę, zmyśliłem ją i poprosiłem Janett żeby udawała moją dziewczynę i że niby ma na imię Deithlyn- ona zaczęła się śmiać.
- I się zgodziła? Nieźle Louis, wspaniałe kłamstwo, ale nie było zbyt wiarygodne. Niall mówił, że wyglądasz przy niej, jakbyś połknął kij, bo tak cię ustawia. Serio Lou, ona ma coś z głową.
Zastanowiłem się nad jej słowami.
- Nie była chyba taka zła...
- Louis, ona cię krytykowała, kiedy się garbiłeś. To chyba jednak trochę dziwne, nie?
- Może...
- Dobra, nie wiem jak ty, ale ja już jestem zmęczona i chciałabym się już położyć.
Ja dalej siedziałem obok niej. Spojrzała na mnie pytająco.- Louis dobrze się czujesz?
- Tak, przecież mogę sobie tu posiedzieć, nie?
- Nie.
- Nagle mnie wyganiasz, zawsze siedziałem godzinami w twoim pokoju, a teraz mnie wyganiasz?
- Tak, dobranoc Lou- cmoknęła mnie w policzek, a ja westchnąłem i wstałem. Podszedłem do drzwi.
- I tak jutro dokończymy tą rozmowę- wyszedłem gasząc za sobą światło.

*Emily*

Byłam już w połowie drogi do Doncaster. Cieszyłam się, że po długim czasie zobaczę Amber, mamę, tatę, resztę rodziny i wszystkich znajomych. Z drugiej strony, było mi bardzo ciężko pogodzić się z myślą, że zobaczę Naomi i resztę dopiero za bardzo długi czas. A jutro do tego 24 grudnia. Dziwne... Jeszcze półtorej miesiąca temu, byliśmy na tym biwaku, gdzie się wszyscy jeszcze bardziej zżyliśmy i zaprzyjaźniliśmy.
Spojrzałam za okno. Było ciemno. Na telefonie godzina 23:55, a ja zastanawiam się, czy nie powinnam na chwilę się położyć. W wagonie, oprócz mnie, siedzą tylko dwie osoby. Starsza pani z malutką dziewczynką. Pewnie jest jej babcią. Po chwili obydwie wstały i podeszły do mnie.
- Przepraszam- odezwała się staruszka.- Muszę iść do toalety, czy mogłabyś popilnować przez chwilkę mojej wnuczusi?
- Oczywiście, nie ma najmniejszego problemu- uśmiechnęłam się, a dziewczynka usiadła obok mnie.
- Dziękuję, bądź grzeczna- kobieta rzuciła na odchodnym i zniknęła w drzwiach wagonu.
- Jak masz na imię?- to mała dziewczynka przerwała ciszę.
- Emily, a ty?
- Layla- patrzyła na mnie dużymi (wręcz ogromnymi), szarymi oczami, jakby patrzyła w głąb duszy. Nigdy za bardzo nie lubiłam, kiedy ktoś się na mnie patrzył. To było trochę krępujące.
- Dokąd jedziesz?- zapytała.
- Do Doncaster- odpowiedziałam, a ona zadrżała.- Zimno ci?
- Trochę- objęłam ją ramieniem, a ona się przytuliła.- Ja razem z babcią wysiadamy stację dalej niż ty, chciałyśmy odwiedzić mamę.
- Na pewno się ucieszy- powiedziałam.
- Nie wiem, nigdy jej nie widzę. Mówię do niej, ale przecież mi nie odpowie. Babcia mnie karci, bo na cmentarzu powinno się zachowywać cicho- zrozumiałam, jaką gafę popełniłam. Nie odezwałam się.
Nagle usłyszałyśmy ogłuszający pisk. Coś o wiele gorszego niż zgrzyt metalu. Wyjrzałam przez okno. W drugiej strony pędził wprost na nas drugi pociąg! Tory pewnie były położone zbyt blisko, jak nic się zderzymy. Coś jak Titanic, tyle, że zamiast z górą lodową z innym statkiem...
Złapałam Laylę i odciągnęłam na drugą stronę wagonu, akurat wtedy, kiedy drugi pociąg przejechał obok naszego w zawrotną szybkością i zderzył się z nim wywołując mnóstwo iskier. Wiedziałam, że zaraz któryś wypadnie z torów, to nieuniknione. Jednak nagle oba się zatrzymały. Nic z tego nie rozumiałam, to przeczy prawom fizyki! Do wagonu wpadło kilku mężczyzn. Skąd wiem, że to byli mężczyźni, skoro mieli na głowie kominiarki? Masywna budowa ciała, duży wzrost. Layla cały czas płakała mocno się przytulając. Dwaj z napastników oderwali małą ode mnie. Próbowałam ją złapać, dosięgnąć, ale już ją zabrali. Ja poczułam tylko silne uderzenie w głową i ogromny ból w dole brzucha. Upadłam. Lekko dotknęłam ręką brzucha i moim oczom ukazała się krew. Potem nie widziałam już nic.

*dzień później- 24 grudnia, Wigilia*
*Naomi*

- Wstawaj!- Steven wskoczył a moje łóżko i zaczął mnie szarpać.
- Steven, daj mi spokój- machnęłam tylko ręką i zakryłam głowę kołdrą.
- Wstawaj, babcia, dziadek i Connor przyjechali.
- Co z tego? Która jest godzina?
- 090.
- Dobranoc...
- Nie, masz wstać, no weź, Jess wróci dopiero za dwie godziny. Nie mogę sam z nimi siedzieć, to najgorsza rzecz, jaka może być na świecie.
- Masz Louisa.
- Louis z samego rana wyszedł, powiedział, że wróci o 100.
- Wytrzymasz...
- Naomi błagam cię, już nigdy w życiu o nic cię nie poproszę- błagał. Ściągnął mi kołdrę z łóżka i tarmosił na ramię. Westchnęłam.- Jesteś kochaną siostrą- przytulił mnie.- Masz 10 minut- dodał i wyszedł z pokoju. Wstałam i poszłam do łazienki załatwić wszystkie potrzebne sprawy. Już odświeżona zeszłam na dół. W salonie siedzieli moi dziadkowie od strony mamy i mój kuzyn Connor. Ma 10 lat i jest jak wrzut na tyłku, ale rodziny się nie wybiera.
- Naomi skarbie, jak ty wyrosłaś- babcia do mnie podbiegła i zaczęła przytulać i całować po policzkach itp. Dziadek też podszedł, ale jak to on. Żadnych czułości, przynajmniej tego się spodziewałam. Ale ku mojemu zdziwieniu przytulił mnie powiedział, że się stęsknił.
- Cześć- burknął Connor.
- Cześć- odpowiedziałam, ale nie uśmiechało mi się rozmawianie z nim. Godzinę później wrócił Louis. Akurat byłam w kuchni z babcią. Ja siedziałam na blacie a ona robiła herbatę.
- Dzień dobry- przywitał się Louis wchodząc do kuchni. Wczoraj poinformowaliśmy go o przyjeździe dziadków na święta. Będą też jego rodzice, bo Scarlett się stęskniła czy coś. Lou stanął obok mnie i spojrzał na mnie wyczekująco.
- Babciu, to jest Louis, Lou to moja babcia- powiedziałam, a babcia uścisnęła mu dłoń.
- Jesteś chłopakiem Naomi?
- Babciu- syknęłam.
- Nie, przyjacielem- zaśmiał się, ale i spojrzał na mnie z nadzieją. Przewróciłam oczami.
- Nie kłamcie- Steven wszedł do kuchni.- Widziałem, jak się całowali- zwrócił się do babci, i oczywiście nie obyło się bez rozmowy. Ta kobieta jest wredna. Szantażowała nas, że jeśli dzisiaj się na kolacji nie przyznamy się, że jesteśmy razem (a nie jesteśmy!) to ona to powie.
Po jakimś czasie do domu wróciła Jessica.
- Hej, wróciłam- przywitała się szybko, ale babcia wciągnęła ją w rozmowę. Ja ruszyłam do swojego pokoju, ale w przedpokoju zamarłam.
-Zayn?! Co ty tutaj robisz?- spytałam podchodząc do chłopaka.
- Jessica mnie namówiła, żebym z nią przyjechał na święta. Trochę to trwało, bo wiesz...
- Tak, ale myślę, że Louisowi trochę przeszło, chociaż ciągle jest zły. A tak w ogóle, stęskniłam się- przytuliłam go. Odwzajemnił.
- Co on tu robi?- usłyszałam głos Tomlinsona. Obróciłam się.
- Pogadaj z nim- powiedziałam, a on zrobił obrażoną minę.
- Nie będę z nim gadał.
- Ja z tobą też nie- Zayn parsknął.- Ale nawet nie wiem, czemu się pokłóciliśmy więc jakbyś mógł mi powiedzieć byłbym wdzięczny.
- Ja nie wiem, to nie ja zacząłem.
- Ale z was dzieci- westchnęłam.- To przecież nie wy się kłóciliście. To Harry i Liam, a wam tylko udzielił się ich humor. Nie mieliście się nawet o co pokłócić.
- To nie ma sensu, nie jesteśmy debilami, żeby się kłócić o byle co- powiedział Zayn.
- Właśnie- wyrwało się Louisowi, a ja znowu westchnęłam.
- Sami to przyznaliście- powiedziała Jess stając obok mnie.- No szybko, pogódźcie się i zabieracie się za sprzątanie.
Po jakimś czasie faktycznie, Lou i Zayn uściskali się jak dawni przyjaciele. 2/5 One direction już się zgrały.

___________________
Trudno było, ale jest Dedykuję ten rozdział Jessi i Weronice, bo bez nich bym w życiu nie dodała. Bez tej pierwszej to bym nawet nie zaczęła pisać.
  • awatar One Thing ♥: Co z Emily .?!..:'C. Krew. ?!!. Masakra.. O.! Lou i Zayn zawarli rozejm . Yeah.: D. A co z Veroniką???.: D
  • awatar psstt...: w końcu znalazłam czas, żeby coś przeczytać. ;D genialny, to mało powiedziane. Cieszę się, że Lou i Zayn się pogodzili. Jeszcze tylko trzech! ;) Ej! Co się stało z Emily? ;> lecę czytać kolejny ;*
  • awatar Special Girl ♥: woooooooow!!!!!! Genialny rozdział. Masz duży talent. Co z Emily?????? Pozdrawiam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
I jak tam Wam mija piątek? Mi jakoś tak dziwnie Najpierw na ostatniej lekcji trudny (strasznie) sprawdzian z fizyki.... Masakra... Ale to mnie natchnęło, żeby pisać rozdział. Wiem, dziwnie, nie? Nagłe olśnienie To może jeszcze dzisiaj, ale nie obiecuję, dodam nowy Co o tym myślicie? ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Rozdział 9

*Naomi*

- Ale o co wam poszło?
- A bo ja to wiem?! Jak wróciłem do domu już się zaczęło- krzyczał.
- Louis, proszę cię, musicie porozmawiać, inaczej niczego się nie dowiesz, o co chodziło Harremu czy Liamowi.
- Nie będę z nimi rozmawiał- oburzył się.- Nel nie ma o czym mówić, to już raczej koniec. Oni zdecydowali.
- Zachowujecie się jak dzieci, co wam się nagle stało?! Nie raz się kłóciliście i co? To koniec?! Serio?!
- Tak.
- Żal mi was i tyle- powiedziałam i wyszłam z własnego pokoju. Po chwili się wróciłam.- Wychodź i wróć jak zmądrzejesz- rzuciłam w stronę Lou.

*miesiąc później- Jessica*

- Myślicie, że przyjdą?- zapytała z nadzieją Emily.
- Muszą przyjść, nie zrobią fankom zawodu, nie?- westchnęłam. Siedziałyśmy u mnie w pokoju i oglądałyśmy koncert chłopaków, który niewiadomo czy się w ogóle zacznie. Chłopaki od miesiąca w ogóle ze sobą nie gadają. Harry i Niall wyprowadzili się do dwóch różnych hoteli. Liam wyjechał do swojego kumpla na przedmieściach Londynu, Lou okupuje pokój gościnny w naszym domu, a Zayn mieszka u ciotki w Oxfordzie.
Usłyszałyśmy głos dochodzący z telewizora.
- Niestety, ku wielkiemu zawodzie fanek, One direction nie wystąpią dzisiaj na scenie.
- Wiedziałam- Nel schowała twarz w dłoniach.
- A tak właściwie, to gdzie jest Louis?- zapytała Charlie. Akurat przyszła do nas na noc.
- Nie wiem... Powiedział, że wychodzi, myślałam, że jedzie na koncert- pokręciła głową. W tym czasie ktoś otworzył drzwi wejściowe i wszedł do domu.
- Zabiję go- powiedziała moja siostra wstając z łóżka i podchodząc do drzwi.
- Naomi...
- Nie, spokojnie, nic mu raczej nie zrobię. Tylko zaczekajcie w pokoju, okej?

*Louis*

Starałem się zachowywać jak najciszej.
- Co ty sobie wyobrażasz?!- usłyszałem jej głos. Była wściekła.- Nie wyobrażałam sobie nawet, że możesz być aż takim imbecylem!
- Oni też tam nie byli, więc o co ci chodzi?!- naprawdę, nie chciałem się z nią kłócić, ale nie mogłem słuchać, jak robi z nich takie niewiniątka, a ja jestem tym złym.
- Któryś z was w końcu musi się przełamać. Nie pociągnięcie tak jeszcze długo. Kilka dni i polegniecie...
- Wcale nie!
- Macie się pogodzić, bo...
- Bo co?!
- Bo inaczej wypad z mojego domu, jasne?!- spojrzała na mnie i wiedziałem, że nie żartuje.
- Żartujesz sobie?
- A wyglądam, jakbym żartowała?! Twój wybór Louis, możesz, albo się z nimi pogodzić, albo pakujesz rzeczy.

*Emily*

Od pewnego czasu źle się czuję. Nie chcę zostać w Londynie ani chwili dłużej. Poszłam do swojego pokoju i nie zwarzając na kłótnię Lou i Nel poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam walizkę i równo układałam w niej ubrania, kosmetyki i wszystkie inne rzeczy.
- Ej co ty robisz?- usłyszałąm głos mojej przyjaciółki.- Czemu się pakujesz?
- Wyjeżdżam.
- Bo...? Co się stało?
- Nie moge tu zostać. Chcę wrócić do domu. Przepraszam- spojrzałam na nią. W je oczach zebrały się łzy. Mocno mnie przytuliła.
- Wiesz, że zawsze możesz tu przyjechać- wyszeptała mi na ucho. Odsunęła się, otarła rękawem bluzy łzy i wyszła z pokoju.

*Naomi*

Nie mogłam w to uwierzyć. Jak ona może wyjechać? Jest moją najlepszą przyjaciółką i mnie zostawia? Tak po prostu? Nawet nie podała konkretnego powodu. Ale dobrze... Jeśli chce wyjechać, nie będę jej zatrzymywać. Ma do tego prawo.
Siedziałam na łóżku oparta plecami o ścianę za mną. Łzy lały się po mojej twarzy. Nie chciałam płakać, ale jednakże, moje życie się waliło. Śmierć wujka, Luke, dziecko Scarlett i Martina, a teraz jeszcze wyjazd Emily. Ja się powieszę... W sensie, nie dosłownie. Schowałam twarz w dłoniach i zamknęłam oczy.
Po chwili poczułam, że ktoś mnie do siebie przyciąga i mocno przytula.
- Co jest?- Lou głaskał mnie po głowie.
- Emily wyjeżdża- powiedziałam.
- Co? Czemu?
- Nie wiem, nie chciała powiedzieć- wyszeptałam i podniosłam wzrok i spojrzałam na niego. Wpatrywał się we mnie i lekko przybliżył swoją twarz do mojej. Po sekundzie poczułam jego usta na swoich. Całował delikatnie i przez mój brzuch przeleciało tysiąc motyli. Nigdy się tak nie czułam. Odwzajemniłam jego pocałunek, kiedy do pokoju wbiegł Steven z kolegami.

------------
Zawaliłam, przepraszam, że taki krótki, ale nie mam w ogóle czasu. Ortografię poprawę jutro PAPA
  • awatar One Thing ♥: O.1 Jak miło Lou całuje Naomi.: D. yeah.: d.<33
  • awatar Nika.Styles♥: Ojejku no jest genialny :* No serio jest boski <3
  • awatar psstt...: w końcu się pocałowali!! ;) super! tylko dalej mnie zastanawia, dlaczego się pokłócili.. To jest ONE DIRECTION! Nie wyobrażam sobie, żeby się rozpadli..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

maalik
 
wanka48
 
Okay , okay !
Miałam uczyć się z niemca, ale miałam małe postanowienie i nie zapomniałam o Tobie !
Więc małe podsumowanie !
Moja droga ! Coraz lepiej piszesz ! Ten dobór słów .... opisy , rozmowy ! Wszystko jest lepsze !
Tak, zaniedbałam Twoje opowiadanie ... ale *PRZEPRASZAM*
mam do nadrobienia tyle innych opowiadań , ale najpierw Ty !
Za mocno zawaliłam !
Więc ... informuj mnie dalej !
I dziękuję że o mnie nie zapomniałaś ! ;***
Więc jeszcze raz *BARDZO PRZEPRASZAM* !!
Nie chcę żeby to wszystko < w sensie moja wypowiedź> było oklepane ...
Więc czekam na kolejne genialne rozdziały !
  • awatar nieznajoma <3 ;*: hej :D jesli lubisz czytac zapraszam do przeczytania mojego dopiero powstałego opowiadania :P chetnie widziany komentarz :)
  • awatar Back For You ;*: zgadzam się z genialną Kingą! i masz natychmiast wstawić ten Twój przecudowny rozdział, którego kawałek czytałam ;D xD
  • awatar Vanish♥: :* to na serio really nice :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

milutka98
 
wanka48
 
no chyba Cie pobiję! masz natychmiast dodać kolejny rozdział! prooooszę ;*
 

 
*No.... to wielkimi krokami zbliżamy się do 5000 odwiedzin na tym, jak to się ktoś wyraził: ,,godnym pożałowania blogu'' ale trudno. Zważywszy na to, że jesteście tak mili, to może mamy jakieś pomysły, jak tu uczcić tyle czasu z Wami itp.?*
  • awatar Maalik.: kto powiedział że ,, jest godny pożałowania '' ?! złapie i wypatroszę! jak śmiał ! dfgvkl,;kjwdhbc n musze się uspokoić ! ugh .! hym ... 5000 odwiedzin ... może jakiś nowy rozdział ? ;> albo nie wiem ... po prostu bądź z nami przez kolejne 5000 odwiedzin <3
  • awatar Charlie!.♥: Brawo, gratuluje <33 Oby tak dalej :* Zagadam sie czeba to objać ;)
  • awatar Back For You ;*: jestem z Ciebie dumna kochana ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


*OMG Wy też się tak jaracie?*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

wanka48
 
fuck.reality123
 
hejka u mnie nowy a kiedy u ciebie??? miał być dzisiaj czyż nie?
  • awatar Nika.Styles♥: Oglądałam sobie filmiki z 1D i nie wiem kiedy zasnęłam obudziłam się przed chwilą i ogarniam juz rozdzialik a do ciebie zaraz wpadę ! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

wanka48
 
yeahhhh
 
hejka u mnie nowy
 

wanka48
 
maalik
 
hejka, u mnie nowy
 

wanka48
 
x1d-infection
 
hejka zapraszam na nowy
 

 


*Louis*

Wróciłem do domu po długim spacerze, musiałem odpocząć od kilku rzeczy. Z salonu dobiegały różne krzyki i wrzaski.
- Co tu się dzieje?!- zwołałem razem z Niallem, który właśnie zbiegał ze schodów.
- Zapytaj się jego!- wrzasnął Harry i złapał wazon chcąc rzucić nim w Liama, ale Zayn wyrwał przedmiot z rąk loczka.
- Liam, o co chodzi?- zapytał Niall podchodząc do przyjaciela.
- O nic, Harry myśli, że jest jedynym facetem na Ziemi i nikt nie jest mu równy- odparł Liam patrząc wrogo na Hazzę. Ja sam podszedłem do loczka, żeby pilnować go przed popełnieniem głupstwa.
- Liam, uspokój się, spokojnie- zaczął Niall.
- A ty może niby lepszy?! Farbowany kurdupel- Li wybiegł z salonu, a oszołomiony Niall stał w miejscu i patrzył tępo przed siebie.
- O co mu chodziło?!- wykrzyczał w końcu.
- Harry, o co chodzi?- zapytałem tym razem ja, ale loczek tylko prychnął.
- Nie udawajcie, dobra? Przyjaciele od siedmiu boleści się znaleźli. Mam was wszystkich gdzieś, odwalcie się ode mnie- wyszedł na taras zostawiając nas samych.
- O co im poszło?- zapytał oschle Niall.
- A tobie co? Udzielił się nastrój?!- Zayn się wkurzył i spiorunował blondyna wzrokiem.
- Nie- odparł.
- Uspokójcie się!- powiedziałem głośno, żeby na pewno usłyszeli.
- A ty co? Kolejny?!- wykrzyknęli i Niall poszedł do kuchni, Zayn do swojego pokoju, a ja wyszedłem z domu.

*Narracja 3-os.*

Nikt do końca nie wiedział, o co poszło. Jednak jedno było jasne. Nastąpił rozłam. Definitywny, do końca. Rozłam i koniec One direction.

________
Wiem, że krótki, ale musiałam dodać taki jakby prolog rozdziału
  • awatar One Thing ♥: Oj.!!. Niegrzeczni chłopcy..: D
  • awatar black.ivy❤: super,bardzo podoba mi się twoje opowiadanie. dodaje do obserwowanych i zapraszam do mnie :)
  • awatar blondasek<3: ooo.. co tu się stało? no jestem ciekawa kolejnego.!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

milutka98
 
wanka48
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

iniallharry
 
wanka48
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wanka48
 
iniallharry
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


*Louis*

- To dobrze, że wreszcie są razem- powiedziała Charlie siedząc z Niallem na kanapie.
- Przynajmniej nie będzie nam zrzędził bez przerwy- dodał Zayn przełączając kanały na telewizorze. Mowa oczywiście o Hazzie i Veronice. Kiedy loczek wczoraj wrócił z kina, nie sposób było zauważyć, że szczerzy się jak debil, więc trzeba było wyciągnąć od niego kilka informacji.
- Co dzisiaj będziemy robić?- zapytał znudzony Liam leżąc na drugiej kanapie.
- Ktoś ma jakieś pomysły?- zapytał Niall, a my spojrzeliśmy po swoich twarzach.
- Ja obstawiam siedzenie w domu- mruknął Zayn, a my westchnęliśmy.
Wyszedłem z domu i skierowałem się w stronę parku. Usiadłem na jednej z ławek i zacząłem wpatrywać się w niebo. Usłyszałem jak ktoś siada obok mnie. Podniosłem wzrok i zobaczyłem Naomi.
- Co tam?- zapytała nie patrząc na mnie.
- Jakoś się żyje, a u ciebie?
- Jeśli chodzi ci o to, czy z nim zerwałam, to...
- Błagam cię, Nel, czemu jeszcze tego nie zrobiłaś?
- Nie było okazji- w tamtej chwili podbiegły do mnie fanki. Wstałem, rozdałem im autografy i zrobiłem sobie z nimi zdjęcia.
- Ładnie pachniesz- powiedziała jedna, kiedy skończyła mnie przytulać. Nel się zaśmiała i prawie spadła z ławki, a kiedy dziewczyny odeszły, wstała.
- Z czego się śmiałaś?
- Z niczego- podeszła do mnie i rozłożyła ręce do przytulasa. Zrobiłem to samo, ale zamiast mnie przytulić, wciągnęła powietrze w okolicy mojej twarzy nosem.
- Czemu mnie wąchasz?- zapytałem z uśmiechem.
- To... perfumy, nie twoje, nie używasz takich- powiedziała z przekonaniem. Była to prawda, nigdy nie używałem innych.- Masz randkę?
- Nie- zaprzeczyłem, a ona się do mnie szczerzyła.- Idę na lunch.
- Z kim?
- Z kasjerką z warzywniaka, jeśli musisz wiedzieć- odszczeknąłem się.
- To ta, z siwą namiastką brody?- zapytała, a ja westchnąłem.
- Nie, jest na serio fajna- łgałem jak pies, ale ona wierzyła... chyba.
- Ta, i pewnie gra na basie...
- Jeśli już musisz wiedzieć, to gra na basie i pisze piosenki.
- Pewnie- żachnęła się.- O smrodzie swoich włosów.
- Niee.
- Jak ma na imię?- zapytała, a a zamarłem.
- Deithlyn. [czyt. dewlin]
- Czyli nazywa się Deithlyn?
- Prawda, że to syfiaste imię? Ale jest wspaniała.
- Pewny jesteś?
- Uspokój się, zazdrosna?
- Nieeee, czemu?
- No wiesz- zacmokałem.
- Sam jesteś zazdrosny
- O...?
- Nie ważne- westchnęła i wstała. Spojrzała na zegarek.- Muszę już lecieć, mam korki w podstawówce.
- Powodzenia z bandą dzieciaków- zaśmiałem się.
- Dzięki, przyda się- powiedziała.- Powodzenia z wąsatą sprzedawczynią z warzywniaka- odszczeknęła się.
- Ona jest na prawdę bardzo miła.
- Chętnie się przekonam- powiedziała.
- Serio?
- No pewnie, jeśli jesteście razem szczęśliwi....- zawahała się.- Muszę tylko usłyszeć to od niej.
- A może ci wysłać SMS-a- powiedziałem.
- Muszę się z nią spotkać.

*Liam*

- Chcesz to zrobić teraz?
- Nie teraz, ale wieczorem- powiedziałem patrząc na Emily.
- Myślałam, że... że jeszcze chwilę z tym zaczekamy- powiedziała.- A co, jeśli pismaki nie przestaną pisać?
- Bądźmy dobrej myśli- zaśmiałem się, a ona pokiwała głową.- Coś nie tak?- wyglądała, jakby nie podobał jej się pomysł z tym niby zerwaniem. Przecież ustaliliśmy, że po jakimś czasie to zrobimy, nie?
- Wszystko OK, po prostu się zamyśliłam.
- Dobra, to pamiętaj, dzisiaj chłopaki wymyślili sobie, że pójdziemy na dyskotekę, no więc kiedy już tam będziemy, to po jakimś czasie odgrywamy scenkę typu zerwanie. Mogę wziąć na siebie winę, jeśli chcesz.
- Ale co im powiemy?- zapytała siedząc na fotelu z podpartymi nogami obejmując je ramionami.
- Nie wiem, może że.... zobaczyłaś jak się z kimś całuję...- popatrzyła na mnie jak na debila.- Albo nie- dodałem szybko- wymyślimy coś na poczekaniu.
- Dobra.

*Niall*

- Niall, potrzebuję dziewczyny- Louis wpadł do mojego pokoju jak szalony.
- Musisz być bardzo zdesperowany- przyznałem.
- Nie o to chodzi, powiedziałem Nel... a właściwie ona to tak zrozumiała, że niby umawiam się z jakąś dziewczyną, która nie istnieje i teraz ona mówi, że chce się z nią spotkać i...
- Ej chłopie, uspokój się- zaśmiałem się.
- To nie jest śmieszne, co mam teraz zrobić? Muszę sobie załatwić fałszywą dziewczynę do wieczora, jak pójdziemy na tą nieszczęsną dyskotekę. Gdzie ja znajdę teraz dziewczynę?- zaczął chodzić w kółko po moim pokoju, a ja go obserwowałem.
- Człowieku, jesteś Louis Tomlinson. Wystarczy że wyjdziesz na ulicę i masz pełno dziewczyn. Z czym to jest takie trudne?
- Sam już nie wiem.
- Dlaczego nie powiesz Naomi prawdy? Przecież ona to zrozumie.
- Nie mogę jej powiedzieć. Ona...
- Czekaj- przerwałem mu.- Ty chcesz, żeby ona była zazdrosna.
- Nie!
- Tak- zaśmiałem się jak głupi.- Oj Louisku zakochałeś się i chcesz, żeby była o ciebie zazdrosna bo chodzi z Lukiem, hę?
- Ona już nie chodzi z Lukiem. To znaczy, już nie długo.
- Louis- Niall spoważniał.- Co ty mu zrobiłeś?
- Nic mu nie zrobiłem tylko po prostu nie są już chyba razem.
- Ja cię kompletnie nie rozumiem.

*Zayn*

- No szybko- wołałem siedząc z Harrym i Veroniką w samochodzie.- Nie mamy całej nocy.
- Hejka- Naomi i Jessica wsiadły do auta.- Nudziło mi się, i postanowiłam, że podejdę do was, zanim wy podjedziecie po mnie i Jess- powiedziała ta pierwsza.
- Nie ma sprawy- odpowiedział Harry. Po sekundzie wsiedli Liam i Emily i odjechaliśmy. Reszta jechała w drugim aucie, a Lou pojechał po swoją nowa dziewczynę, którą ma nam dzisiaj przedstawić.
- Daleko jeszcze?- zaczął zrzędzić Harry.- Liam wbijasz mi kolano w nogę- krzyczał. Veronika siedziała mu na kolanach, Jess w środku, a Emily na kolanach u Liama. Ja prowadziłem, a Nel siedziała na miejscu pasażera. Inaczej byśmy się nie zmieścili. Wreszcie, kiedy wysiedliśmy z auta, Harry przestał paplać.
- Hej- Lou podszedł do nas z jakąś dziewczyną.

*Niall*

Była jakby czerwona na twarzy, ale to pewnie dlatego, że próbowała nie krzyczeć. Powiedział mi zanim wyjechaliśmy z domu, że to jakaś fanka. Więc trzeba jej dać brawa, że się stara.
- To moja...- odchrząknął.- ...dziewczyna.
- Słodko- mruknęła Charlie trzymając się mnie pod ramię.
- Niall, czy to jest żart, czy mi się tylko wydaje?- wyszeptała mi na ucho Nel trzymając się mnie pod drugie ramię. Oczywiście i Nel i Charlie prawie nie umarły starając się nie wybuchnąć śmiechem. Zresztą jak cała nasza paczka.
No w sumie, to według mnie też, ta laska była zbyt plastikowa niż powinna.
- To idziemy?- zapytał Liam obejmując Emily, my pokiwaliśmy głowami. Weszliśmy do dyskoteki i wszyscy się jakoś rozeszli.
- Idziemy zatańczyć?- zapytałem Charlie po paru drinkach.
- Jasne- uśmiechnęła się, a ja pociągnąłem ją na parkiet. Akurat leciała jedna z w miarę wolnych piosenek, więc przyciągnąłem ją do siebie.
- Charlie...- zawahałem się, a ona podniosła wzrok i na mnie spojrzała.- Ja... już od dłuższego czasu chcę ci powiedzieć, że...- no dawaj Niall, powiedz jej to wreszcie!!!!!- Bo ty mi się bardzo podobasz i...
- Niall- lekko się uśmiechnęła.- Czy jeśli powiem, że ty mi się też podobasz, to przestaniesz się jąkać i trząść?- dopiero teraz zauważyłem, że cały dygoczę, ale bynajmniej nie z zimna. Zamiast odpowiedzieć po prostu ją pocałowałem. Wydaje mi się, że o odwzajemniła. Potem się do mnie przytuliła. Wtuliłem twarz w jej włosy i po chwili znów zaczęliśmy tańczyć.

*Emily*

Wyszłam z Liamem na chwilę przed budynek. Usiedliśmy na jedynej w pobliżu dyskoteki ławce. Po jakimś czasie Li mnie objął. No oczywiście... pozory. Dobija mnie to. Nie rozumiem sama siebie, ale ja się w nim chyba zakochałam. Bez sensu...
- Cześć gołąbeczki, jakoś straciłyśmy was z oczu- ukochane bliźniaczki podbiegły do nas po chwili i usiadły obok nas.
- Czemu nie jesteście w środku?- zapytał je obojętnie Liam, a one wzruszyły ramionami.
- Tak sobie.
- Może już wrócicie?- był bardzo oschły. Część jego beznadziejnego według mnie planu. Kłótnia i zerwanie. Czy można mieć lepszy pomysł?
- A może niech zostaną?- powiedziałam, żeby mu dogryźć, a Nel i Jess spojrzały po sobie zdziwione.
- No dobra... wyczuwam tu dziwną aurę- zaczęła Jess.
- Może my już pójdziemy.
- Nie, zostańcie- powiedziałam.
- Po co niby?!- Li udał wkurzonego.
- No dobra, nie wiem, jak wy gołąbeczki, ale ja pójdę sobie zatańczyć na stole- Jess wstała z ławki i odeszła.
- Boże, co za świruska- westchnęła Nel i pobiegła za siostrą, żeby jej pilnować.
- Brawo, na pewno uwierzyły- zaśmiałam się, ale wiedziałam, że one wiedzą, że nigdy nie byliśmy parą. Przecież sama im o tym powiedziałam.

*Naomi*

- I jesteś o tym przekonana- powtarzałam za Jess.
- No tak, mówię ci, że się całowali- powiedziała znowu, a ja uniosłam brwi.
- Serio?- nie dowierzałam.
- Tak! Co ty masz opóźniony zapłon czy jak? Nie wierzysz mi? Czy ja cię kiedyś zawiodłam?
- Wierzę, dzięki za wiadomość.
Że niby Louis i ta cała Deithlyn się całowali? Ciekawe... Ale nie, że jestem zazdrosna, tylko zaskoczona. Po chwili przy stole usiedli Niall z Charlie. Ja i Jess poszłyśmy z nią do łazienki, ale jak się okazało moja siostrzyczka zapomniała torebki, więc ja musiałam po nią wrócić. Wracałam już ze zgubą, kiedy przede mną wyrósł wysoki, tyczkowaty chłopak.
- Cześć piękna- rzucił do mnie, a ja w duchu westchnęłam.
- Hej- odpowiedziałam i ruszyłam do siostry i przyjaciółki.
- Jestem Navid [czyt. nejwid]- podał mi rękę.
- Naomi- uścisnęłam ją, i znowu ruszyłam w kierunku toalet, jednak zagrodził mi drogę.- Przepraszam, ale się spieszę, porozmawiamy później. Ok?- zapytałam, żeby mieć to z głowy.
- Pewnie- uśmiechnął się, a ja wreszcie dotarłam do siostry.
- No co tak długo?
- Następnym razem sama pójdziesz sobie po swoje rzeczy- rzuciłam i stanęłam koło Charlie.

***
- Nie odpuścisz?- zapytałam Nawid'a, który znowu, nawet nie wiem kiedy, znalazł się obok mnie.
- Nie, potrafię być bardzo uparty- odpowiedział z uśmiechem.
- To widać- przyznałam i zaśmiałam się.
- Dasz mi szansę?- zapytał.
- Zależy, co przez to rozumiesz- uniosłam jedną brew.
- Zatańczymy?- podał mi rękę.
- Jasne- a co tam, niech się chłopina ucieszy.
- Super- nagle przed nami stanął... nie mam dzisiaj szczęścia... Luke...
- No proszę, proszę- zaczął z założonymi rękami.
- Luke, co ty odwalasz?- zapytałam go.
- To twój chłopak?- zapytał Navid, widocznie nie widział, o co chodzi.
- Nie- odparłam.
- Tak- odpowiedział Luke w tym samym czasie.
- Chyba się nie zrozumieliśmy ostatnim razem- zaczęłam. Podeszłam do niego i powiedziałam szeptem.- Zgupiałeś?! Powiedziałam ci, że z nami koniec, więc nie łaź za mną.
- Jak mam za tobą nie łazić? Jesteś moją dziewczyną, nie?
- Nie jestem- syknęłam.- Już nie, więc odwal się ode mnie, jasne?
- Czy ty mnie nie znasz? Nie odpuszczę ci złotko- złapał mnie za ramię i szarpnął.
- Wystarczy, zostaw ją- Navid znowu znalazł się blisko mnie i zmierzył Luke'a wzrokiem.
- I tak się jeszcze spotkamy- głupio się uśmiechnął i odszedł.
- Dzięki- powiedziałam do Navid'a.
- Co to za koleś? Twój były, hę?
- Taa, ale nie mam ochoty o nim rozmawiać, okej?
- Jak sobie życzysz- odpowiedział i złapał mnie za ręce.- To idziemy zatańczyć?
- Oczywiście- zaśmiałam się.

*Jessica*

Tańczyłam z Zaynem, kiedy tuż obok nas zjawił się Niall.
- Zayn, pójdziesz ze mną do kibla?!- krzyczał z myślą, że nie słychać go przez głośną muzykę. Zayn rzucił mi przepraszające spojrzenie i odszedł za przyjacielem. Pokręciłam głową z uśmiechem i nagle ktoś zasłonił mi oczy. Zaczęłam się szarpać i poczułam, że tajemniczy gość gdzieś mnie ciągnie. Kiedy odsłonił mi oczy przycisnął do ściany i zaczął mnie całować. Byliśmy gdzieś w jakimś mało uczęszczanym miejscu w tej samej dyskotece. Szarpałam się, ale to nic nie dało. Co to powtórka z rozrywki?!!!!!!!!!! Chciałam krzyczeć, ale zagłuszała mnie muzyka.
- Za pierwszym razem ci się udało, ale nie tym razem- wymruczał mi do ucha. To on...
- Jessica!- usłyszałam znany mi głos. Odciągnął go ode mnie i wymierzył mu cios w środek twarzy. Chyba ktoś jeszcze to zauważył, bo ludzie wyłączyli muzykę i natychmiast włączyli światło. Okazało się, że wszyscy ludzie siedzieli albo leżeli czy spal pod ścianami i na krzesłach, tylko nasza paczka i nie wielu innych byli przytomni. Zayn mocno mnie do siebie przytulił, a ja spojrzałam na napastnika leżącego na ziemi z krwawiącym nosem. Przecież to jest.... LUKE?! Jak to możliwe, że go do tej pory nie rozpoznałam?! To nie możliwe...
- Luke?!- zapytała Nel, którą obejmował... jakiś chłopak.- Ale jak to? Z moją siostrą?
- Nie, Nel, on...- zaczęłam.
- On chciał ją zgwałcić Naomi- wykrzyczał Zayn na całe pomieszczenie.
- Co?!
- Zayn- wyszeptałam mu na ucho.- To on, wtedy w parku...
Zayn nie wytrzymał i rzucił się na niego, ale stojący najbliżej niego Louis i Harry go przytrzymali.
- Chłopie co jest?- zapytał go Liam.
- Chcesz wiedzieć co?! To on jest tym mordercą od głów.
- Robi się coraz ciekawiej- wymamrotał Niall.
- Powinniśmy zadzwonić na policję- powiedział kierownik dyskoteki, który stał przy nas i wszystko słyszał. Odszedł by w spokoju porozmawiać przez telefon. Nie wiedzieliśmy co zrobić. Staliśmy tak tylko i po prostu się gapiliśmy. Luke leżał nieprzytomny na ziemi. Po jakiś kilkunastu minutach przyjechali policjanci. Na nieszczęście moje, Naomi i Emily, bo Martin akurat miał służbę. Po śmierci wujka zmienił zawód. Jednakże, jego mina była bezcenna. Zabrali Luke'a a nas odesłali do domu.

*Naomi*

- Navid dziękuję- powiedziałam i przytuliłam chłopaka.
- Nie masz za co- powiedział i odwzajemnił uścisk.
- Jest, za to, że wtedy go pohamowałeś i w ogóle.
- Spoko, pomyślałem sobie, że może... dałabyś mi swój numer, to jeszcze byśmy się spotkali i pogadali.
- No okej- podał mi swoją komórkę, żebym wpisała numer.
- Nel- powiedział Lou podchodząc do nas.- Już wracamy, chodź.
- Już idę- uśmiechnęłam się do niego.- To cześć- pożegnałam się z Navid'em i poszłam z Louisem do samochodu.

--------------------
Myślałam, że nie skończę tego rozdziału, i szczerze? To chyba nie jestem z niego zadowolona.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›